<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>samochód &#8211; Cyfrowi Nomadzi</title>
	<atom:link href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/tag/samochod/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 21 Oct 2021 08:44:28 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=5.6.16</generator>

<image>
	<url>https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/cn_favico.png</url>
	<title>samochód &#8211; Cyfrowi Nomadzi</title>
	<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Samochodem do Maroka. Przepis na road trip</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/samochodem-po-maroku/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/samochodem-po-maroku/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 11 Dec 2016 15:00:19 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Afryka]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[Z psem]]></category>
		<category><![CDATA[maroko]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>
		<category><![CDATA[przewodnik]]></category>
		<category><![CDATA[samochód]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=2988</guid>

					<description><![CDATA[<p>Maroko to ciekawy pomysł na podróż autem lub motocyklem. Stosunkowo bliski, bezpieczny i cenowo zbliżony do Polski. Podpowiemy więc jak zorganizować road trip po Maroku, jako że dopiero co z takowego wróciliśmy. Przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia w stosunku [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/samochodem-po-maroku/">Samochodem do Maroka. Przepis na road trip</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Maroko to ciekawy pomysł na podróż autem lub motocyklem. Stosunkowo bliski, bezpieczny i cenowo zbliżony do Polski. Podpowiemy więc jak zorganizować road trip po Maroku, jako że dopiero co z takowego wróciliśmy.</h1>
<p style="text-align: justify;">Przyznam szczerze, że mam mieszane uczucia w stosunku do Maroka. Z jednej strony Wysoki Atlas i jego pozbawione roślinności&nbsp;stoki przypominały mi Afganistan (to dobrze), który z powodu wciąż trwającej wojny domowej pozostaje raczej niedostępny. Z drugiej jednak na prawidziwie dziki kraj był zbyt nowoczesny: willowe dzielnice dużych jak w Maladze, Carrefoury, autostrady, wyglądająca na niezbyt skorumpowaną policja, łatwo dostępny i tani internet 4G.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Z jednej strony można było znaleźć ładne i stosunkowo odludne miejsca, z drugiej we wszystkich innych napastowali nas nieustannie rozmaici naganiacze, sklepikarze i inni &#8220;hello Misterzy&#8221;.</p>
<p style="text-align: justify;">Z jednej strony ocean, plaże i 26*C w początku grudnia, z drugiej śnieg na nieco wyższych stokach Atlasu.</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo to można chyba powiedzieć, że to bliski Europie miks gdzie prawie każdy znajdzie coś dla siebie. A skoro tak, to może być to dosyć dobry kierunek także na road trip. Zobaczmy więc jak wygląda od strony praktycznej.</p>
<div id="attachment_3014" style="width: 730px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_maroko_marakesz_znak.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-3014" loading="lazy" class="wp-image-3014" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_maroko_marakesz_znak.jpg" alt="samochod_maroko_marakesz_znak" width="720" height="480" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_maroko_marakesz_znak.jpg 1280w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_maroko_marakesz_znak-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_maroko_marakesz_znak-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_maroko_marakesz_znak-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_maroko_marakesz_znak-1024x682.jpg 1024w" sizes="(max-width: 720px) 100vw, 720px" /></a><p id="caption-attachment-3014" class="wp-caption-text">Wszystkie znaki drogowe sa przynajmniej w dwóch językach: po arabsku i francusku.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">Wymagane dokumenty</h2>
<p style="text-align: justify;">Niewątpliwą zaletę Maroka stanowi fakt, że jest to jeden z nielicznych pustynnych krajów, do którego nie potrzebujemy wizy, a wjazd samochodem <strong>nie wymaga posiadania Carnet de Passage</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Czego w takim razie potrzebujemy, by wjechać autem do Maroka?</p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli jesteśmy właścielem pojazdu wystarczy:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">dowód rejestracyjny</li>
