<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ameryka Środkowa &#8211; Cyfrowi Nomadzi</title>
	<atom:link href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/category/podroz/ameryka-srodkowa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 21 Oct 2021 08:58:59 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=5.6.16</generator>

<image>
	<url>https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/cn_favico.png</url>
	<title>Ameryka Środkowa &#8211; Cyfrowi Nomadzi</title>
	<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Ameryka Środkowa dla cyfrowych nomadów</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/ameryka-srodkowa-dla-cyfrowych-nomadow/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/ameryka-srodkowa-dla-cyfrowych-nomadow/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Yusti]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 30 May 2018 09:27:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[W podróży]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[przewodnik]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=7628</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ameryka Środkowa to nie jest region, który szybko przychodzi do głowy, gdy myśli się o podróżowaniu z laptopem. A jednak, w krajach takich jak Gwatemala, Honduras, Nikaragua, czy Panama, znaleźliśmy mnóstwo pięknych miejsc, z których można pracować zdalnie. Przez Amerykę [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/ameryka-srodkowa-dla-cyfrowych-nomadow/">Ameryka Środkowa dla cyfrowych nomadów</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1>Ameryka Środkowa to nie jest region, który szybko przychodzi do głowy, gdy myśli się o podróżowaniu z laptopem. A jednak, w krajach takich jak Gwatemala, Honduras, Nikaragua, czy Panama, znaleźliśmy mnóstwo pięknych miejsc, z których można pracować zdalnie.</h1>
<p>Przez Amerykę Środkową przejechałam na początku 2015 roku. Jechaliśmy wtedy z Bartkiem samochodem i w każdym kraju zatrzymywaliśmy się na mniej więcej cztery tygodnie.</p>
<p>Zamieszkaliśmy w uroczym kolonialnym miasteczku Antigua w Gwatemali, nurkowaliśmy na wyspie Utila w Hondurasie, uprawialiśmy wulkaniczny surfing na wulkanie Cerro Negro w Nikaragui. W tym kraju spędziliśmy również kilka tygodni w malowniczym San Juan del Sur, a potem przenieśliśmy się do Panama City.</p>
<p>Posiadanie własnej terenówki było ogromnym atutem podróży przez te kraje. Tutaj warto mieć takie, auto, zwłaszcza że, <a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/jak-kupic-uzywany-samochod-w-usa/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">jego kupienie w USA jest proste i stosunkowo tanie</a>. Ameryka Środkowa może stać się częścią świetnego planu na podróż na trasie od Los Angeles do Panama City.</p>
<p>Ameryka Środkowa to bujna tropikalna zieleń, ruiny starożytnych miast, buszujące w drzewach wyjce, wielkie mangowce, ciągnące się przez dziesiątki kilometrów plantacje bananów, majestatyczne wulkany, czerwone dachówki i kolorowe fasady budynków w kolonialnych miasteczkach, tradycyjne stroje mieszkańców, pyszna kawa, luksusowe eko-lodże ukryte w dżungli, złoty piasek karaibskich plaż. Jest tu naprawdę wiele do odkrycia.</p>
<h2>Gwatemala</h2>
<p>W Gwatemali zatrzymaliśmy się w miasteczku Xela (Quetzaltenango). Pracowaliśmy z sieciówki Cafe Barista, ale to nie jedyne miejsce, gdzie można znaleźć dobry internet i przepyszną kawę.</p>
<p>https://www.instagram.com/p/2tGa4qBqHp/?taken-by=cyfrowinomadzi</p>
<p>W Xeli byliśmy gośćmi. Do swojego domu z ogromnym ogrodem, zaprosił nas Amerykanin, Vince, fan terenówek, który zagadał do nas na jednej z grup facebookowych. Spędziliśmy razem kilka dni, pracując z jego domu i w wolnym czasie robiąc po okolicy przeprawy drogami terenowymi. Weszliśmy również razem na wulkan Tajumulco, najwyższy szczyt Ameryki Środkowej.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1568529113412950.1073741828.1568251743440687/1568529120079616/?type=3&#038;theater" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>Z Xeli przenieśliśmy się na miesiąc do malowniczego miasteczka Antigua. Miasteczko nie z tej epoki – z klimatem starożytności, niebiańskie, niesamowicie urocze. Doskonałe do fotografowania.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1568533376745857.1073741829.1568251743440687/1569105696688625/?type=3&#038;theater" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>Pracowaliśmy głównie z kawiarni Barista w rynku głównym, popijając pyszną kawę. Na naszych talerzach lądowały zarówno przypominające nam jeszcze Meksyk tamales, jak i dawno już przez nas zapomniane potrawy z mąki pszennej, naleśniki z serem, świeże pieczywo i ciastka.</p>
<p>W Gwatemali nadal zachował się zwyczaj noszenia tradycyjnych strojów, jaskrawe kolory ubrań kobiet pracujących w polu, kontrastują na tle bujnej zieleni. W oddali wysokie wulkany w aureoli nisko zawieszonych wokół nich chmur sprawiają, że wszystko wygląda fantastycznie.</p>
<p>Na weekend wybieraliśmy się czasem na plaże w okolice Monterrico, gdzie trochę surfowaliśmy i odpoczywaliśmy w hostelu, przy basenie. Innymi razy, razem z Vincem, a nawet całym klubem Gwatemala 4&#215;4, jeździliśmy na wyprawy terenowe.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1569311780001350.1073741832.1568251743440687/1579107809021747/?type=3&#038;theater" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>Kila nocy spędziliśmy w Antigua w samochodzie.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1568533376745857.1073741829.1568251743440687/1568533433412518/?type=3&#038;theater" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>Potem pod Antiguą wynajęliśmy dom. Na miesiąc zamieszkaliśmy w willi z ogrodem, między trzema wysokimi wulkanami. Ja akurat pracowałam nad projektem dla IKEA, więc większość czasu spędziłam właśnie tam. Właśnie tutaj powstał też blog Cyfrowi Nomadzi, a <a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/gwatemala-ceny-poradnik-przewodnik/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">wpis o Gwatemali</a>, był jednym z pierwszych na blogu.</p>
<p>https://www.instagram.com/p/2yYdOFBqEh/?taken-by=cyfrowinomadzi</p>
<p>https://www.instagram.com/p/2yePK3hqB8/?taken-by=cyfrowinomadzi</p>
<p>Bartek wybrał się <a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-el-mirador-gwatemala/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">na trekking do dżungli, do El Mirador</a>, z którego wrócił zadowolony.</p>
<p>Podobał mi się ten czas w Gwatemali. Spędziliśmy tam około sześciu tygodni, może trochę więcej i myślę, że to dobra ilość czasu na nie pokaźnej wielkości kraj. Podróżowanie w takim tempie jest bardzo przyjemne.&nbsp;</p>
<h2>Honduras</h2>
<p>W kraju, który słynie z najwyższej przestępczości na świecie, poznaliśmy najprzyjaźniejszych i najbardziej gościnnych ludzi.</p>
<p>Pamiętam, że po wyjeździe z Gwatemali i przekroczeniu granicy Hondurasu spadła duża ulewa. Byliśmy W drodze do Copan, w którym znajdują się jedne z najlepiej zachowanych starożytnych miast Majów.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1569311780001350.1073741832.1568251743440687/1583529618579566/?type=3" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>Z Copan praktycznie od razu ruszyliśmy na Karaibską stronę. Na kilka dni zaparkowaliśmy auto nad brzegiem Morza Karaibskiego. Potem ruszyliśmy promem na wyspę Utila.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1585570571708804.1073741838.1568251743440687/1585570798375448/?type=3&#038;theater" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>Utila to jedno najlepszych i najtańszych miejsc na świecie do nauki nurkowania. Wybraliśmy Parrot Diving Center, a na wyspie spędziliśmy około dwóch tygodni. Internet na wyspie był bardzo słaby, dlatego zrobiliśmy sobie przymusowe wakacje, których jednak nie żałowaliśmy.</p>
<p>W Diving Center poznaliśmy Matana z Izraela i razem z nim ruszyliśmy do Nikaragui, kraju wulkanów i pięknych plaż.</p>
<h2>Nikaragua</h2>
<p>Nikaragua Nikaragua to kraj, który łączy różne żywioły – wody i ognia. Środek kraju zajmuje jedno z największych jezior na świecie Lago de Nicaragua, na którym rozsiane są liczne wysepki ze wznoszącymi się na nich wulkanami. Większość osób wybiera odwiedzenie największej wyspy, Isla Ometepe, na której znajdują się hostele.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1569311780001350.1073741832.1568251743440687/1586894664909728/?type=3&#038;theater" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>Zamieszkaliśmy w hotelu w San Juan del Sur, kilkanaście kroków od plaży, gdzie wynajęliśmy studio. W weekendy odwiedzaliśmy okoliczne plaże i surf spot. Przepiękne, długie, czyste, z łagodnymi falami. A do tego jeszcze niedrogie.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1585570571708804.1073741838.1568251743440687/1585571008375427/?type=3&#038;theater" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>Z dużych miast odwiedziliśmy chaotyczną stolicę, Managuę i urocze Leon. Z Leon pojechaliśmy na volcano boarding, zjechać na desce z wulkanu Cerro Negro.</p>
<p>https://www.instagram.com/p/4Z75EthqOg/?taken-by=cyfrowinomadzi</p>
<p>Wybraliśmy się też na Terlicę, w wersji zrób to sam i zajrzeliśmy do środka dymiącego krateru.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1586930814906113.1073741839.1568251743440687/1586931071572754/?type=3&#038;theater" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>Jeśli wybierasz się w te strony, nie omijaj Nikaragui. To kraj, który naprawdę warto odwiedzić. Jest przyjazny i spokojniejszy niż Meksyk czy Gwatemala.</p>
<h2>Panama</h2>
<p>Z Nikaragui skierowaliśmy się prosto do Panama City. Początkowe setki kilometrów nie zrobiły na nas specjalnego wrażenia. W Panama City czekała nas organizacja przeprawy samochodu do Ameryki Południowej, długi, skomplikowany, drogi i czasochłonny proces.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1590656641200197.1073741840.1568251743440687/1590657901200071/?type=3&#038;theater" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>Panama City to duże, nowoczesne miasto. Wysokie, szklane wieżowce o ciekawych bryłach strzelają prosto w niebo. Taki Nowy Jork Ameryki Środkowej, ale tylko pod kątem city line i płynących tu z całego świata dolarów. Cały kraj żyje z Kanału Panamskiego, jest on tutaj zdecydowanie w centrum uwagi.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1590656641200197.1073741840.1568251743440687/1590657264533468/?type=3&#038;theater" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>W Panama City dla odmiany zatrzymaliśmy się w hostelu. Był to jeden z nielicznych, tanich hosteli, które umożliwiły nam pobyt z psem. Nie mieliśmy wyboru, spaliśmy przez dwa trzy tygodnie w hotelu robotniczym. Biuro? Biurko postawione na środku ciemnego holu. Wokół mnóstwo kręcących się ludzi, obok kanapa i telewizor, na którym ciągle ktoś oglądał mecz. Jedno z dziwniejszych doświadczeń pracy zdalnej w całej podróży przez Amerykę Łacińską.</p>
<p>Któregoś dnia w naszym hostelu szukano modela do reklamy i tak Bartek&#8230; prawie w niej wystąpił.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1590656641200197.1073741840.1568251743440687/1590656877866840/?type=3&#038;theater" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>W tym miejscu dowiedzieliśmy się jednak całkiem sporo o życiu, jakiego na co dzień nie znaleźliśmy. Poznaliśmy historie imigrantów, którzy tutaj szukali szansy na lepsze życie. Poznałam kenijskich biegaczy, którzy przyjechali do Panamy zarabiać biegając w maratonach. Po powrocie chcieli się wzbogacić i zapewnić dobry byt rodzinie – kupić kilka krów, kawałek ziemi. Panama jednak nie okazała się przychylna spełnić ich życiowych marzeń. Ktoś oszukał ich mówiąc, że stawki za wygraną w biegu są tu wysokie. Drogie bilety zjadły ich oszczędności, a oni biegali w kolejnych maratonach i sprzedawali podarunki od sponsorów, żeby uzbierać na bilet powrotny do domu. Robotniczy hotel w Panamie okazał się miejscem, w którym poznaliśmy wiele historii imigrantów. Poznałam tu też imigrantów z Wenezueli, którzy w Panamie szukają odrobiny spokoju, pracy i nowego domu.</p>
<p>Panama to nie był przyjemny okres podróży. Zadręczały nas formalności związane z przerzuceniem auta przed Darien Gap i wysłanie go kontenerem do Kolumbii. Sami z Panamy do Kolumbii musieliśmy przemieścić się katamaranem, ze względu na to, że był z nami pies.</p>
<p><!-- Embedded with WP Embed Facebook - http://wpembedfb.com --></p>
<div class="wef-measure" style="max-width: 450px;"></div>
<div class="fb-post" data-href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/photos/a.1595074394091755.1073741843.1568251743440687/1600293006903227/?type=3&#038;theater" data-width="450" data-show-text="true"></div>
<p>&nbsp;</p>
<p>Wiedzieliśmy, że znalezienie kapitana, który zgodziłby się zabrać na pokład na 5-7 dni psa, graniczy z cudem. Jednak ten cud na szczęście się wydarzył. Razem z Django przez Wyspy San Blas wkrótce dopłynęliśmy do Ameryki Południowej.</p>
<h2>Jesteś&nbsp;z nami?&nbsp;</h2>
<ol>
<li>Spotkajmy się w grupie<strong>&nbsp;<a href="https://www.facebook.com/groups/cyfrowinomadzi/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">C</a><a href="https://www.facebook.com/groups/cyfrowinomadzi/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">yfrowi</a><a href="https://www.facebook.com/groups/cyfrowinomadzi/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">&nbsp;Nomadzi&nbsp;</a></strong>na Facebooku.</li>
<li>Podłącz się do nas na&nbsp;<a href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer"><strong>Fanpage’u Cyfrowych Nomadów</strong>.</a></li>
<li>Zrób sobie prezent, zajrzyj do&nbsp;<strong><a href="https://sklep.cyfrowinomadzi.pl/" target="_blank" rel="noopener noreferrer">e-księgarni Cyfrowi Nomadzi</a>.</strong></li>
</ol>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/ameryka-srodkowa-dla-cyfrowych-nomadow/">Ameryka Środkowa dla cyfrowych nomadów</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/ameryka-srodkowa-dla-cyfrowych-nomadow/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Od Meksyku do Patagonii z psem</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/podrozowac-psem-ameryce/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/podrozowac-psem-ameryce/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 22 May 2016 15:50:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Północna]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[Karaiby]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[Z psem]]></category>
		<category><![CDATA[podróżowanie z psem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=1389</guid>