<li style="text-align: justify;">zielona karta</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli auto nie należy do nas dodatkowo będziemy potrzebowali upoważnienia od właściciela, oczywiście z potwierdzonym notarialnie podpisem.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak wspomniałem <strong>Maroko nie wymaga posiadania CdP ani pozostawiania depozytu na granicy</strong>. Wystarczy, że wypełnimy druczek celny i możemy bez problemu wjechać do kraju. Jeżeli wolimy być przygotowani za wczasu, to <a href="http://www.douane.gov.ma/web/guest/d16ter/#http://www.douane.gov.ma/d16ter/formAT.jsf" target="_blank" rel="noopener">dokument można wypełnić online tutaj</a>, a następnie wydrukować i oddać celnikom na granicy. Zatrzymają jedną kopię, a dwie pozostałe nam oddadzą. Następnie przy wyjeździe oddamy kolejną z nich, a trzecia pozostanie jako dowód, że pojazd wyjechał z Maroka.</p>
<h2>Jak dojechać do Maroka?</h2>
<p style="text-align: justify;">Zasadniczo rzecz biorąc nie obejdzie się bez spędzenia dłuższego czasu za kółkiem. Ile konkretnie to zależy od nas i stanu naszego portfela. <strong>Opcje wahają się od 1700 km do 3500 km w jedną stronę</strong>, licząc z Warszawy. Pierwsza z nich przewiduje spędzenie znacznie więcej czasu na morzu niż druga i niestety jest zauważalnie droższa.</p>
<h3>Jak najkrócej w samochodzie</h3>
<p style="text-align: justify;">Nie uśmiecha się wam spędzenie cztery-pięciu dni pod rząd w samochodzie, by dojechać do Maroka? Rozwiązaniem będzie <strong>prom z Włoch</strong>. Gdyby nie to, że rezydujemy w Barcelonie, to z perspektywy czasu, zdecydowaliśmy byśmy się właśnie na taką opcję. Byłaby ona nieco droższa niż przejazd na kołach (przy założeniu omijania płatnych autostrad), ale przy zakupie biletu z odpowiednim wyprzedzeniem różnica nie musiałaby być tak straszna, jak się może wydawać.</p>
<p style="text-align: justify;">Według Google Maps z Warszawy na południe Hiszpanii, do Algeciras (patrz niżej, jeżeli interesuje Cię na opcja) jest do pokonania około 3500 kilometrów w jedną stronę (omijając płatne autostrady). Trochę daleko. Dlatego w tej opcji jedziemy tylko do włoskiej Genui. To jakieś 1700 km w jedną stronę z Warszawy, a więc połowa dystansu. Tam wsiadamy na prom i dwa dni później jesteśmy w Maroku. W ten sposób <strong>oszczędzamy sobie przyjemność przejchania w obie strony łącznie jakiś 3400 kilometrów</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Ile będzie kosztować nas taka przyjemność? Wszystko zależy od tego jakim autem jedziemy, jaki poziom zakwaterowania na promie nas interesuje i jaką linię wybierzemy. Trasa odgrywa mniejszą rolę niż mogłoby się wydawać. Generalnie rzecz biorąc <strong>musimy liczyć się z wydatkiem rzędu 600 &#8211; 900 euro w obie strony</strong> (bez promocji).</p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli interesuje was przykładowa kalkulacja, to znajdziecie ją poniżej, jeśli nie możecie spokojnie przejść dalej.</p>
<div id="attachment_3015" style="width: 730px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_oaza_maroko_pustynia.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-3015" loading="lazy" class="wp-image-3015" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_oaza_maroko_pustynia-1024x682.jpg" alt="samochod_oaza_maroko_pustynia" width="720" height="480" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_oaza_maroko_pustynia-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_oaza_maroko_pustynia-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_oaza_maroko_pustynia-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_oaza_maroko_pustynia-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/samochod_oaza_maroko_pustynia.jpg 1280w" sizes="(max-width: 720px) 100vw, 720px" /></a><p id="caption-attachment-3015" class="wp-caption-text">Mała oaza gdzieś pomiędzy Kerrandou a Ar-Raszidijja.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Zakładając, że jedziemy w dwie osoby, autem o długości do 4.99 metra i wysokości do 1.9 metra rozsądne cenowo opcje są następujące (bilet w obie strony):</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">Savona &#8211; Tanger z liniami <a href="http://www.grimaldi-lines.com/en" target="_blank" rel="noopener">Grimaldi</a>: 600 euro (spanie w siedzeniach) lub 690 euro (spanie w 4 osobowej kabinie)</li>
<li style="text-align: justify;">Genua &#8211; Tanger z liniami <a href="http://www.gnv.it/en/" target="_blank" rel="noopener">Grandi Navi Veloci</a>: 810 euro (spanie w siedzeniach) lub 910 euro (spanie w 4 osobowej kabinie)</li>
<li style="text-align: justify;">Sète (południowa Francja koło Montpellier) &#8211; Tanger z liniami Grandi Navi Veloci: jak wyżej</li>
<li style="text-align: justify;">Sète &#8211; Nador z liniami Grandi Navi Veloci: jak wyżej</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Wniosek z tego taki, że z Francji nie ma sensu płynąć, bo cena jest taka sama, a by dotrzeć do portu trzeba w każdą stronę pokonać 400 km więcej.</p>
<p style="text-align: justify;">O ile drożej wyjdzie nas płynięcie z Włoch do Maroka niż z południa Hiszpanii? Jeżeli wasze auto to diesel, który pali 6L/100km (jak nasze), a paliwo kosztuje 1.2 euro za litr wówczas na pokonanie wspomnianych dodatkowych 3600 km wydamy około 260 euro (36 * 6 * 1.2 euro). Do tego należy dodać koszty noclegów po drodze (no chyba, że jak my lubicie spać na dziko).</p>