					<description><![CDATA[<p>Podróżowanie z dziećmi staje się coraz bardziej modne, ale że to nie jest moja bajka, to opowiem wam co nieco o tym, jak w praktyce wygląda podróżowanie z psem po Ameryce Południowej. Właścicielom czworonogów, do których adresowany jest ten tekst, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/podrozowac-psem-ameryce/">Od Meksyku do Patagonii z psem</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Podróżowanie z dziećmi staje się coraz bardziej modne, ale że to nie jest moja bajka, to opowiem wam co nieco o tym, jak w praktyce wygląda podróżowanie z psem po Ameryce Południowej.</h1>
<p style="text-align: justify;">Właścicielom czworonogów, do których adresowany jest ten tekst, zalet podróżowania z psem/kotem przedstawiać nie trzeba, więc nie będę ich tu podawał. Skupię się za to na potencjalnych trudnościach i tym, jak można sobie z nimi, przynajmniej częściowo, poradzić. Oprę się przede wszystkim na naszym doświadczeniu z podróży z Los Angeles (USA) do Ushuaia (Argentyna).</p>
<p>Jakie są zatem największe wady podróżowania z psem?</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">zakaz wstępu do parków narodowych</li>
<li style="text-align: justify;">trudności ze znalezieniem noclegu</li>
<li style="text-align: justify;">komplikacje przy przemieszczaniu się za pomocą środków transportu publicznego</li>
<li style="text-align: justify;">kłopoty ze znalezieniem restauracji zezwalającej na towarzystwo zwierząt</li>
<li style="text-align: justify;">papierkologia na granicach</li>
</ul>
<h2 style="text-align: justify;">Zakaz wstępu ze zwierzętami do parków narodowych</h2>
<p style="text-align: justify;">100% parków narodowych w Ameryce Łacińskiej (na świecie?) zakazuje wstępu w towarzystwie zwierząt domowych (mimo zdarzających się tabunów bezdomnych psów włóczących się po okolicy). Od razu przyznam, że nie znam żadnego prostego rozwiązania tego problemu. Teoretycznie <strong>można próbować przekupywać strażników</strong>, ale pomijając aspekty etyczno-ekologiczne, rozwiązanie to ma tę podstawową wadę, że musielibyśmy kontynuować ten proceder z każdym napotkanym pracownikiem parku, aż do momentu, w którym natkniemy się na kogoś, kogo przekupić się nie da. Moim zdaniem w większości przypadków <strong>nie ma sensu podejmować takiego ryzyka</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Czasem zdarza się jednak, że wstęp do parku jest darmowy i/lub nie ma budki strażniczej albo, jeśli poruszamy się pojazdem, nikt nie sprawdza co znajduje się w jego wnętrzu. Sytuacja taka przydarzyła się nam tylko kilka razy i korzystaliśmy z niej tylko i wyłącznie, jeśli mieliśmy zamiar jedynie przejechać przez park, zamiast urządzać kilkudniowy trekking. Tak było choćby w <em>Parque Nacional Los Nevados</em> (Kolumbia), <em>Parque Nacional Huascarán</em> (Peru) czy <em>Parque Naconal Los Glaciares</em> (Argentyna).</p>
<p style="text-align: justify;">Drugim zdecydowanie <strong>lepszym rozwiązaniem</strong>, z którego skorzystaliśmy dwa razy jest <strong>zostawienie psiaka razem z zaufaną osobą</strong> (ewentualnie w psim hotelu). Podstawowy problem, poza stresem dla zwierzęcia, stanowi oczywiście znalezienie osoby, która dobrze się nim zajmie i nie sprzeda/przywłaszczy sobie naszego towarzysza (realne zagrożenie w przypadku psów rasowych). W pierwszym przypadku, podczas oglądania wielorybów w Meksyku zostawiliśmy Django na dwie godziny wraz z ludźmi, którzy wynajmowali nam motorówkę. W drugim jego opiekunem był przez cztery dni jeden z pracowników agencji, z którą udawaliśmy się na spacer po Amazonii. <strong>Innym miejscem, w którym warto poszukać potencjalnych osób są społeczności ekspatów, couchsurfing czy kliniki weterynaryjne</strong>. Psie hotele raczej niestety nie są opcją, bo poza miejscowościami pełnymi <em>gringos</em> szanse na istnienie takiego przybytku są bliskie zeru.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak więc, zakaz wstępu do parków narodowych w towarzystwie zwierzaka jest ograniczeniem realnym i nie posiadającym znanego nam prostego rozwiązania. Musimy się więc pogodzić z tym, że często nie będziemy w stanie albo wejść do parków narodowych albo zobaczyć ich w wybrany sposób. No chyba, że Wy znacie taki sposób, wtedy koniecznie prosimy o kontakt! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<h2 style="text-align: justify;">Trudności ze znalezieniem noclegu</h2>
<p style="text-align: justify;">W naszym wypadku problem ten nie był zbyt poważny, jako że przez większość czasu spaliśmy w samochodzie. Czasem jednak chcieliśmy odpocząć od mat rozłożonych na platformie do spania albo spędzić trochę czasu w centrum miasta i wówczas zaczynały się schody. Generalnie <strong>można ignorować informacje na agregatach noclegowych</strong> dotyczących tego czy pobyt ze zwierzętami jest możliwy. Dotyczy to zarówno <a href="http://booking.com" target="_blank" rel="noopener">booking.com</a>, <a href="http://hostelworld.com" target="_blank" rel="noopener">hostelworld.com</a> czy <a href="http://hostelbookers.com" target="_blank" rel="noopener">hostelbookers.com</a>. Pomijając już fakt, że z reguły tylko droższe przybytki dają taką możliwość, to <strong>najczęściej jest ona czysto wirtualna</strong> i gdy pojawicie się na miejscu spotkacie się z niedowierzaniem personelu. Znacznie lepiej wygląda sytuacja z ofertami dostępnymi na <a href="http://airbnb.com" target="_blank" rel="noopener">AirBnb</a>, gdzie jeśli ktoś explicite zaznaczył, że dopuszcza pobyt ze zwierzakiem, to z reguły tak jest. Niestety dla nas AirBnb rzadko było sensowną opcją z powodu raczej kosmicznych cen za miejsca nadające się do życia.</p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-1394" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC09891-1024x683.jpg" alt="DSC09891" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC09891-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC09891-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC09891-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC09891-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC09891.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></p>
<p style="text-align: justify;">W związku z tym jako <strong>najsensowniejsze</strong> pozostaje najmniej wygodne rozwiązanie, czyli <strong>chodzenie od hostelu do hotelu</strong> i tłumaczenie każdej osobie jaki nasz psiak jest spokojny, czysty i towarzyski. Męczące, niewdzięczne (szczególnie z dużymi plecakami), ale posiadające tę wielką zaletę, że jeśli <strong>nasz zwierz </strong>rzeczywiście posiada pozytywne cechy, które mu przypisujemy, to sam dla siebie <strong>będzie najlepszą reklamą</strong> i przekona osoby, które pozostałyby sceptyczne, gdybyśmy pojawili się na zwiadach bez niego. Unikniemy też sytuacji, w której ktoś początkowo wyrazi zgodę, ale zmieni zdanie, gdy tylko zobaczy naszego czworonoga (szczególnie, jeśli mamy dużego psa, a ktoś wyobrażał sobie malutkiego ratlerka). <strong>Dobrym pomysłem jest też szukanie noclegu we wszelkich miejscach związanych z szeroko rozumianą kulturą alternatywną</strong>, czyli np. przybytkach reklamujących się jako przyjazne wegetarianom/weganom albo takich, gdzie masowo zatrzymują się osoby zajmujące się rękodzielnictwem, czyli <em>artesanias</em>. Z naszego doświadczenia wynika, szanse na to, że właściciele są przyjaźni zwierzętom są znacznie wyższe niż w wypadku mainstreamowych miejsc.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak więc tutaj też nie jest różowo, ale zdecydowanie lepiej niż w przypadku parków narodowych. <strong>Nie przypominam sobie sytuacji, w której w końcu nie znaleźlibyśmy żadnego hostelu, w którym moglibyśmy zostać razem Django</strong>, ale przyznam, że czasem wymagało to odwiedzenia kilkunastu różnych miejsc. Założyłbym więc, że niestety może zdarzyć się sytuacja, gdy odmówią nam tej możliwości we wszystkich przybytkach, które są w naszym zasięgu finansowym. Podróżując z psem warto więc mieć backup w postaci namiotu lub jeszcze lepiej samochodu. Ten ostatni ma tę oczywistą zaletę, że rozwiązuje automatycznie kolejny problem, czyli&#8230;</p>
<h2 style="text-align: justify;">Komplikacje przy przemieszczaniu się za pomocą środków transportu publicznego</h2>
<p style="text-align: justify;">Przyznam od razu, że poza przelotem do Europy z Boliwii kwestia ta była dla nas czystą abstrakcją. Zresztą <strong>przemieszczanie się samolotem razem ze zwierzakiem</strong>, jeśli jest on większych rozmiarów, a my nie chcemy by leciał w luku bagażowym,<strong> jest największym wyzwaniem z jakim przyjdzie nam się zmierzyć</strong>. I na to są jednak legalne sposoby, które zresztą udało nam się skutecznie wykorzystać, ale z różnych powodów nie będę ich tu poruszał (Google waszym przyjacielem). Powiem tylko, że pomiędzy La Paz w Boliwii, a Kopenhagą w Danii, mieliśmy trzy przesiadki i że każdy z lotów Django odbył leżąc w kabinie przed naszymi fotelami.</p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-1396" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC05786-1024x683.jpg" alt="DSC05786" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC05786-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC05786-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC05786-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC05786-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC05786.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Tyle samolot, ale co jeśli podróżujemy lądem? Nasze osobiste doświadczenie jest w tym temacie niewielkie, gdyż bez swojego samochodu musieliśmy pokonać jedynie około 400 km w Boliwii na pokładzie dwóch minibusów. Nie było z tym żadnego problemu poza tym, że raz musieliśmy zapłacić za jedno miejsce więcej, tak by wykupić cały rząd siedzeń. W szerszym aspekcie muszę oprzeć się na tym, co usłyszałem od Damona spotkanego w Huaraz (Peru). Przyjechał on z psem podobnych rozmiarów co Django z Kolumbii, podróżując głównie autobusami i nie władając hiszpańskim wykraczającym daleko poza <em>¡Hola! ¿Qué tal?</em>. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że <strong>z reguły nie miał żadnych problemów by jechać razem z psem w środku pojazdu</strong>. Jeżeli konkretny kierowca nie chciał go zabrać to czekał na następny autobus lub szukał innego. Jedyny wyjątek w czasie 2-miesięcznego wyjazdu stanowiła podróż z Turjillo do Huaraz, w którym się spotkaliśmy, kiedy po raz pierwszy musiał zapakować psinę w prowizoryczną klatkę i umieścić ją w luku bagażowym. Poza tym przypadkiem nie musiał jej nawet zakładać kagańca, choć nie ulega wątpliwości, że takowy warto ze sobą na wszelki wypadek mieć.</p>
<p style="text-align: justify;">No właśnie, klatka, skąd ją wziąć, gdy nadejdzie taka konieczność? Najprostsze i najdroższe rozwiązanie to ją kupić, ale raz, że znalezienie odpowiedniego sklepu, może być trudne lub niemożliwe, a dwa, że musimy się liczyć z kosztem rzędu $100. Sporo jak na jednorazowy wydatek, prawda? Tym bardziej, że backpacking z klatką dla dużego psa będzie co najmniej uciążliwy. Jak ten problem rozwiązał Damon? Na poczekaniu skonstruował swoje pudło używając dwóch dużych prostokątnych misek z plastiku, w których wyciął duże otwory na światło i powietrze, następnie postawił jedną na drugiej tak, by tworzyły zamkniętą całość i połączył je używając trytrytek. Sprytnie i wystarczająco tanio, by bez żalu porzucić klatkę po jednorazowym wykorzystaniu zamiast niczym żółw biegać z nią na plecach.</p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-1267" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/11807420_1600294266903101_2893499198212975530_o-1024x682.jpg" alt="11807420_1600294266903101_2893499198212975530_o" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/11807420_1600294266903101_2893499198212975530_o-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/11807420_1600294266903101_2893499198212975530_o-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/11807420_1600294266903101_2893499198212975530_o-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/11807420_1600294266903101_2893499198212975530_o.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Pozostał nam ostatni rodzaj transportu popularny w Ameryce Południowej, a mianowicie transport wodny. <strong>Naszą największa przeprawą wodną z Django był 6 dniowy rejs katamaranem z Panamy do Kolumbii</strong>. Na tej trasie pływa około 40 różnych jednostek żaglowych, z których około 4-6 zabiera na pokład psy (część za dodatkową opłatą $100, część za darmo). Największa uciążliwość to oczywiście higiena, ale w naszym wypadku trafiliśmy na wyrozumiałego kapitana, który zawsze gdy była taka możliwość zawoził psinę zodiakiem na wyspę by tam załatwił swoje potrzeby. Poza tym odbyliśmy <strong>jeszcze kilka wycieczek łódkami wiosłowymi i motorowymi</strong> oraz kilka promowań. W żadnym wypadku <strong>zabranie ze sobą psa nie stanowiło wielkiego problemu</strong>, ani logistycznego ani finansowego, choć raz na promie potrzebowaliśmy klatki (którą odsprzedaliśmy z zyskiem w Gwatemali dwa miesiące później).</p>
<h2 style="text-align: justify;">Kłopoty ze znalezieniem restauracji zezwalającej na towarzystwo zwierząt</h2>
<p style="text-align: justify;">Ten potencjalny problem jest ze wszystkich wymienionych chyba najmniej kłopotliwy, choć sporo zależy od konkretnego kraju, a nawet miasta. Najwięcej trudności mieliśmy bowiem w San Cristobal de las Casas (Meksyk), gdzie rada miejska wydawała zakaz przebywania zwierząt domowych w restauracjach ze względów higienicznych. Ku naszemu zdziwieniu przestrzegali go wszyscy restauratorzy, z którymi mieliśmy do czynienia. Co zrobiliśmy w tej sytuacji? To proste&#8230; <strong>korzystaliśmy tylko z miejsc, które posiadały tarasy lub stoliki wystawione na zewnątrz</strong>. W takim przypadku dosłownie nigdy, nie tylko w San Cris, nie zdarzyło nam się, by nie pozwolono nam usiąść na powietrzu w towarzystwie Django.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Najlepiej pod tym kątem wyglądała sytuacja w Boliwii, gdzie towarzyszył nam w każdej knajpie</strong>, w której cokolwiek jedliśmy. Było tak dobrze, że nawet nie zawracaliśmy sobie głowy pytaniem o to, czy możemy z nim wejść. Po prostu stawialiśmy obsługę przed faktem dokonanym. Nikt nigdy nie zaprotestował, naprawdę, ani razu. Przyznam jednak, że na pewno dużo pomógł tutaj fakt, że Django jest bardzo spokojny i po chwili kładzie się pod stołem i zachowuje jakby go nie było. Z tryskającym energią wilczurem, który uwielbia na wszystko szczekać byłoby za pewne dużo trudniej&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">W najgorszym wypadku, co przytrafiło nam się kilka razy, gdy restauracja nie posiadała miejsc na powietrzu, musieliśmy zadowolić się przypięciem go na smyczy na zewnątrz (na widoku) albo zostawieniem go w samochodzie (tylko, jeśli nie było gorąco lub dostępny był cień). Były to jednak sytuacje rzadkie i <strong>z reguły Django leżał koło nas</strong> marząc o czekających go pozostałościach naszego posiłku <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<h2 style="text-align: justify;">Papierkologia na granicach</h2>
<p style="text-align: justify;">Przygoda sama w sobie, jak to się czasem mówi. <strong>Oficjalne wymogi</strong> większości krajów Ameryki Łacińskiej są podobne, choć <strong>całkowicie absurdalnie</strong>, gdy patrzy się na ilość bezdomnych psów wałęsających się w okolicy przejść granicznych, którymi absolutnie nikt się nie przejmuje. O tym jednak jak to wygląda w praktyce, jakie dokumenty trzeba ze sobą mieć i w których krajach tak naprawdę są sprawdzane opowiem wam  w kolejnym artykule. <strong>A tymczasem, może zdradzicie, jakie problemy sami mieliście podróżując ze zwierzętami?</strong></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/podrozowac-psem-ameryce/">Od Meksyku do Patagonii z psem</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/podrozowac-psem-ameryce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Meksyk – miejsca do pracy zdalnej i koszty</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/meksyk-subiektywnie-o-cenach/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/meksyk-subiektywnie-o-cenach/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 Jul 2015 00:33:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[meksyk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=831</guid>