<p style="text-align: justify;">Rzeczywista różnica wyniesie więc coś między 300 a 600 euro, czyli dosyć dużo. Wierzcie mi jednak, że docenicie komfort wynikający z braku konieczności kierowania całą drogę powrotną do Polski, po tym jak pojeździcie te kilka tygodni po samym Maroku. W końcu mówimy o wakacjach, a nie symulacji życia kierowcy tira.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Jak najkrócej na promie</h3>
<p style="text-align: justify;">Dla tych, którzy z różnych powodów wolą <strong>jak największy odcinek pokonać na kołach</strong>, najkorzystniejszą cenową opcją na dostanie się do Maroka jest jest dojazd na kołach <strong>do Algeciras w południowej Hiszpanii</strong> (około 3500 km w jedną stronę z Warszawy), a potem wskoczenie na prom do Tanger Med (nie mylić z miastem Tanger!). <strong>Za bilet na tej trasie zapłacimy od 160 do 200 euro</strong> w zależności od linii i momentu zakupu. Nasz, kupiony za pośrednictwem agencji, kosztował 170 euro. Wybraliśmy linię <a href="http://www.frs.es/en/" target="_blank" rel="noopener">FRS </a>ze względu na dobre opinie. Jeżeli jednak szukacie najniższej możliwej ceny to skorzystajcie z oferty <a href="http://www.intershipping.es/en/index.php" target="_blank" rel="noopener">Intershipping</a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Przeprawa zajmuje 1.5 godziny, a w porcie trzeba pojawić się około 45 &#8211; 60 minut przed datą wypłynięcia. Co ważne i fajne, przynajmniej w wypadku FRS, bilet powrotny jest zawsze otwarty (nawet jeśli widnieją na nim daty i godziny). Wystarczy pojawić się w porcie i udać do check-inu, by otrzymać karty pokładowe i gotowe, możemy płynąć!</p>
<p style="text-align: justify;">Inną opcją, ale według mnie pozbawioną cenowego sensu jest promowanie się z Tarify (około 23 km na południe od Algeciras) do Tangeru (około 40 km na południe od portu Tanger Med), która to trasa jest o około 100 euro droższa niż wcześniej wspomniana.</p>
<div id="attachment_3010" style="width: 730px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_maroko_wysoki_atlas_snieg_powoz.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-3010" loading="lazy" class="wp-image-3010" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_maroko_wysoki_atlas_snieg_powoz-1024x682.jpg" alt="droga_maroko_wysoki_atlas_snieg_powoz" width="720" height="480" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_maroko_wysoki_atlas_snieg_powoz-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_maroko_wysoki_atlas_snieg_powoz-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_maroko_wysoki_atlas_snieg_powoz-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_maroko_wysoki_atlas_snieg_powoz-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_maroko_wysoki_atlas_snieg_powoz.jpg 1280w" sizes="(max-width: 720px) 100vw, 720px" /></a><p id="caption-attachment-3010" class="wp-caption-text">Większość dróg, po których dane nam było jechać miała wyższy standard niż ta.</p></div>
<h2>Jak jeździ się samochodem po Maroku?</h2>
<p style="text-align: justify;">Mówić najkrócej: <strong>straszliwej tragedii nie ma</strong>. Oprócz okazjonalnych przypadków kompletnego braku wyobraźni lub świadomości istnienia innych uczestników ruchu nie musimy się niczego szczególnego obawiać (przy założeniu zachowania cały czas szczególnej ostrożności ;-)). Pijanych kierowców raczej nie spotkamy zbyt wielu. Bandyctwa na drogach nie ma. <strong>Ludzie z reguły wiedzą, po której stronie drogi jechać</strong>, nawet jeśli nie do końca rozumieją ideę pasów ruchów, a <strong>policja nie zawraca sobie turystami głowy</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Żeby mieć z jazdy jak najwięcej przyjemności wydaje mi się, że dobrze <strong>przestrzegać trzech poniższych zasad</strong>:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;"><strong>respektować ograniczenia prędkości</strong>, gdyż policja marokańska ma przenośne radary, umie się nimi posługiwać i sprawnie wypisuje mandaty (przekroczenie prędkości o 5-9 km/h to wydatek rzędu 30 &#8211; 50 euro)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>zwalniać przy drogowych posterunkach policji</strong>, bo choć jako turyści praktycznie nigdy nie zostaniemy zatrzymani, to władzy nie spodoba się, jeśli otwarcie ją zignorujemy</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>unikać jeżdżenia w nocy</strong> (a szczególnie w deszczu i po górach), gdyż Marokańczycy nagminnie jeżdżą na długich światłach i jeśli nie mamy do dyspozycji całej baterii halogenów ciężko będzie nam zobaczyć drogę przed sobą</li>
</ul>
<p>No dobra, skoro już wiemy, że na drodze raczej nie umrzemy, to jak to wygląda cenowo?</p>
<h3>Ceny paliwa w Maroku</h3>
<p style="text-align: justify;"><strong>Lepiej niż w Polsce, ale bez cudów</strong>. Najdroższe paliwo jakie widzieliśmy występowało w pobliżu portu Tanger Med, a najtańsze w okolicach Agadiru i Casablanki. Co ważne, na większości stacji można płacić tylko i wyłącznie gotówką. Mile widziany jest jakiś mały napiwek (5-10 dirhamów przy tankowaniu do pełna) dla człowieka przy pompie, gdyż raczej nie ma możliwości samodzielnego napełnienia baku.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak więc w grudniu 2016 <strong>ceny diesla</strong> wyglądały następująco:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">min: 8.84 dirhamów (<strong>3.68 złotego</strong>) w Agadirze</li>
<li style="text-align: justify;">max: 9.5 dirhama (3.95 złotego) przy autostradzie A4 zaraz przy Tanger Med</li>
</ul>
<p>A <strong>ceny benzyny</strong>&nbsp;<strong>95</strong> następująco:</p>
<ul>
<li>min: 9.8 dirhamów (<strong>4.08 złotego</strong>) w Agadirze</li>
<li>max: 11.2 dirhamów (4.66 złotego) przy autostradzie A4 zaraz przy Tanger Med</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Z naszych nienaukowych obserwacji wynikało, że <strong>najniższe ceny</strong> ma paliwo na stacjach <strong>Afriquia</strong> i <strong>Oil Libya</strong>, choć czasem i Shell potrafił pozytywnie zaskoczyć. Natomiast francuski Total konsekwentnie pozostawał najdroższy.</p>
<h3>Ceny autostrad w Maroku</h3>
<p style="text-align: justify;">Maroko dysponuje całkiem <strong>sensowną siecią autostrad</strong>, której użycie jest według mniej dobrym rozwiązaniem by szybko i sprawnie dostać się z północy na południe lub vice versa (i wpierw dojechać do najdalej wysuniętego punktu podróży lub też wrócić na prom w ekspresowym tempie). Niestety <strong>nie są one darmowe</strong>, ale z drugiej strony opłaty za przejazd nie są tak kosmiczne jak w Polsce, Francji czy Hiszpanii. Tutaj podobnie jak w przypadku stacji paliw prawie zawsze <strong>można płacić tylko gotówką</strong>.</p>
<div id="attachment_2995" style="width: 730px" class="wp-caption aligncenter"><a href="http://www.admtrafic.ma/" target="_blank" rel="noopener"><img aria-describedby="caption-attachment-2995" loading="lazy" class="wp-image-2995" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/12/maroko_autostrady-min.jpg" alt="maroko_autostrady-min" width="720" height="532" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/12/maroko_autostrady-min.jpg 917w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/12/maroko_autostrady-min-600x443.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/12/maroko_autostrady-min-300x221.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/12/maroko_autostrady-min-768x567.jpg 768w" sizes="(max-width: 720px) 100vw, 720px" /></a><p id="caption-attachment-2995" class="wp-caption-text">Mapa marokańskich autostrad.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli chcecie sprawdzić natężenie ruchu, opóźnienia spowodowane wypadkami albo zobaczyć jak wyglądają kolejki na bramkach (webcamy) to ADM wszystko to udostępnia w Internecie pod tym linkiem:&nbsp;<a href="http://www.admtrafic.ma/" target="_blank" rel="noopener">http://www.admtrafic.ma/</a></p>
<p style="text-align: justify;">My skorzystaliśmy z autostrad raz i<strong> za odcinek Marakesz &#8211; Tanger Med (ok. 600 km)</strong> przyszło nam zapłacić około <strong>199 dirhamów</strong>, czyli 19 euro lub <strong>82 złote</strong>. Szczegółowo wyglądało to następująco:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">Marakesz &#8211; Casablanka: 79 MAD / 7.5 euro / 33 złote</li>
<li style="text-align: justify;">obwodnica Casablanki:&nbsp;10 MAD / 1&nbsp;euro / 4.4 złotego</li>
<li style="text-align: justify;">Casablanka &#8211; Rabat: 23 MAD / 2 euro / 9 złotych</li>
<li style="text-align: justify;">Rabat &#8211; Tanger Med: 87 MAD / 8 euro / 36 złotych</li>
</ul>
<p>Tyle samo zapłacimy także w przypadku motocykla jak i minivana.</p>
<div id="attachment_3013" style="width: 730px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/maroko_camping_agadir_auto_wieczor.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-3013" loading="lazy" class="wp-image-3013" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/maroko_camping_agadir_auto_wieczor-1024x682.jpg" alt="maroko_camping_agadir_auto_wieczor" width="720" height="480" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/maroko_camping_agadir_auto_wieczor-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/maroko_camping_agadir_auto_wieczor-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/maroko_camping_agadir_auto_wieczor-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/maroko_camping_agadir_auto_wieczor-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/maroko_camping_agadir_auto_wieczor.jpg 1280w" sizes="(max-width: 720px) 100vw, 720px" /></a><p id="caption-attachment-3013" class="wp-caption-text">Nasz campervan nocną porą na kampingu w okolicach Taghazout.</p></div>