					<description><![CDATA[<p>W całej Ameryce Północnej i Centralnej nie ma drugiego kraju, w którym relacja ceny do jakości byłaby tak korzystna, jak w Meksyku. Gdybyśmy gdzieś mieli osiąść na stałe Meksyk znalazłby się top w 3. Meksyk posiada wszystko czego może wymagać [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/meksyk-subiektywnie-o-cenach/">Meksyk – miejsca do pracy zdalnej i koszty</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">W całej Ameryce Północnej i Centralnej nie ma drugiego kraju, w którym relacja ceny do jakości byłaby tak korzystna, jak w Meksyku. Gdybyśmy gdzieś mieli osiąść na stałe Meksyk znalazłby się top w 3.</h1>
<p style="text-align: justify;">Meksyk posiada wszystko czego może wymagać cyfrowy nomada. Infrastruktura działa całkiem dobrze (niektóre miasta dysponują dostępem do Internetu rzędu 20-40 Mbit/s, choć w mniejszych miejscowościach standardem są łącza 1-5 Mbit/s), ludzie są przyjaźni, krajobrazy są przepiękne, a klimat zróżnicowany (od ciepłych mórz przez iglaste lasy po lodowce). Do tego jedzenie jest smaczne i tanie, a przy dłuższym pobycie za stosunkowo niewielkie pieniądze można wynająć naprawdę piękne domy lub mieszkania. Przytaczane przez nas informacje pochodzą z czterech miejsc, w których mieszkaliśmy w trakcie półrocznego pobytu: Acapulco, Todos Santos, Puerto Escondido oraz San Cristobal de Las Casas.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Zakupy w supermarkecie</h2>
<p style="text-align: justify;">Ceny jedzenia w supermarketach są generalnie podobne do tych w Polsce (co tak naprawdę w Amerykach trafia się rzadko i z reguły jest drożej), a ich jakość jest porównywalna lub wyższa. Wyjątek stanowi tutaj pieczywo, którego w znanej nam formie brak (najbliższy mu jest nadmuchiwany powietrzem chleb tostowy) oraz owoce, które są tańsze niż w Polsce (za wyjątkiem jabłek i gruszek, które potrafią kosztować $2 za kilogram). Mnie szczególnie cieszyły niskie ceny winogron ($1 &#8211; 1.5 za kilogram) oraz dostępność różnych odmian bananów (w tym &#8220;krótkich&#8221;, dominikańskich w cenie $1 &#8211; $1.3 za kilogram).</p>
<p style="text-align: justify;">Wybór produktów podobny jest do tych, które można znaleźć w sklepach w USA, co oznacza, że większość żywności jest wysoko przetworzona. Nie jest to jednak problem, bo w każdym meksykańskim mieście znajduje się dobrze zaopatrzone w owoce i warzywa <em>mercado</em> (rynek), na którym ceny są oczywiście niższe niż w sklepach.</p>
<p style="text-align: justify;">Najtańszą sieć sklepów, podobną polskim dyskontom Lidl czy Biedronka stanowi Bodega Aurora (obecna w innych krajach Ameryki Centralnej pod marką Maxi Despensa lub Maxi Pali). Półkę średnią, która często oferuje także żywność organiczną i dobrej jakości mięso, stanowi na przykład Superama lub Chedraui, standardem porównywalne do polskiego Piotra i Pawła lub Bomi. Od dyskontów poza cenami (o kilka procent wyższymi) odróżnia je przede wszystkim szerokość oferty (np. dobra wołowina z USA, świeże ryby), choć muszę przyznać, że ta także w Aurora Bodega była zadowalająca.</p>
<p style="text-align: justify;">Największą wadą przetworzonej żywności dostępnej w Meksyku wydaje mi się duża i powszechna zawartość cukru. Tutaj zawiera go nawet Danone Activia i większość jogurtów naturalnych. Na szczęście w większości sklepów można znaleźć przynajmniej jeden jogurt bez cukru.</p>
<p style="text-align: justify;">Ponadto w Meksyku obecny jest także Walmar czy Office Depot, a ceny oferowanych w nich produktów są około 20-30% wyższe niż w USA (czytaj: bez tragedii).</p>
<h2 style="text-align: justify;">Piekarnie</h2>
<p style="text-align: justify;">W tym wypadku Meksyk nie ma się czym pochwalić i jako takich piekarni w większości miast brak. Zamiast nich znajdziemy mnóstwo torilleri, w których można kupić tortille z kukurydzy i mąki pszennej. Bardzo możliwe, że w dużych i bogatszych miastach typu Mexico City, Monterrey czy Guadalajara znajdziemy piekarnie w stylu europejskim.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Restauracje i kawiarnie</h2>
<p style="text-align: justify;">Generalizując jedzenie w restauracjach w Meksyku jest stosunkowo tanie i smaczne. Dotyczy to w zasadzie każdego pułapu cenowego i standardu. Nawet na ulicznych straganach czy w bazarowych budkach, których nie brakuje w żadnym mieście i miasteczku, łatwo znajdziecie dobre przekąski za kilka złotych (np. <em>enchiladas</em> <em>con pollo</em> kosztujące około 1 zł za sztukę czyli <em>burritos</em> za 3-4 zł).</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli szukacie pełniejszych, bardziej wartościowych posiłków wypatrujcie przybytku podobnego polskiej jadłodajni zwanego <em>comedor</em> (od <em>comer </em>&#8211; jeść). W menu znajdziemy z reguły smacznego pozycje w cenie około 10 &#8211; 20 złotych. Jeżeli zależy wam na zjedzeniu czegoś szybko szukajcie z kolei miejsca oferującego <em>comida corrida</em> (od <em>correr</em> &#8211; biegać). Nie brak oczywiście miejsc drogich i ekskluzywnych.</p>
<p style="text-align: justify;">W tym miejscu nie może zabraknąć chyba najsmaczniejszego elementu kuchni meksykańskiej, czyli&#8230; soków owocowych <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Oferujących je stoisk jest wszędzie pełno, napoje są sycące, świeże i smaczne, a ceny zachęcające. W Acapulco za pół litra <em>jugo verde</em> z pietruszki, ananasa, miodu, selera i pomarańczy płaciliśmy 30 pesos, czyli około $2.</p>
<p style="text-align: justify;">Fanom zdrowej żywności możemy polecić ogólnomeksykańską sieć <a href="http://www.google.com/url?sa=t&amp;rct=j&amp;q=&amp;esrc=s&amp;source=web&amp;cd=1&amp;cad=rja&amp;uact=8&amp;ved=0CB4QFjAA&amp;url=http%3A%2F%2Fwww.100natural.com%2F&amp;ei=ZXygVZ2AD8nWedH7lOAE&amp;usg=AFQjCNH28GjX8btVaWJcrItjjtuYqJqD4w&amp;sig2=FNqu-MeO1_lA4JK4oB4vqw&amp;bvm=bv.97653015,d.dmo" target="_blank" rel="noopener">100% Natural</a>, w której w cenie od 25 zł wzwyż można zjeść naprawdę pyszne posiłki (nie tylko wegetariańskie, także świetne ryby). W San Cristobal de Las Casas warto zajrzeć do <a href="http://www.tripadvisor.com.mx/Restaurant_Review-g150802-d2430891-Reviews-ENTROPIA-San_Cristobal_de_las_Casas_Southern_Mexico.html" target="_blank" rel="noopener">Entropii</a>, w której za około 30 złotych można zjeść naprawdę dobre naleśniki na słono, steaki czy spaghetti, którym będzie towarzyszyła lampka wina lub shot wódki czy tequili <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Todos Santos to z kolei zupełnie inna bajka, jako że jest to <em>tierra gringa</em>, gdzie można znaleźć dania zarówno z kuchni włoskiej, francuskiej jak i&#8230; perskiej. Tutaj jednak przyda się także grubszy portfel.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Lokum</h2>
<p style="text-align: justify;">Sytuacja mieszkaniowa, w każdym z 4 miejsc, w których przebywaliśmy była inna. Pewne jest to, że w Meksyku można stosunkowo łatwo znaleźć miejsca o dobrym standardzie i dobrej cenie. W porównaniu z USA czy krajami Ameryki Centralnej to istny raj. Zupełnie nie sprawdził się tu AirBnb, bo nawet przy miesięcznym pobycie w średniej cenie jednego pokoju czy łóżka w tanim hostelu można łatwo stosunkowo znaleźć cały dom.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Acapulco</h3>
<p style="text-align: justify;">W Acapulco prze miesiąc mieszkaliśmy w mieszkaniu 2 pokojowym z dużym salonem połączonym z kuchnią, bez A/C ale za to z widokiem na całe miasto i prywatnym zejściem do oceanu. Za jeden pokój płaciliśmy 100 euro na miesiąc. A to dlatego, że mieszkaliśmy z dwiema Meksykankami. Gdy później szukaliśmy czegoś tylko dla siebie przedstawiano nam wiele ofert w nowym budownictwie, w apartamentowcach z basenem w cenie około $450-600 za 2 pokoje. W tej cenie pojawiały się także oferty małych domów z basenem!</p>
<h3 style="text-align: justify;">Todos Santos</h3>
<p style="text-align: justify;">Nasz dom $1000 per miesiąc przy 2 miesiącach, dłużej pewnie taniej. Bez Internetu da się znaleźć coś w Todos Santos za $450-600, choć nasz znajomy Kevin w centrum miasteczka na 6 miesięcy miał mały domek z netem za $375. Trzeba się rozglądać, bo w podobnej cenie można znaleźć bardzo różniące się standardem oferty.</p>
<div id="attachment_2638" style="width: 982px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2638" loading="lazy" class="wp-image-2638 size-full" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/07/Dom.jpg" alt="Dom w Todos Santos." width="972" height="547" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/07/Dom.jpg 972w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/07/Dom-600x338.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/07/Dom-300x169.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/07/Dom-768x432.jpg 768w" sizes="(max-width: 972px) 100vw, 972px" /><p id="caption-attachment-2638" class="wp-caption-text">Dom w Todos Santos.</p></div>
<h3 style="text-align: justify;">Puerto Escondido</h3>
<p style="text-align: justify;">Trochę inaczej wyglądała sytuacja w Puerto Escondido, gdzie mieliśmy problemy ze znalezieniem czegoś naprawdę dobrego. Z jednej strony oferty w dzielnicy <em>gringos</em> Rinconada były albo kiepskie (1 pokojowy domko-pokój za $450/msc) albo drogie ($1000 za miesiąc) albo w dobrej cenie i ładnym miejscu, ale jedynie na dłuższy okres (4-6 miesięcy, kiedy to gringo uciekają przed upałami z powrotem na północ). Natomiast oferty w znacznie ciekawszej dzielnicy La Punta ($450 &#8211; 700/msc) za ładny domek miały te dwie podstawowe wady, że był tam dostępny jedynie współdzielony internet satelitarny o bardzo zmiennej, ale nigdy wysokiej, prędkości, a także to, że dzielnica ta miała udokumentowaną historię włamań (z truciem psów włącznie). Jej największą zaletę stanowiła wyluzowana atmosfera oraz bliskość surf break&#8217;u Punta Zicatela, który stanowił dogodne miejsce do ćwiczeń dla początkujących (przy mniejszych falach).</p>
<div id="attachment_2636" style="width: 1290px" class="wp-caption aligncenter"><img aria-describedby="caption-attachment-2636" loading="lazy" class="wp-image-2636 size-full" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/free-1.jpg" alt="Chata Wuja Toma - w Puerto Escondido, Amerykanin Tom, który nie lubi mieszkać sam, zaprosił nas do swojego domu. " width="1280" height="759" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/free-1.jpg 1280w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/free-1-600x356.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/free-1-300x178.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/free-1-768x455.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/free-1-1024x607.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/free-1-200x120.jpg 200w" sizes="(max-width: 1280px) 100vw, 1280px" /><p id="caption-attachment-2636" class="wp-caption-text">Chata Wuja Toma &#8211; w Puerto Escondido, Amerykanin Tom, który nie lubi mieszkać sam, zaprosił nas do swojego domu.</p></div>
<h3 style="text-align: justify;">San Cristobal de Las Casas</h3>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli chodzi o San Cristobal de Las Casas to nie wiemy jak wygląda sytuacja z wynajmowaniem mieszkań lub domów, gdyż zatrzymaliśmy się tu tylko na tydzień, który spędziliśmy w jedynym hostelu, który zgodził się na obecność naszego psa (<a href="https://casaveganosol.wordpress.com/" target="_blank" rel="noopener">Casa Vegano Sol</a>). Tutaj za tygodniowy pobyt zapłaciliśmy jakieś 2000 pesos, czyli około $125.</p>
<h2>Jesteś z nami?</h2>
<ol>
<li>Spotkajmy się w grupie<strong> <a href="https://www.facebook.com/groups/cyfrowinomadzi/" target="_blank" rel="noopener">C</a><a href="https://www.facebook.com/groups/cyfrowinomadzi/" target="_blank" rel="noopener">yfrowi</a><a href="https://www.facebook.com/groups/cyfrowinomadzi/" target="_blank" rel="noopener"> Nomadzi </a></strong>na Facebooku.</li>
<li>Podłącz się do nas na <a href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/" target="_blank" rel="noopener"><strong>Fanpage’u Cyfrowych Nomadów</strong>.</a></li>
</ol>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/meksyk-subiektywnie-o-cenach/">Meksyk – miejsca do pracy zdalnej i koszty</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/meksyk-subiektywnie-o-cenach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zamieszkaliśmy w aucie, by zobaczyć Ameryki</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Jun 2015 03:28:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Północna]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Przewodniki]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[auto]]></category>
		<category><![CDATA[samochód]]></category>
		<category><![CDATA[zakup]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=756</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wybór pojazdu, którym mieliśmy przemierzyć Ameryki był dla nas nielada dylematem. Najpierw chcieliśmy kupić motocykl, potem busa, a na koniec stwierdziliśmy, że kupimy terenówkę, bo taki mobilny dom da nam najwięcej frajdy. Sposób w jaki weszliśmy w posiadanie Toyoty Land [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/">Zamieszkaliśmy w aucie, by zobaczyć Ameryki</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Wybór pojazdu, którym mieliśmy przemierzyć Ameryki był dla nas nielada dylematem. Najpierw chcieliśmy kupić motocykl, potem busa, a na koniec stwierdziliśmy, że kupimy terenówkę, bo taki mobilny dom da nam najwięcej frajdy.</h1>
<p style="text-align: justify;">Sposób w jaki weszliśmy w posiadanie Toyoty Land Crusier z 1996 roku mógłby służyć za <strong>klasyczny przykład tego, jak nie powinno się kupować samochodu</strong>.<strong> Zrobiliśmy to po ciemku, przy pomocy głuchoniemego mechnika, na placu obok małego domku, którego jeden pokój mieścił biuro dilera</strong>. Wszystko dlatego, że kończył nam się czas przeznaczony na pobyt w Kalifornii, a wypatrywanych przez nas modeli nigdzie nie było widać.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Jakiego samochodu szukaliśmy?</h2>
<p style="text-align: justify;">Po dojściu do wniosku, że damy sobie radę z wyższymi kosztami eksploatacji i wyższym zużyciem paliwa w przypadku terenówki <strong>rozważaliśmy tylko trzy modele</strong> samochodów:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li style="text-align: justify;"><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Toyota_4Runner" target="_blank" rel="noopener">Toyotę 4Runner</a> 1996 &#8211; 2002</li>
<li style="text-align: justify;"><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Mitsubishi_Pajero" target="_blank" rel="noopener">Mitsubishi Pajero/Montero</a> 1991 &#8211; 1999</li>
<li style="text-align: justify;"><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Jeep_Grand_Cherokee" target="_blank" rel="noopener">Jeepa Grand Cherokee WJ</a> 1998 &#8211; 2004</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Wszystkie z nich <strong>miały dobre opinie, zużywały podobną ilość benzyny&nbsp;(ok. 12-15L/100km) oraz występowały w większości krajów Ameryki Centralnej i Południowej</strong>, co mogło być istotne ze względu na dostępność część i koszty napraw. Miały też tę zaletę, że ze względu na swój wiek powinny być dostępne w interesującej nas kwocie $5000.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>[Update z Panam City]: </strong>Jeżeli popularność aut w Ameryce Centralnej i Meksyku miałby być wyznacznikiem co kupić zdecydowanie optowałbym albo za Toyotą 4Runner albo Mitsubishi Pajero/Montero (także Sport). Każdego z nich widziałem po przynajmniej 200 sztuk, za to Land Crusierów 80 maksymalnie 20. Jeepów Grand Cherokee WJ nie było praktycznie w ogóle.</p>
<p style="text-align: justify;">W praniu okazało się niestety, że:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Toyot 4Runner z przebiegiem poniżej 200 000 mil praktycznie nie ma w cenie do $5000</li>
<li>Mitsubishi Montero nawet jeśli miało przebieg rzędu 150 000 mil to z reguły pochodziło z lat&nbsp;1995 &#8211; 1996 (czyli było dla nas trochę za stare) i znajdowało się 100 mil od nas</li>
<li>Jeep Grand Cherokee był zaskakująco mały w środku i w wersji V8 potrafił zużywać jakieś 20L / 100km na autostradzie</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Nie brakowało oczywiście tanich Fordów Explorerów i Expedition czy rozmaitych GMC Yukonów czy Chevroletów Suburban, ale te nie interesowały nas ze względu na potężne zużycie paliwa.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Jak to się stało, że kupiliśmy Land Crusiera?</h2>
<p style="text-align: justify;"><strong>Był to zupełny przypadek</strong>. Znalazłem gdzieś na necie Toyotę 4Runner z 1998 roku z manualną skrzynią i 120 000 mil przebiegu za $4900. Okazało się, że jej już nie ma, ale właśnie diler właśnie dostał&nbsp;Land Crusiera, którego jeszcze nie zdążył wrzucić na stronę. Przyjąłem, że on też jest z 1998 roku, a że chcieli go sprzedać za $5000 &#8211; 6000 mocno się napaliłem, jako że rynkowa cena tego modelu to około $7500. Diler nie był pewny ceny, bo auto nabył na aukcji, a z reguły handlował 4 runnerami. Nie znał też jego stanu technicznego (na aukcjach nie ma jak go sprawdzić), bo auto dosłownie 2 godziny wcześniej do niego przyjechało. Mimo to stwierdziłem, że to dobra okazja i&nbsp;po ustaleniu z dilerem, że jeśli sprzeda auto za $5000 to weźmiemy go dziś, poleciałem po mechanika, którego znali nasi znajomi. A ten jak wspomniałem był głuchoniemy. Jakby tego było mało na miejscu okazało się, że zna się tylko na hamulcach i chłodnicach.</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo to <strong>auto kupiliśmy głównie dlatego, że Yusti miała dobre przeczucia. Ja byłem mocno sceptyczny, bo w ogóle nie potrafiłem ocenić jego stanu. Decyzji pożałowaliśmy bardzo szybko, bo już w drodze powrotnej do domu, gdy na autostradzie wyskoczyła nam pomarańczowa lampka CEL (<em>check engine light</em>). Mało co nie padliśmy na zawał.&nbsp;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wieczór oraz następny dzień był pełen stresu. Zastanawialiśmy się właśnie wydaliśmy kupę pieniędzy na samochód, który za chwilę się rozleci i którego nie możemy już oddać?</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ostatecznie po zabraniu auta do innego mechanika okazało się, że nie trafiliśmy najgorzej. Lee stwierdził bowiem, że dawno nie widział używanego samochodu w tak dobrym stanie.</strong> Jedyne co wymagało naprawy to cieknąca chłodnica (kupiliśmy nową), cieknąca pompa wspomagania (przebudowaliśmy) oraz przyczyna zaświecenia się lampki kontrolnej czyli EGR &#8211; system recyrkulacji spalin (zignorowaliśmy, bo nie wpływa negatywnie na pracę silnika).</p>
<p style="text-align: justify;">Poza tym wnętrze auta, poza siedzeniami (które wymieniliśmy w Meksyku), było w prawie doskonałym stanie. Lakier na zewnątrz praktycznie bez jakichkolwiek zadrapań, dobre opony (ProComp Xtereme A/T) oraz bardzo dobre felgi.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/jak-kupic-uzywany-samochod-w-usa/" target="_blank" rel="noopener">Jeśli chcesz się uniknąć podobnych stresów i dowiedzieć jak należy kupować używane auto w USA zapraszamy tutaj.</a></p>
<div id="attachment_763" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-763" loading="lazy" class="size-large wp-image-763" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali-1024x682.jpg" alt="Mobilny dom widziany od tyłu." width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-763" class="wp-caption-text">Tak wygląda nasz mobilny dom po zbudowaniu platformy do spania.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">Czy żałujemy?</h2>
<p style="text-align: justify;">Szczerze? I tak i nie. Z jednej strony <strong>auto okazało się bardzo godne zaufania, przestronne i bardzo przyjemne w prowadzeniu</strong>&nbsp;(na szutrach,&nbsp;przy 20 PSI w oponach to po prostu poezja). Z drugiej <strong>trochę dają nam się we znaki wysokie koszta</strong> (zużycie paliwa i kosmiczne ceny części zapasowych Toyoty). Czasem też żałujemy, że nie kupiliśmy busa, w którym mielibyśmy bardzo dużo więcej miejsca, a nawet moglibyśmy urządzić sobie małe biuro lub prawdziwy mobilny dom (w Toyocie jednak ciężko na dłuższą metę mieszkać). Dodatkowo od czasu do czasu nawiedza mnie także wspomnienie Toyoty 4runner z 2001 roku, z 80 000 mil przebiegu i ceną $5000 dolarów, której nie zdecydowałem się obejrzeć i kupić, bo była za daleko i wydawała się to zbyt dobrą okazją, by mogła być prawdziwa. Ale może była, a ja pozwoliłem jej przejść koło nosa?</p>
<p style="text-align: justify;">Pomijając te dywagacje, to <strong>im dłużej jej używamy, tym bardziej jesteśmy z Toyoty zadowoleni</strong>. Gdyby nie wysokie koszta związane z importem to chętnie wzięlibyśmy ją ze sobą na kolejny kontynent, po którym przyjdzie nam podróżować, gdy już dotrzemy do Ziemi Ognistej.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Dane auta</h2>
<p style="text-align: justify;"><strong>Model</strong>: Toyota Land Cruiser FJZ 80</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rok produkcji</strong>: 1996</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Silnik</strong>: rzędowy, 6 cylindrowy o pojemności 4500 cm3</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przebieg w momencie zakupu</strong>: 231 000 mil / 340 000 km</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Cena</strong>: $5000</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zużycie paliwa</strong>: 14-16 L/100 km na autostradzie, 18 &#8211; 20 w cyklu mieszanym, 20+ w offie</p>
<p style="text-align: justify;">W przeciwieństwie do większości&nbsp;<em>overlanderów</em> w aucie nie dokonaliśmy prawie żadnych przeróbek. No, prócz zbudowania platformy do spania i kilku innych malutkich ulepszeń. Nie mamy ani blokady dyferencjałów, ani podniesionego zawieszenia, ani orurowania ani bagażnika dachowego. Ale ze to mamy bagażnik rowerowy i deskę surfingową na dachu <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<!-- Shortcode does not match the conditions -->
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/">Zamieszkaliśmy w aucie, by zobaczyć Ameryki</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>6</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Wschód słońca w dżungli. Galeria z El Mirador w Gwatemali</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-el-mirador-gwatemala/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-el-mirador-gwatemala/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 30 May 2015 16:17:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=1439</guid>