<h2>Ceny noclegów w Maroku</h2>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ze spaniem w Maroku raczej nikt nie będzie mieć problemów</strong>. My podczas naszego wyjazdu zaliczyliśmy zarówno luksusowy hotel (<a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Moroccan_riad" target="_blank" rel="noopener">tradycyjny marokański riad</a>), camping pełen Francuzów z kamperami rozmiarów autobusu jaki i kilka miejscówek pośrodku niczego.</p>
<p style="text-align: justify;">Zacznijmy od górnej półki&#8230; Luksusowe, a może raczej <strong>luksusowawe hotele</strong>, które zadomowiły się w starych marokańskich riadach będą nas kosztowały <strong>od 35 euro</strong> (w niskim sezonie) <strong>do 60 euro</strong> w sezonie turystycznym (cena za dwie osoby). W wypadku takiej opcji dobrze z reguły wcześniej skorzystać z <a href="http://www.booking.com" target="_blank" rel="noopener">booking.com</a>, bo zapłacimy wtedy trochę mniej niż po prostu pokazując się w hotelu.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Campingi</strong> kosztowały nas <strong>od 10 dirhamów za osobę</strong> (w Tamtetoucht &#8211; zabitej dechami wiosce w górnej części wąwozu Todra) <strong>do 40-50 dirhamów</strong> (4 &#8211; 5 euro),&nbsp;w przypadku&nbsp;większości pozostałych. Warto w tym miejscu nadmienić, że jeśli chcemy podpiąć prąd do auta lub korzystać z campingowego wifi często musimy zapłacić ekstra.</p>
<p style="text-align: justify;">Najkorzystniej cenowo oczywiście wychodziły noclegi na dziko, te jednak miały tę wadę, że po ciemku ciężko było znaleźć dobry, a te które udawało się znaleźć były z reguły bardzo wietrzne. Gdybyście jednak nie zachowywali się tak głupio, jak my i szukali miejscówki przed zmrokiem, to w zasadzie każdym zakątku Maroka można znaleźć naprawdę fajne miejsca do biwakowania na dziko (no, może poza wybrzeżem w okolicach Agadiru, gdzie lubi pojawi się policja i odesłać człowieka na camping).</p>
<p style="text-align: justify;">Dobrym &#8220;przewodnikiem&#8221; po noclegach jest apka <a href="http://ioverlander.com/" target="_blank" rel="noopener">iOverlander</a>&nbsp;, którą nie tylko zresztą na Maroko, bardzo polecamy (znajdziecie tam także dodane/odwiedzone przez nas miejsca).</p>
<div id="attachment_3017" style="width: 730px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/tazin_maroko_smaczne_jedzenie.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-3017" loading="lazy" class="wp-image-3017" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/tazin_maroko_smaczne_jedzenie-1024x682.jpg" alt="tazin_maroko_smaczne_jedzenie" width="720" height="480" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/tazin_maroko_smaczne_jedzenie-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/tazin_maroko_smaczne_jedzenie-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/tazin_maroko_smaczne_jedzenie-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/tazin_maroko_smaczne_jedzenie-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/tazin_maroko_smaczne_jedzenie.jpg 1280w" sizes="(max-width: 720px) 100vw, 720px" /></a><p id="caption-attachment-3017" class="wp-caption-text">Pyszny tażin, jaki zaserwowano nam w jednej z przydrożnych knajpek.</p></div>
<h2>Jakiego jedzenia warto spróbować w Maroku?</h2>
<p style="text-align: justify;">Maroko słynie z ciekawej kuchni, ale przyznam, że nie było nam dane poznać zbyt wielu jej uroków. Z reguły bowiem zadowalaliśmy się jego sztandarową potrawą, czyli <strong><em>tażinem</em> </strong>(choć tak naprawdę to nazwa naczynia, nie dania). Praktycznie za każdym razem mieliśmy szczęście i trafialiśmy na bardzo, bardzo smacznego. Wyjątkiem były sytuacje, gdy z różnych względów musieliśmy zjeść w restauracji ukierunkowanej na turystów (czego nigdy i nigdzie nie polecam).</p>
<p style="text-align: justify;">Co to takiego ten <em>tażin?</em> To <strong>naczynie, najczęściej gliniane, służące do duszenia mięska i warzyw nad rozżarzonym węglem lub drewnem</strong>. Czasem trafiają się wersje metalowe, ale to nowoczesne atrapy i lepiej ich unikać. Generalnie rzecz biorąc w każdym regionie zaserwowany zostanie nam trochę inny <em>tażin</em>, więc warto próbować go będąc w różnych miejscach nawet, jeśli nam się wydaje, że nic już nas nie zaskoczy. W jednych będzie on bowiem tłusty, pełen cebuli i baraniny, w innych tłuszczu będzie tyle co kot napłakał, za to znajdziemy w środku delikatnego kurczaka, oliwki, marchewkę i ziemniaki. Wersje wegetariańskie (warzywne?) widzieliśmy tylko w miejscach nastawionych na turystów.</p>
<p style="text-align: justify;">Z naszego doświadczenia wynika, że <strong>ceny <em>tażinów</em> wahają się od 30 do 50 dirhamów za wersję dla jednej osoby</strong> (3 &#8211; 5 euro) i <strong>od 50 do 75 dirhamów za wersję dla dwóch osób</strong>. W miejscach mocno turystycznych ceny będą oczywiście wyższe, ale jakość niekoniecznie (często takie dania będą słabo przyprawione, by nie podrażniać delikatnych gardeł). Nam najbardziej smakowały te, które kupowaliśmy w małych przydrożnych knajpkach lub w centrach małych miasteczek.</p>
<p style="text-align: justify;">Do <em>tażinu</em>&nbsp;obowiązkowo bierzemy <strong>herbatę z miętą</strong>. Ta kosztuje z reguły <strong>5 &#8211; 6 dirhamów</strong> (0.5 &#8211; 0.6 euro) i polecamy ją pić z dużą ilością cukru. Zęby trzęsą się wtedy z przerażenia, ale jest to tradycyjne i naprawdę smaczne połączenie. Jeżeli herbatka nie została dla nas w pełni przed podającego przygotowana, przed wypiciem warto wymieszać ją lokalnym sposobem. Robimy to tak, że cukier dorzucamy do dzbanka, a następnie 3-4 razy przelewamy ją do szklaneczki i z powrotem. Przy czym nalewając zaczynamy lać z niewielkiej wysokości, a następnie podnosimy dzbanek płynnie do góry, tak by herbata spadała z większej wysokości. Wymiesza się lepiej i jednocześnie szybciej ostygnie.</p>
<p style="text-align: justify;">Poza <em>tażinem</em> dobrą opcją są owoce, szczególnie <strong>cytrusy</strong>, które posiadają naprawdę dobre ceny (kilogram mandarynek za 5 dirhamów / 2.2 złotego).</p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli zatęsknicie za bardziej znanym jedzeniem wówczas <strong>z pomocą przyjdą Carrefoury</strong>, które znajdziecie w każdym większym mieście. Niektóre z nich sprzedają nawet alkohol, ale ten znacznie lepiej zabrać ze sobą z Europy (tym bardziej, że marokańscy celnicy z reguły nie sprawdzają ile się go wwozi).</p>
<div id="attachment_3019" style="width: 730px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/wawoz_todra_maroko_samochod_widok.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-3019" loading="lazy" class="wp-image-3019" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/wawoz_todra_maroko_samochod_widok-1024x682.jpg" alt="wawoz_todra_maroko_samochod_widok" width="720" height="480" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/wawoz_todra_maroko_samochod_widok-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/wawoz_todra_maroko_samochod_widok-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/wawoz_todra_maroko_samochod_widok-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/wawoz_todra_maroko_samochod_widok-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/wawoz_todra_maroko_samochod_widok.jpg 1280w" sizes="(max-width: 720px) 100vw, 720px" /></a><p id="caption-attachment-3019" class="wp-caption-text">Wąwóz Todra, czyli mekka wspinaczy skałkowych w Maroku.</p></div>
<h2>Gdzie jechać na pierwszy road trip po Maroku?</h2>
<p style="text-align: justify;">Do wyboru mamy wiele opcji, ale dla prostoty skrócimy je do dwóch: <strong>albo jedziemy po highlightach i widzimy wszystkiego po trochu albo od razu nastawiamy się na opcję hardkord dzicz</strong>, omijamy ten podpunkt, kupujemy egzemplarz &#8220;<a href="https://sahara-overland.com/the-book/" target="_blank" rel="noopener">Sahara Overland</a>&#8221; Chrisa Scotta i tam znajdujemy odpowiadające nam <em>pistes</em> (ew. męczymy go pytaniami osobiście za pośrednictwem&nbsp;<a href="http://www.horizonsunlimited.com/hubb/" target="_blank" rel="noopener">forum Horizons Unlimited</a>&nbsp;albo <a href="https://sahara-overland.com/2014/12/27/morocco-routes/" target="_blank" rel="noopener">pobieramy mapy satelitarne i utworzone przez niego trasy w postaci plików gpx stąd</a>).</p>
<p style="text-align: justify;">Jakby wyglądała taka <strong>lista highlightów</strong>? Może coś takiego?</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;"><strong>Szafszawan&nbsp;</strong>(spokojne niebieskie miasto)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Fez</strong> (choć dla mnie osobiście nic ciekawego)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Merzouga</strong> (diuny, diuny, diuny)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>wąwozy Todra i Dades</strong> (szczególnie dla miłośników wspinaczki skałkowej)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Dżebel Toubkal</strong> (najwyższy szczyt Maroka)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Tizi n&#8217;Tichka lub Tizi n&#8217;Test</strong> (przełęcze powyżej 2000 m wysokości, w Wysokim Atlasie)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Agadir</strong> lub okolice (plaże, piasek, słońce)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>Marakesz</strong> (by spróbować rozmaitych lokalnych dań na placu Dżamaa al-Fina)</li>
<li style="text-align: justify;"><strong>As-Sawira</strong>&nbsp;aka Essaouira (uchodząca za ciekawą nadmorska miejscowość)</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Dodatkowo, <strong>jeśli mielibyście ochotę na trochę dziczy i przygody, ale niestety nie dysponujecie 4&#215;4 to poniższa mapka może być wskazówką</strong>, gdzie szukać ciekawych, ale technicznie nietrudnych dróg. Wszystkie z nich powinny być przejezdne dla aut z napędem na jedną oś, przy czym te bardziej górskie lepiej próbować pokonać przy dobrej pogodzie (gdy nie pada/ostatnio nie padało). Nie zaszkodzi też, jeśli auto będzie miało wysoki prześwit, ale dla większości z nich nawet to nie jest wymagane.</p>