					<description><![CDATA[<p>Chcesz wiedzieć jak wyglądają ruiny majańskiego miasta? Miasta opuszczonego przez pierwotnych mieszkańców ponad 1100 lat temu. Miasta, które u szczytu rozwitu posiadało prawdopodobnie około 80 tysięcy mieszkańców. To tylko galeria, jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym jak wygląda trekking [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-el-mirador-gwatemala/">Wschód słońca w dżungli. Galeria z El Mirador w Gwatemali</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Chcesz wiedzieć jak wyglądają ruiny majańskiego miasta? Miasta opuszczonego przez pierwotnych mieszkańców ponad 1100 lat temu. Miasta, które u szczytu rozwitu posiadało prawdopodobnie około 80 tysięcy mieszkańców.</h1>
<p>To tylko galeria, <a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/el-mirador-gwatemala-trek-trekking-ruiny/">jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o tym jak wygląda trekking do El Mirador oraz czym dokładnie było to miasto zapraszam do traktującego o tym tekstu.</a></p>
<p> [<a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-el-mirador-gwatemala/">See image gallery at www.cyfrowinomadzi.pl</a>] </p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-el-mirador-gwatemala/">Wschód słońca w dżungli. Galeria z El Mirador w Gwatemali</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-el-mirador-gwatemala/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>W tajemniczych ruinach miasta Majów. El Mirador, środek gwatemalskiej dżungli</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/el-mirador-gwatemala-trek-trekking-ruiny/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/el-mirador-gwatemala-trek-trekking-ruiny/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 29 May 2015 02:09:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[dżungla]]></category>
		<category><![CDATA[el mirador]]></category>
		<category><![CDATA[gwatemala]]></category>
		<category><![CDATA[majowie]]></category>
		<category><![CDATA[trekking]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=496</guid>