<p style="text-align: justify;">Mapka oparta została o informacje na forum&nbsp;<a href="http://www.morocco-knowledgebase.net/forum/forumdisplay.php?f=13" target="_blank" rel="noopener">Moroccan Knowledge Database</a>. Znajdziecie tam także trudniejsze trasy, choć dla tych naprawdę zainteresowanych offroadem polecałbym jednak zajrzenie do książki &#8220;<a href="https://sahara-overland.com/morocco-overland/" target="_blank" rel="noopener">Morocco Overland</a>&#8221; Chrisa Scotta, która stanowi klasyczną pozycję w tym temacie.</p>
<p><center></p>
<p><iframe src="https://www.google.com/maps/d/embed?mid=1ni-GIWXS-fh8XBqhraXxsDZ1opE&amp;z=7&amp;ll=31.8635, -6.2896" width="720" height="540"></iframe></p>
<p></center>Jeżeli mapka się wam podoba i chcielibyście jej użyć do nawigacji po Maroku w trybie offline, to należy wykonać następujące kroki:</p>
<ul>
<li>otworzyć ją w nowym oknie</li>
<li>z menu znajdującego się na prawo od nazwy mapy wybrać opcję &#8220;pobierz jako KML&#8221;</li>
<li>pobrać na telefon/tablet apkę do nawigacji obsługującą pliki .KML, np. <a href="http://maps.me/en/home" target="_blank" rel="noopener">Maps.me</a>&nbsp;(wersja darmowa w zupełności wystarczy)</li>
<li>otworzyć mapę w w/w apce i gotowe!</li>
</ul>
<h2>Jak dogadać się na miejscu?</h2>
<p style="text-align: justify;">Królują dwa języki, z których niestety nie mówimy żadnym: <strong>arabski i francuski</strong>. Poza tym większość ludzi w turystycznych miejscach coś po <strong>angielsku</strong> powie/zrozumie, ale <strong>znajomość</strong> tego języka zdecydowanie <strong>nie jest powszechna</strong>. To, co nas bardzo mocno zaskoczyło była <strong>popularność hiszpańskiego, szczególnie w północnej i centralnej części kraju</strong>. W takim Chefchaouen czy Fezie było nam znacznie łatwiej znaleźć kogoś, kto mówił po hiszpańsku niż po angielsku. Wynika to ponoć z tego (poza kolonialną przeszłością części Maroka), że w okresie bożonarodzeniowym kraj przeżywa najazd turystów z Półwyspu Iberyjskiego.</p>
<div id="attachment_3012" style="width: 730px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_tizi_test_wysoki_atlas.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-3012" loading="lazy" class="wp-image-3012" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_tizi_test_wysoki_atlas-1024x682.jpg" alt="droga_tizi_test_wysoki_atlas" width="720" height="480" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_tizi_test_wysoki_atlas-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_tizi_test_wysoki_atlas-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_tizi_test_wysoki_atlas-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_tizi_test_wysoki_atlas-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/droga_tizi_test_wysoki_atlas.jpg 1280w" sizes="(max-width: 720px) 100vw, 720px" /></a><p id="caption-attachment-3012" class="wp-caption-text">Północne stoki Wysokiego Atlasu gdzieś wdłuż drogi na przełęcz Tizi&#8217;n&#8217;Test.</p></div>
<h2>Wakacje w Maroku z psem?</h2>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli tak, jak my lubicie jeździć na wakacje z psem, to <strong>Maroko nie jest złym wyborem</strong>. Należy jednak wiedzieć, że jest <strong>to królestwo kotów</strong>, których na ulicach nie brakuje i które często czują się panami okolicy, więc może się zdarzyć, że będziemy musieli się trochę z naszym czworonogiem naszarpać, by powstrzymać go przed lokalnymi tygrysami.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie zdziwcie się też, jeśli ludzie będą reagowali przesadnym strachem lub śmiechem &#8211; posiadanie psa nie należy w krajach muzułmańskich do rzeczy powszechnych i Maroko nie jest tu wyjątkiem (powody tego stanu rzeczy są różne i nie ma zgody co do tego, na ile to kwestia kulturowa, a na ile religijna). Poza tym <strong>nie powinniście mieć żadnych problemów ani w restauracjach ani na kempingach ani nawet w wielu hotelach</strong>.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Dokumenty</h3>
<p style="text-align: justify;">Posiadanie odpowiednich dokumentów to najważniejsza kwestia, jeśli chcemy uniknąć problemów przy ponownym wjeździe do Unii Europejskiej. <strong>Marokańskie służby graniczne nie robią bowiem z reguły żadnych problemów ani na wjeździe ani na wyjeździe</strong> (potwierdzone w przypadku lotniska w Casablancie i portu Tanger Med). Ich zainteresowanie zwierzakiem ogranicza się jedynie do zapytania o to, czy posiada szczepionkę przeciwko wściekliźnie (w wypadku naszych dwóch podróży ani razu nie chcieli obejrzeć żadnych dokumentów).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Po stronie hiszpańskiej jest ostrzej</strong> i tutaj by móc ponownie wjechać do Unii zwierzak (niezależnie czy kot czy pies) musi <strong>koniecznie</strong> posiadać <strong>wynik testu serologicznego na poziom antyciał przeciwko wściekliźnie</strong>. Bez niego możemy zapomnieć o tym, że zostaniemy wpuszczeni na kontent i pozostanie nam albo przeprowadzka na 3-4 miesiące do Maroka celem wyrobienia dokumentów, albo poszukiwanie sposobu na przemycenie go z powrotem do Europy albo też zostawienie go w kwarantannie w Hiszpanii.