					<description><![CDATA[<p>Miesiąc temu postanowiłem zmienić tryb, którym żyłem przez ostatni rok. Chciałem mieć więcej wolnego i mniej pracować, by podróżować nie tylko w weekendy. Jednym z pierwszych efektów tej zmiany było odwiedzenie leżącego w środku gwatemalskiej dżungli El Mirador, czyli ruin [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/el-mirador-gwatemala-trek-trekking-ruiny/">W tajemniczych ruinach miasta Majów. El Mirador, środek gwatemalskiej dżungli</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Miesiąc temu postanowiłem zmienić tryb, którym żyłem przez ostatni rok. Chciałem mieć więcej wolnego i mniej pracować, by podróżować nie tylko w weekendy. Jednym z pierwszych efektów tej zmiany było odwiedzenie leżącego w środku gwatemalskiej dżungli El Mirador, czyli ruin największego miasta Majów, do których da się dotrzeć tylko pieszo.</h1>
<p style="text-align: justify;">Pozwolę sobie pominąć suche dane, które możecie znaleźć w <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/El_Mirador" target="_blank" rel="noopener">Wikipedii</a> i zacznę od tego, czy i dlaczego w ogóle warto El Mirador zobaczyć. Ruin majańskich jest bowiem w Meksyku, Gwatemali, Belize i Hondurasie pod dostatkiem, dlaczego więc wybrałem te, a nie inne?</p>
<p style="text-align: justify;">Ano przynajmniej z trzech powodów:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>dotarcie do ruin wymaga dwudniowego trekkingu przez dżunglę</strong>, co poza okazją do trekkingu umożliwia kontakt z ostatnim dużym i naturalnym obszarem podzwrotnikowgo lasu deszczowego na Jukatanie</li>
<li>z powyższego powodu <strong>ilość osób</strong>, które mogłem spotkać na miejscu lub po drodze <strong>była znikoma</strong> i nie groziły mi tłumy rozwrzeszczanych turystów i szkolnej dziatwy</li>
<li>znajduje się tam <strong>najwyższa piramida świata Majów</strong>, która przy okazji jest także największą na świecie pod względem objętości, a wiadomo, że naj ma moc przyciągania</li>
</ul>
<p><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05513.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-564" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05513-1024x682.jpg" alt="Ostatni (trzeci) poziom piramidy La Danta w El Mirador" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05513-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05513-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05513-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05513.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<h3 style="text-align: justify;">Najstarsze państwo Majów</h3>
<p style="text-align: justify;">Jadąc do El Mirador nie nastawiałem się, że zobaczę spektakularne budowle i dobrze, bo takich tam nie było. To ani Palenque, ani Tikal. Praktycznie nic nie zostało odrestaurowane, większość ruin nie została nawet w najmniejszym stopniu oczyszczona z drzew czy ziemi, dzięki temu mogłem zobaczyć jak wyglądają one w stanie &#8220;dzikim&#8221; i poczuć się choć trochę jak Indiana Jones (ale bez przesady, dobrze wiem, że co roku dociera tutaj około 3400+ osób). Minus był oczywisty: potrzebowłem trochę wysiłku, żeby wyobrazić sobie jak miasto mogło kiedyś wyglądać i jak było duże. Na szczęście<strong> Hugo Turjillo</strong> &#8211; nasz przewodnik &#8211; potrafił opowiadać po hiszpańsku w wystarcząco klarowny sposób, żebym nawet ja mógł zrozumieć całkiem dużo z historii miasta i kultury Majów.</p>
<p style="text-align: justify;">A opowiedział nam przynajmniej kilka ciekawych faktów:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>zbudowanie piramidy La Danta</strong> (to ta największa), której najniższy poziom ma rozmiar 17 boisk do piłki nożnej, <strong>zajęło około 400-500 lat</strong>. Wybrażacie sobie taki poziom planowania długoterminowego u polskich (albo jakichkolwiek innych) polityków? Nie? Ja też&#8230; Pomyślcie co udałoby się nam stworzyć przy obecnym poziomie techniki w tak długim czasie;</li>
<li>żeby ową piramidę zbudować<strong> w okolicy musiało mieszkać</strong> <strong>kilka milionów ludzi, </strong>co było dla mnie sporym zaskoczeniem, gdyż zawsze myślałem, że starożytne miasta w Amerykach liczyły nie więcej niż  80 000 mieszkańców (np. Teotihuacan w stanie największego rozkwitu);</li>
<li>przez kilka miesięcy w roku okolica El Miradoru jest praktycznie pustnią, nie ma ani cieków wodnych, ani zbiorników. Tak samo było w okresie, gdy tereny te były zamieszkałe. Majowie radzili sobie magazynując wodę w sztucznych zbiornikach, z których część pełniła także rolę obronną (fosy);</li>
<li>głównym wrogiem El Miradoru był pobliski Tikal, który mimo iż znacznie mniejszy nie został pokonany, gdyż posiadał prężną sieć sojuszników. Sięgała ona znacznie dalej niż byłbym skłonny kiedykolwiek przypuszczać, bo aż do leżącego koło obecnego Mexico City i wspomnianego już Teotihuacanu (a to jakieś 1000 km w linii prostej);</li>
<li><strong>miasto zostało ostatecznie opuszczone około 800 roku n.e</strong>., ale nie z powodów militarnych czy politycznych, a bardzo typowych a zarazem współczesnych: <strong>degradacji środowiska.</strong> Majowie zachowali się podobnie jak mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej czy Petry i <strong>wycięli większość drzew</strong> w okolicy. W efekcie nastąpiła erozja gleb i znaczny spadek możliwości magazynowania wody, co z kolei uniemożliwiło uprawę ziemi;</li>
<li>najpopularniejszą grą była<strong> j<em>uego de pelota</em></strong>, czyli ni mniej ni więcej tylko &#8220;gra w piłkę&#8221; (coś mi się po głowie kołacze, że w jakiś sposób bazuje na niej popularna kiedyś w Polsce gra w &#8220;dwa ognie&#8221;).  Piłka była drewniana i ważyła około 4 kilogramów. Nie można było używać ani dłoni, ani stóp. Zamiast tego gracze (1, 2, 3 lub 5 w drużynie) mogli używać uzbrojonych w ochraniacze kolan i łokci, a także drewnianego pasa. Tak, wiem, brzmi to dziwnie, szczególnie ten pas, ale tak to według Hugo wyglądało. Boisko było niewielkie, około 10 x 30 metrów, a bramki stanowiły niewielkie dziury w murze po przeciwległej (krótszej!) stronie. Po zakończeniu rozgrywki <strong>krew lała się obficie</strong>. Nie wiadomo jednak czy głowy obcinano zwyciężcom, przegranym czy wszystkim uczestnikom. Co ciekawe gracze decydowali się dowolnie na udział w grze. Dlaczego? <strong>Wierzono bowiem, że ten kto zostanie zdekapitowany odrodzi się w przyszłym życiu potężniejszym</strong> (Majowie wierzyli w swego rodzaju reinkarnację). Kiedy o tym usłyszałem pomyślałem, że to bardzo dobry sposób na usuwanie ze społeczeństwa ambitnych i zdolnych do poświęceń jednostek. Zamiast spiskować przeciwko władcom część z nich dawała sobie uciąć głowę w nadziei na to, że następnym razem to oni będą na tronie albo blisko niego.</li>
</ul>
<p><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05418.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-546" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05418-1024x682.jpg" alt="Trek przez dżunglę do El Mirador" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05418-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05418-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05418-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05418.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<h3 style="text-align: justify;">Marsz przez dżunglę</h3>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co do samego trekkingu do El Mirador to liczył on sobie 43 kilometry</strong> w jedną stronę, podzielone na dwa odcinki: 17 i 24. Przez cały czas szliśmy dobrze wydeptaną i szeroką przynajmniej na metr ścieżką. Teren był zasadniczo płaski i tylko kilkukrotnie trafiały się niskie wzgórza (&lt;80 m), co w praktyce przekładało się na od 4 do 7 godzin marszu dziennie. Była to zatem <strong>przyjemna i niezbyt uciążliwa wycieczka</strong>, tym bardziej, że większość bagaży niosły muły. We znaki czasem dawało się gorąco, ale owe 30-34*C było mniej dokuczliwe niż to sobie wyobrażałem. Cień oferowany przez drzewa i pojawiające się czasem podmuchy wiatru sprawiały, że pogoda była mniej męcząca niż na przykład we Flores.</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo ogólnie pozytywnych wrażeń z wycieczki (oderwanie się od pracy!) muszę przyznać, że <strong>zabrakło mi nieco tego, na co najbardziej liczyłem: kontaktu z przyrodą</strong>. Dżungla, w której leży Palenque jest znacznie bardziej zielona, potężna i zgodna z moim stereotypowym wybrażeniem niż ta, którą zobaczyłem po drodze do El Mirador. Nie rozbrzmiewała co chwila odgłosami ptaków i innych zwierząt, a momentami tylko palmy i wilgotność przypominały mi, że nie znajduję się w jakimś europejskim lesie. Z tego co rozmawiałem z Hugo była to głównie kwestia pory roku. Brak wody sprawia, że zwierzaki przebywają w innych rejonach. Rozwiązaniem byłaby wycieczka w porze deszczowej. Wtedy mógłbym tonąć w błocie po pas, las huczałby od odgłosów natury, lecz niestety wszędzie byłyby też miliony komarów.</p>
<p style="text-align: justify;">Trochę lepiej niż po drodze było w samym El Miradorze. Wokół obozu często kręcił się jeden albo dwa ostronosy białonose (zwane tu <em>pizote</em>), a na drzewach można było dosyć często zobaczyć czepiaki (prawdopodobnie z gatunku <em>Ateles fusciceps</em>) lub wyjce (<em>Alouattinae). </em>To dzięki nim w nocy i <strong>wieczorami dżungla zamieniała się w </strong><em><strong>Jurassic Park</strong>, </em>gdyż ich ryki, jak to stwierdził ktoś z naszej grupy, bardziej pasowały do Welociraptorów niż do roślinożernych małp.</p>
<p style="text-align: justify;">Przyznam, że <strong>po pięciu dniach spędzonych w dżungli i wśród ruin poczułem się na tyle nasycony &#8220;majańskością&#8221;, że odpuściłem sobie wizytę w Tikalu</strong>. Uznałem, że jeśli chodzi odrestaurowane budowle to wystarczy mi to, co zobaczyłem w Palenque i że będę w stanie dalej żyć nawet jeśli nie zobaczę kolejnych odnowionych świątyń. Tym bardziej, że podobne znajdują się w honduraskim Cobanie, a El Mirador jest tylko jeden.</p>
<p><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05430.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter wp-image-549 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05430-1024x682.jpg" alt="&quot;Marta" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05430-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05430-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05430-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05430.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<h3 style="text-align: justify;">Praktykalia</h3>
<ul style="text-align: justify;">
<li>trekking zaczyna się i kończy w miejscowości Carmelita, do której można dojechać autobusem za 40Q (odjazdy z Santa Elena codziennie o 9:00 i 13:00);</li>
<li>nie ma możliwości ominięcia całej machiny turystycznej i dotarcia do ruin całkowicie samodzielnie, gdyż zarówno w obozach pośrednich jak i w El Mirador mieszkają strażnicy, którzy zatrzymają (a przynajmniej spróbują zatrzymać) każdego delikwenta, który będzie porszuał się bez przewodnika;</li>
<li>w celu uzyskania najlepszej ceny najlepiej skontaktować się bezpośrednio z <a href="http://www.turismocooperativacarmelita.com/" target="_blank" rel="noopener">Turismo Cooperativa Carmelita</a> i albo zorganizować szyty na miarę trekking albo dołączyć do innej grupy. Kooperatywa jest elastyczna i bardzo chętna do współpracy, więc jeżeli ktoś będzie chciał wybrać się na 20 dniową wycieczkę obejmującą także ruiny leżące w Meksyku nawet i to jest do zrobienia. Jedyny minus jest taki, że nikt w kooperatywie nie mówi po angielsku (dotyczy to także przewodników). Tak więc dobrze byłznać hiszpański na poziomie komunikatywnym lub podczas komunikacji mailowej z Juanem Carlosem z kooperatywy posiłkować się Google Translate;</li>
<li>jeżeli nie chcesz samemu organizować treku/kontaktować się z kooperatywą polecam skorzystać z oferty <a href="http://amigoshostel.com/" target="_blank" rel="noopener">hostelu Los Amigos</a> w Flores, który pobiera jedynie niewielką prowizję (rzędu $20/osobę);</li>
<li>jedzenie na treku jest smaczne (i prócz pierwszej kolacji bezmięsne) i jest go wystarczająco dużo, ale dla zaspokojenia łakomstwa warto zabrać jakieś orzechy, cukierki, batony czy inne cudactwa;</li>
<li>ani w Carmelita, ani nigdzie po drodze nie ma ani prądu, ani zasięgu telefonii komórkowej, ani sklepów (tu za wyjątkiem Carmelita);</li>
<li>istnieją zasadniczo cztery sezony, w których można odwiedzić El Mirador:
<ul>
<li>styczeń &#8211; czerwiec: sucho, mało komarów, niewiele zwierząt i ptaków (z braku wody) &#8211; najwyższe obłożenie;</li>
<li>czerwiec &#8211; sierpień: początek pory deszczowej, ale z reguły nie pada co dziennie, trochę błota i komarów &#8211; mały ruch;</li>
<li>sierpień &#8211; październik: pora deszczowa na całego, może padać kilka dni z rzędu bez żadnych przerw, masa komarów i błota &#8211; zero chętnych;</li>
<li>listopad &#8211; grudzień: początek pory suchej, ale wszędzie jest pełno wody, może zajść konieczność brodzenia po pas przez kilka kilometrów, miliony komarów &#8211; zadziwiająco wielu chętnych;</li>
</ul>
</li>
<li>zasadniczo oferowane są dwie standardowe wersje trekkingu: 5 i 6 dniowa. Gdybym miał iść na niego jeszcze raz wybrałbym wersję dłuższą, gdyż w przypadku 5-cio dniowej wraca się tą samą drogą, którą szło się do El Mirador, a w wersji dłuższej robi się pętle przez ruiny miast Nakbe i Wakna.</li>
</ul>
<p><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05387.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-539" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05387-1024x682.jpg" alt="Poczatek treku do El Mirador" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05387-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05387-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05387-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05387.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przykładowe ceny:</strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>2 uczestników, 5 dni/4 noce, przewodnik, jeden muł i poganiacz, wyżywienie, sprzęt kampingowy (namioty i materace): <strong>$210 / osoba;</strong></li>
<li>2-12 uczestników, 5 dni / 4 noce, przewodnik, kucharz, odpowiednia ilość mułów i poganiaczy, wyżywienie, sprzęt kampingowy: <strong>$230 / osoba</strong> (przez agencje turystyczną przynajmniej $20 więcej);</li>
<li>3 uczestników, 6 dni / 5 nocy, przewodnik, dwa muły i poganiacz, kucharz, wyżywienie, sprzęt kampingowy: <strong>$300 / osoba.</strong></li>
<li>nocleg w Carmelita: <strong>75Q</strong></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Ceny nie uwzględniają wszystkich możliwych kombinacji, a jedynie te, o które sam pytałem lub te, które wybrały osoby z innej grupy, którą spotkaliśmy. Wydaje mi się, że są rozsądne i przystępne, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę koszty typowego backpackingu po Gwatemali, które wbrew pozorom nie są wcale takie niskie.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/el-mirador-gwatemala-trek-trekking-ruiny/">W tajemniczych ruinach miasta Majów. El Mirador, środek gwatemalskiej dżungli</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/el-mirador-gwatemala-trek-trekking-ruiny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Gwatemala – praca zdalna i podróże</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/gwatemala-ceny-poradnik-przewodnik/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/gwatemala-ceny-poradnik-przewodnik/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Yusti]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 23 May 2015 02:46:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[gwatemala]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=258</guid>

					<description><![CDATA[<p>Gwatemala należy do jednych z najtańszych krajów Ameryki Środkowej, ale nie jest tak tania jakby się mogło wydawać. Nie tylko, gdy porównać ją z Meksykiem, Polską, ale nawet i z USA. Z jednej strony za naprawdę niewielkie pieniądze możemy zjeść na [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/gwatemala-ceny-poradnik-przewodnik/">Gwatemala – praca zdalna i podróże</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Gwatemala należy do jednych z najtańszych krajów Ameryki Środkowej, ale nie jest tak tania jakby się mogło wydawać. Nie tylko, gdy porównać ją z Meksykiem, Polską, ale nawet i z USA.</h1>
<p style="text-align: justify;">Z jednej strony za naprawdę niewielkie pieniądze możemy zjeść na straganach, z drugiej za zakupy w najtańszym supermarkecie zapłacimy dużo więcej niż w Polsce czy w Meksyku. Ceny niektórych produktów, zwłaszcza nabiału, wydają się nieracjonalnie wysokie, wyższe niż w Kalifornii. Ogólna zasada, którą można zastosować to – czym więcej cywilizacyjnych luksusów zapragniesz, tym więcej wydasz. Niestety, wszystko poza tortillą, salsą i bananami w krajach Ameryki Środkowej trzeba tu rozumieć za cywilizacyjny luksus.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>W Gwatemali zaskakująco tanie jest wynajęcie mieszkania</strong> lub domu, można upolować naprawdę świetne okazje, jeśli wynajmujemy dom bezpośrednio od właściciela. Relatywnie <strong>tanie jest jedzenie w restauracjach</strong> i comedorach, bardzo tanie – na ulicznych straganach. Dużo zapłacimy za zakupy w supermarkecie, w szczególności za nabiał, mięso i wędliny. Dobry stosunek ceny do jakości zauważymy kupując gwatemalską kawę, która jest tutaj naprawdę stosunkowo niedroga i pyszna.</p>
<p style="text-align: center;">Waluta Gwatemali: quetzal (GTQ)<br />
1 GTQ = 0.49 PLN</p>
<h2>Zakupy w supermarkecie</h2>
<p style="text-align: justify;">W Gwatemali <strong>do tańszych supermarketów można zaliczyć Dyspensę Familiar i La Bodeganę</strong>, które w porównaniu z polskimi sklepami można by przyrównać do Lidla. Z droższych mamy ogromny i nowoczesny Torre, w nim poczujemy się prawie jak w amerykańskim Stop&amp;Shop. W tanich supermarketach wybór produktów jest naprawdę bardzo ograniczony. Nie znajdziemy tam dobrego sera, jogurtu bez cukru, ani wędlin. W Torre, kupimy wszystko lub prawie wszystko czego nasz apetyt zapragnie, ale ceny mogą nam nie być do smaku.</p>

<a href='https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/Zakupy-w-Antugia-e1432350838247.jpg'><img width="1024" height="576" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/Zakupy-w-Antugia-e1432350838247.jpg" class="attachment-full size-full" alt="" loading="lazy" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/Zakupy-w-Antugia-e1432350838247.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/Zakupy-w-Antugia-e1432350838247-600x338.jpg 600w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></a>

<p style="text-align: justify;">W przeliczeniu na złotówki <strong>za litr prawdziwego mleka</strong> (bez dodatku tłuszczu roślinnego) zapłacimy w najtańszym sklepie 6 zł, za średniej wielkości <strong>jabłko – 2 zł</strong>, za czekoladowego batonika – 5 zł. Woda butelkowana – za galon najtańszej wody (3.78 litra) zapłacimy 3.60 zł. Za niewielką papaję w tym sklepie wydamy 4 zł, czyli dwa razy więcej niż gdybyśmy kupowali ją w Meksyku.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli chcielibyśmy się wybrać po papaję na lokalny bazar, cena niekoniecznie byłaby niższa (ostatnio 7 zł za sztukę). Ceny na bazarach, w miastach, nie są niskie. Dość duży jest wybór owoców i warzyw. Kupimy tu różne gatunki awokado (2,50 zł za 3 sztuki), lokalne śliwki (po 3 zł za kg), świeżą kolendrę, seler naciowy, limonki, ananasy, szparagi, liczi, a nawet noni. Zdziwić nas może cena ziemniaków (około 3 zł za kg). W przeciwieństwie do Meksyku comedory (małe jadłodajnie) na bazarach nie są popularne. W Meksyku to był świetny sposób na niedrogie, pyszne jedzenie i obłędne, świeże soki. Gwatemalskie bazary niestety nie mają alejek z kulinariami.</p>
<p style="text-align: justify;"><span style="line-height: 1.5;">Przykładowe zakupy w supermarkecie La Bodegana (tani):</span></p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">1 galon (3.78 litra) wody,</li>
<li style="text-align: justify;">300g żółtego sera,</li>
<li style="text-align: justify;">małe opakowanie serka topionego (200g),</li>
<li style="text-align: justify;">1L jogurtu naturalnego,</li>
<li style="text-align: justify;">4 banany,</li>
<li style="text-align: justify;">12 jajek,</li>
<li style="text-align: justify;">mała puszka coli,</li>
<li style="text-align: justify;">250g bochenek chleba.</li>
</ul>
<p>Razem: 126 GTQ (60 PLN)</p>
<h2>Piekarnie</h2>
<p style="text-align: justify;">Gwatemalskie miasteczka pachną świeżym pieczywem i słodkimi wypiekami. Poczujemy się tu prawie jak w Paryżu czy w Szwajcarii. <strong>W przeciwieństwie do Meksyku</strong>, gdzie dostępne są tylko tortille i chleb tostowy, w Gwatemali <strong>możemy cieszyć się dużym wyborem rodzajów chleba, bułek, bagietek, precli</strong>, a nawet możemy liczyć na pyszne croissanty z migdałami. Ceny w piekarniach są porównywalne do tego co znamy z dobrych polskich piekarni.</p>

<a href='https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05049-scaled.jpg'><img width="1024" height="683" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05049-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large" alt="" loading="lazy" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05049-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05049-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05049-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05049-980x653.jpg 980w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05049-144x96.jpg 144w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></a>
<a href='https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05050-scaled.jpg'><img width="1024" height="683" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05050-1024x683.jpg" class="attachment-large size-large" alt="" loading="lazy" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05050-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05050-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05050-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05050-980x653.jpg 980w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05050-144x96.jpg 144w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></a>

<h2>Restauracje i kawiarnie</h2>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jedzenie poza domem jest w Gwatemali relatywnie tanie.</strong> Na pierwszy rzut oka porównywalne do polskiego, tanie jeśli porównamy z tym ile byśmy wydali chcąc przygotować danie samemu. Przykładowo duża, sycąca porcja kurczaka z dwoma dodatkami typu gotowane buraki, ziemniaki lub ryż w Antigua kosztuje 55 GTQ (27 PLN), do tego jako bardziej jako przystawka niż danie – filiżanka zupy. Za sok albo inny napój niegazowany, przygotowywany na miejscu około 20 GTQ (10 PLN). Za 42 GTQ (21 PLN) w centrum Antigua zjemy w kawiarni pyszne naleśniki w wersji „con todo” czyli ze wszystkim: nutellą, bananami, truskawkami i lodami. <strong>W mniej turystycznej Xeli obiad zjemy już za 18 GTQ (9 PLN)</strong>, porcja dla mięsożerców może być rozczarowująca, ale ucieszą się warzywnolubni, bo w wielu restauracjach wszystkie dodatki warzywne są za darmo.</p>

<a href='https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/Nalesniki-e1432351204773.jpg'><img width="1024" height="508" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/Nalesniki-e1432351204773.jpg" class="attachment-full size-full" alt="" loading="lazy" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/Nalesniki-e1432351204773.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/Nalesniki-e1432351204773-600x298.jpg 600w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></a>

<p style="text-align: justify;">Poza Antiguą, która jest chyba najbardziej turystycznym miejscem w Gwatemali, bardzo przyjazne wydały nam się ceny w restauracjach hotelowych. W czterogwiazdkowym hotelu śniadanie z kawą zjemy już za 35 GTQ (17 PLN).</p>
<p style="text-align: justify;">W Antigle i Xeli (Quetzaltenango) kawy napijemy się już za około 14 GTQ (7 PLN). <strong>Kawiarnie mają dobrej jakości kawę, zwykle lokalną, a wiele z nich jest urządzonych w zachodnim stylu.</strong> Popularne sieciówki to Barrista oraz &amp; Cafe. Kawa będzie nam smakowała doskonale, zwłaszcza, że jak na nowoczesny styl przystało jest też <strong>darmowe Wi-Fi</strong>. Turystyczne miasteczka to jedyna kawiarniana strefa, poza nią możemy liczyć co najwyżej na kawę rozpuszczalną ze śmietanką w proszku.</p>
<p style="text-align: justify;">Dzień w Antigua i wydatki na jedzenie (bez kolacji) i bez oszczędzania:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">3 duże kawy,</li>
<li style="text-align: justify;">1 duża indyjska herbata,</li>
<li style="text-align: justify;">2 wielkie omlety z awokado, serem, pomidorami i cebulą,</li>
<li style="text-align: justify;">2 wielkie naleśniki (jeden z masą owoców i czekoladą, drugi z masą sera, kurczaczka i warzyw).</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Razem 192 GTQ (90 PLN)</p>
<h2>Lokum</h2>
<p style="text-align: justify;"><strong>Za łóżko w dobrym hostelu w Antigua zapłacimy około 45 GTQ (22 PLN) za dobę</strong>. W cenie jest pyszne śniadanie. W Xeli za pokój dla dwóch osób w centrum miasta zapłacimy około 55 GTQ (27 PLN). W Gwatemali dobrze sprawdza się Airbnb, czyli portal oferujący tymczasowy wynajem prywatnych pokoi i domów. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. W Xeli bardzo przyjemne mieszkanie z jedną sypialnią, pokojem dziennym, wewnętrznym patio i osobną kuchnią wynajęliśmy za 500 zł na tydzień. Nasz znajomy, który wynajmował przez pół roku mieszkanie przez ogłoszenie, dostał ofertę wynajmu skromnego domu z dwiema sypialniami, jedną łazienką i ogromną działką za 350$ na miesiąc. Nowy dom, do którego przeniósł się pod koniec maja, leżący w lepszej dzielnicy i posiadający trzy duże sypialnie, kuchnię, dwie łazienki, pokój dzienny oraz dużą działkę będzie kosztował go $500 na miesiąc.</p>

<a href='https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/ant2-e1432428717851.jpg'><img width="648" height="428" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/ant2-e1432428717851.jpg" class="attachment-full size-full" alt="" loading="lazy" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/ant2-e1432428717851.jpg 648w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/ant2-e1432428717851-600x396.jpg 600w" sizes="(max-width: 648px) 100vw, 648px" /></a>
<a href='https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/widok2.jpg'><img width="643" height="431" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/widok2.jpg" class="attachment-full size-full" alt="" loading="lazy" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/widok2.jpg 643w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/widok2-600x402.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/widok2-300x201.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/widok2-143x96.jpg 143w" sizes="(max-width: 643px) 100vw, 643px" /></a>

<p style="text-align: justify;"><strong>Wynajęcie domu pod Antiguą przez AirBnb kosztowało nas 2,600 zł za miesiąc.</strong> Za taką cenę dostaliśmy przestronny (w zasadzie to dom-loft), pięknie urządzony, parterowy dom z dwiema sypialniami,  jedną łazienką, dużym pokojem dziennym i tarasem z wielkim ogrodem. W cenie są wszystkie rachunki, internet, strażnik oraz takie widoki jak na powyższym zdjęciu.</p>
<!-- Shortcode does not match the conditions -->
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/gwatemala-ceny-poradnik-przewodnik/">Gwatemala – praca zdalna i podróże</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/gwatemala-ceny-poradnik-przewodnik/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>4</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Adios Meksyku! Witaj Gwatemalo! Granica i pierwsze wrażenie</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/gwatemala-meksyk-wjazd-pierwsze-wrazenie/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/gwatemala-meksyk-wjazd-pierwsze-wrazenie/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Yusti]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 26 Apr 2015 23:20:27 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Gwatemala]]></category>
		<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[4x4]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka północna]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[granica]]></category>
		<category><![CDATA[gwatemala]]></category>
		<category><![CDATA[meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[overlanding]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[quetzaltenango]]></category>
		<category><![CDATA[xela]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://cyfrowaodyseja.wordpress.com/?p=95</guid>

					<description><![CDATA[<p>Na granicy meksykańsko-gwatemalskiej panuje atmosfera festynu. Gra głośna muzyka, ludzie kręcą się między poustawianymi wzdłuż drogi straganami. Przechodnie z obu krajów bez zatrzymywania się przechodzą z jednej strony granicy na drugą. Nikt ich nie wypytuje dokąd idą, ani nie prosi [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/gwatemala-meksyk-wjazd-pierwsze-wrazenie/">Adios Meksyku! Witaj Gwatemalo! Granica i pierwsze wrażenie</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<div class='jsn-bootstrap3'>
<div id='Ryq7vK' class='row '  style='padding-top:10px;padding-bottom:10px;padding-left:10px;padding-right:10px;'>
<div class="col-md-12 col-sm-12 col-xs-12 " >
<div   class='jsn-bootstrap3 wr-element-container wr-element-heading' style='margin-top:5px; margin-bottom:25px '>
<h2 style=''>Na granicy meksykańsko-gwatemalskiej panuje atmosfera festynu. Gra głośna muzyka, ludzie kręcą się między poustawianymi wzdłuż drogi straganami. Przechodnie z obu krajów bez zatrzymywania się przechodzą z jednej strony granicy na drugą. Nikt ich nie wypytuje dokąd idą, ani nie prosi o dokumenty.</h2>
</div>
<div   class='jsn-bootstrap3 wr-element-container wr-element-text' >
<div class="wr_text" id="MXQrA0">
<p>Stoimy samochodem w kolejce, jesteśmy pierwsi po meksykańskiej stronie. Przed nami, już po gwatemalskiej stronie, czekają dwa samochody, a przed nimi jeszcze jeden, który stoi w poprzek ulicy. To mały tuk-tuk, który na dachu ustawione dwa duże głośniki.</p>
<p>Podchodzi do nas pan w kapeluszu z sakiewką na brzuchu i mówi, że trzeba będzie czekać około dwie godziny. Zdziwieni dopytujemy dlaczego. – Zaraz zaczyna się maraton – odpowiada i na wszelki wypadek dopytuje czy nie potrzebujemy quetzali, gwatemalskiej waluty, i odchodzi.</p>
<p>Siedzę z psem w samochodzie. Bartek chodzi po gwatemalskiej stronie już chyba pół godziny, załatwia dokumenty importu auta i szuka <em>cajero automatico, </em>bo nie mamy <em>dineros.</em>Strażnicy powiedzieli mu, że niedaleko możemy wypłacić gwatemalskie pieniądze. Zostawiamy więc auto w Meksyku, idziemy zjeść śniadanie i pospacerować z psem po gwatemalskiej stronie i potem wrócimy po samochód, jak już maraton się skończy. Nic prostszego. Czekam i czekam. Muzyka gra. Ludzie chodzą przez bramę graniczną. Tylko jeden meksykański strażnik stoi w cieniu niewielkiego budynku rządowego i rozmawia ze sprzątaczką.</p>
<p>Nie wydaje się, żeby ktoś tu sprawdzał jakieś dokumenty. Po Gwatemalskiej stronie widać tylko niedbale ustawione stragany, kolorowe parasole i biegaczy&#8230; Za chwilę wjeżdżamy do jednego z najbiedniejszych krajów świata..</p>
<p>Kilka pieczątek później, po śniadaniu na gwatemalskiej stronie i odebraniu auta ze strony meksykańskiej ruszamy w kierunku Quetzaltenango. Już na pierwszy rzut oka można powiedzieć, że Gwatemala jest biedniejsza od Meksyku. Jeśli Meksyk jest krajem trzeciego świata, to Gwatemalę pewnie można określić krajem czwartego świata. Po drodze dowiaduję się, że prezydentem od trzech lat jest Otto Perez Molina, bo przy autostradzie widzę kilka razy jego twarz na banerze z podpisem <em>Czy wiesz, że&#8230; Prezydentem Gwatemali jest od trzech lat jest Otto Perez Molina i nieustannie pracuje, aby polepszyć jakość życia,</em> i że miasto do którego jedziemy jest czwartym co do wielkości miastem w kraju.</p>
</div>
</div>
<div   class='jsn-bootstrap3 wr-element-container wr-element-image' >
<div class='text-center'><img width='' height='' src='https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/4.jpg' class="img-rounded" title="" alt="" /></div>
</div>
<div   class='jsn-bootstrap3 wr-element-container wr-element-text' >
<div class="wr_text" id="yDBLrV">
<p>Droga ciągnie się przez góry. Z daleka widzimy najwyższy szczyt Ameryki Centralnej, wulkan Tajumulco, na który ztrsztą planujemy wejść. Po drodze mijamy biedne wsie, niedokończone budowy kilkupiętrowych budynków z pustaków z wykończonym jedynie parterem i pola uprawne na zboczach gór. Na skałach wzdłuż drogi wymalowano reklamy partii politycznych. Wszystko jest kolorowe: duże skały i małe kamienie, słupy, nawet niektóre budynki wymalowano na zielono, fioletowo, czerwono.</p>
<p>Quetzaltenago. Jesteśmy w mieście. Otwieramy okna i jest przyjemnie chłodnawo. Miasto położone jest na 2300 m n.p.m. Szukamy miejsca, w którym moglibyśmy się napić kawy i skorzystać z internetu. W centrum miasta znajdujemy kawiarnię Barrista z wi-fi. Wchodzimy do środka a tu zupełnie inny świat. Jest przestronna i nowoczesna. Na ścianie wiszą fotografie. W menu latte, americano, capuchino.. Mogłaby się znajdować w Warszawie, Montrealu czy Brukseli. Siedzą tu głównie amerykanie z macbookami&#8230; Zamawiamy kawę i czekamy na naszego gospodarza&#8230;</p>
</div>
</div>
</div>
</div>
</div>
<div class='jsn-bootstrap3'>
<div id='41de35' class='row '  style='padding-top:10px;padding-bottom:10px;padding-left:10px;padding-right:10px;'>
<div class="col-md-12 col-sm-12 col-xs-12 " >
<div   class='jsn-bootstrap3 wr-element-container wr-element-divider' style='margin-bottom:25px '>
<div style="width: 100%;border-bottom-width:2px;border-bottom-style:solid;border-bottom-color:#ffcc00;margin-bottom:25px"></div>
</div>
<div   class='jsn-bootstrap3 wr-element-container wr-element-heading' style='margin-top:5px; margin-bottom:25px '>
<h2 style=''>Lokalizacja</h2>
</div>
<div   class='jsn-bootstrap3 wr-element-container wr-element-googlemap' style='margin-bottom:25px '><script type="text/javascript">(function ($) {
			$( document ).ready( function () {
				$( "#wr-gmap-AF73wT" ).css( {"margin" : "0 auto", "display" : "block" } );
				var map_AF73wT				= "";
				var marker_locations_AF73wT = [];
				function get_latlong(obj) {
					var myLatlng		 = new google.maps.LatLng( obj.gmi_lat, obj.gmi_long);
					return myLatlng;
				}</p>
<p>				function get_infobox(obj) {
					var infowindow		= "";
					var contentString	 = "</p>
<div class="wr-gmi-info" style="width:250px" >";
					contentString		 += "</p>
<div class="wr-gmi-thumb">";
					if ( obj.gmi_image != "" && obj.gmi_image != "http://" )
						contentString		 += "<img src="" + obj.gmi_image + "" title="" alt="" />";
					contentString		 += "</div>
<p>";
					contentString		 += "<span class="wr-gmi-title"><b>" + obj.gmi_title + "</b></span>";
					if ( obj.gmi_desc_content )
						contentString		 += "</p>
<p>" + obj.gmi_desc_content + "</p>
<p>";
					if ( obj.gmi_url != "" && obj.gmi_url != "http://" )
						contentString		 += "<a href="" + obj.gmi_url + "" target="_blank">more...></a>";
					contentString		 += "</div>
<p>";
					infowindow		 = new google.maps.InfoWindow({
						content: contentString
					});
					infowindow.setOptions({maxWidth:300});
					return infowindow;
				}</p>
<p>				function markerAtPoint(latlng) {
					for (var i = 0; i < marker_locations_AF73wT.length; ++i) {
						if (marker_locations_AF73wT[i].equals(latlng)) return true;
					}
					return false;
				}

				function initialize_AF73wT() {
					var gmap_zoom	= parseInt("6");
					var gmap_lat	= "";
					var gmap_long	= "";
					var gmap_type	= google.maps.MapTypeId.ROADMAP;
					var directionsService_AF73wT	 = new google.maps.DirectionsService();
					var has_direction		= false;

					var mapOptions_AF73wT = {
						zoom: gmap_zoom,
						center: new google.maps.LatLng(0,0),
						mapTypeId: gmap_type,
						streetViewControl: true,zoomControl: true,panControl: true,mapTypeControl: true,scaleControl: true,overviewMapControl: true,scrollwheel: true,
					};
					map_AF73wT = new google.maps.Map(document.getElementById('wr-gmap-AF73wT'), mapOptions_AF73wT);
					var rendererOptions_AF73wT = {
						map: map_AF73wT,
						suppressMarkers: true
					}
					var directionsDisplay_AF73wT = new google.maps.DirectionsRenderer(rendererOptions_AF73wT);
					directionsDisplay_AF73wT.setMap(map_AF73wT);

					// Check has directions
					$( "#wr-gmap-wrapper-AF73wT .wr-gmi-lat-long" ).each(function (index) {
						var obj = JSON.parse($(this).val());
						if ( obj.gmi_lat != "" &#038;&#038; obj.gmi_long != "" &#038;&#038; obj.gmi_destination != "" ) {
							has_direction = true;
						}
					});

					// Add markers
					if ( has_direction == false ) {
						$( "#wr-gmap-wrapper-AF73wT .wr-gmi-lat-long" ).each(function (index) {
							var obj = JSON.parse($(this).val());
							if ( obj.gmi_lat != "" &#038;&#038; obj.gmi_long != "" ) {
								var myLatlng	 = get_latlong(obj);
								var infowindow	 = get_infobox(obj);
								if ( map_AF73wT ) {
									var marker		= new google.maps.Marker({
										position: myLatlng,
										map: map_AF73wT,
										title: obj.gmi_title
									});
									marker_locations_AF73wT.push(myLatlng);
									map_AF73wT.setCenter(marker.getPosition());
									google.maps.event.addListener(marker, 'click', function() {
										infowindow.open(map_AF73wT,marker);
									});
								}
							}
						});
					} else {

						$( "#wr-gmap-wrapper-AF73wT .wr-gmi-lat-long" ).each(function (i) {
							var obj = JSON.parse($(this).val());
							$( "#wr-gmap-wrapper-AF73wT .wr-gmi-lat-long" ).each(function (j) {
								var sub_obj	 = JSON.parse($(this).val());

								if ( sub_obj.gmi_title == obj.gmi_destination &#038;&#038; sub_obj.gmi_lat != "" &#038;&#038; sub_obj.gmi_long != "" ) {
									var start        = get_latlong(obj);
									var end			 = get_latlong(sub_obj);

									var infowindow	 = get_infobox(obj);
									if ( map_AF73wT ) {
										var marker			 = new google.maps.Marker({
											position: start,
											map: map_AF73wT,
											title: obj.gmi_title
										});
										marker_locations_AF73wT.push(start);
										google.maps.event.addListener(marker, 'click', function() {
											infowindow.open(map_AF73wT,marker);
										});
									}

									var sub_infowindow	 = get_infobox(sub_obj);
									if ( map_AF73wT ) {
										var sub_marker		 = new google.maps.Marker({
											position: end,
											map: map_AF73wT,
											title: sub_obj.gmi_title
										});
										marker_locations_AF73wT.push(end);
										google.maps.event.addListener(sub_marker, 'click', function() {
											sub_infowindow.open(map_AF73wT,sub_marker);
										});
									}

									var request = {
										origin:start,
										destination:end,
										travelMode: google.maps.DirectionsTravelMode.DRIVING
									};

									directionsService_AF73wT.route(request, function(response, status) {
										if (status == google.maps.DirectionsStatus.OK) {
											directionsDisplay_AF73wT.setDirections(response);
										}
									});
								}

								if ( markerAtPoint(new google.maps.LatLng( obj.gmi_lat, obj.gmi_long) ) == false ) {
									var myLatlng	 = get_latlong(obj);
									var infowindow	 = get_infobox(obj);
									if ( map_AF73wT ) {
										var marker		= new google.maps.Marker({
											position: myLatlng,
											map: map_AF73wT,
											title: obj.gmi_title
										});
										marker_locations_AF73wT.push(myLatlng);
										map_AF73wT.setCenter(marker.getPosition());
										google.maps.event.addListener(marker, 'click', function() {
											infowindow.open(map_AF73wT,marker);
										});
									}
								}
							});
						});
					}
				}
				google.maps.event.addDomListener(window, 'load', initialize_AF73wT);

				// Center map on resize
				google.maps.event.addDomListener(window, 'resize', function() {
					var center = map_AF73wT.getCenter();
					google.maps.event.trigger(map_AF73wT, 'resize');
					map_AF73wT.setCenter(center);
				});
			});
		})(jQuery)</script></p>
<div id="wr-gmap-wrapper-AF73wT">
<div id="wr-gmap-AF73wT"  style="margin-top:10px !important;margin-bottom:10px !important;height:300px !important;width:768px !important" class="wr-googlemap"></div>
<p><input type='hidden' value='{"gmi_title":"La Mesilla","extract_shortcode_content":{"gmi_desc_content":"Description of marker"},"gmi_desc_content":"","gmi_url":"http://","gmi_image":"","gmi_long":"-91.9754222","gmi_lat":"15.6332127","gmi_enable_direct":"no","gmi_destination":"","disabled_el":"no"}' class='wr-gmi-lat-long' /><!--seperate--></p>
</div>
</div>
</div>
</div>
</div>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/gwatemala-meksyk-wjazd-pierwsze-wrazenie/">Adios Meksyku! Witaj Gwatemalo! Granica i pierwsze wrażenie</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/gwatemala-meksyk-wjazd-pierwsze-wrazenie/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