&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">W naszym wypadku dokument ten mieliśmy jeszcze z Chile i celnicy zadowolili się pobieżnym zerknięciem na niego. Nie interesowali się nawet ani <strong>europejskim paszportem</strong> Django ani <strong>certyfikatami szczepień przeciwko wściekliźnie</strong>. Nie powiedziałbym jednak, że można sobie te dokumenty odpuścić i liczyć na szczęście. Warto przy tym pamiętać, że w przypadku szczepień musi mieć miejsce ich ciągłość, by wynik testu serologicznego był cokolwiek warty.</p>
<div id="attachment_3011" style="width: 730px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/auto_wysoki_atlas_snieg.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-3011" loading="lazy" class="wp-image-3011" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/auto_wysoki_atlas_snieg-1024x682.jpg" alt="auto_wysoki_atlas_snieg" width="720" height="480" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/auto_wysoki_atlas_snieg-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/auto_wysoki_atlas_snieg-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/auto_wysoki_atlas_snieg-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/auto_wysoki_atlas_snieg-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/auto_wysoki_atlas_snieg.jpg 1280w" sizes="(max-width: 720px) 100vw, 720px" /></a><p id="caption-attachment-3011" class="wp-caption-text">Okolice Wysokiego Atlasu nieco na południe od Marakeszu.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">Co warto przeczytać przed wyjazdem do Maroka?</h2>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli samo jeżdżenie po kraju, oglądanie budynków i powierzchowne rozmowy z ludźmi to dla was za mało, może przed wyjazdem albo w trakcie <strong>warto&nbsp;poświęcić trochę uwagi współczesnej literaturze marokańskiej</strong>, która pozwoli lepiej zrozumieć kraj i jego mieszkańców? Pomysł jest według mnie wyśmienity, jedyny problem z jego realizacją polega na tym, że po polsku (a nawet po angielsku) mało co wartościowego zostało wydane. Jeżeli nie czytamy po francusku nasz wybór będzie bardzo ograniczony do następujących pozycji/autorów:</p>
<ul>
<li><strong>Driss Chraїbi</strong> i fragmenty jego rozmaitych powieści drukowane w &#8220;Literaturze na świecie&#8221;</li>
<li><strong>Tahar Ben Jelloun</strong> i fragmenty drukowane w &#8220;Literaturze na świecie&#8221;&nbsp;oraz wydane po polsku powieści&nbsp; &#8220;<a href="https://www.karakter.pl/ksiazki/dziecko-piasku" target="_blank" rel="noopener">Dziecko z piasku</a>&#8220;<em>, </em>&#8220;<a href="https://www.karakter.pl/ksiazki/swieta-noc" target="_blank" rel="noopener">Święta noc</a>&#8220;<em>&nbsp;</em>czy &#8220;<a href="https://www.karakter.pl/ksiazki/to-oslepiajace-nieobecne-swiatlo" target="_blank" rel="noopener">To oślepiające, nieobecne światło</a>&#8220;</li>
<li><strong>Mohamed Choukri</strong> i jego kontrowersyjna powieść &#8220;<a href="http://www.libristo.pl/ksiazka/for-bread-alone.html" target="_blank" rel="noopener">For Bread Alone</a>&#8221; (marokańki bitnik nie stroniący od tematyki seksu i narkotyków)</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli czytacie po francusku i interesuje was krytyczne spojrzenie na marokańską monarchię, to świetnym pomysłem będą dzieła&nbsp;<strong>Abdelhaka</strong> <strong>Serhane</strong>. <a href="https://theculturetrip.com/africa/morocco/articles/ten-contemporary-moroccan-writers-you-should-know/" target="_blank" rel="noopener">A jeszcze więcej potencjalnych pomysłów możecie znaleźć choćby tu</a>.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Internet komórkowy w Maroku</h2>
<p style="text-align: justify;">Last, but not least, przynajmniej dla niektórych. <strong>Bycie</strong> (prawie) cały czas <strong>online podczas wakacji w Maroku nie jest ani trudne ani drogie</strong>. Drugiego dnia pobytu <strong>zakupiliśmy kartę SIM Maroc Telecom</strong> (największy, państwowy operator) za <strong>30 dirhamów</strong> / 2.8 euro / 12.5 złotego, do czego wystarczył jedynie paszport. Następnie <strong>doładowaliśmy</strong> kartę <strong>za 100 dirhamów</strong> / 9.5 euro / 42 złote i w ten sposób nabyliśmy <strong>10GB transferu danych</strong> ważnego przez miesiąc (dostępne są i większe i mniejsze pakiety).</p>
<p style="text-align: justify;">Muszę przyznać, że byliśmy pozytywnie zaskoczeni zarówno dostępnością sygnału jak i prędkościami. Zasięg był bowiem praktycznie wszędzie, gdzie żyli ludzie (i wzdłuż wszystkich autostrad), a <strong>każde większe miasto, a często nawet i miasteczko oferowało sygnał 4G/LTE</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>I jak się wam podoba Maroko jako miejsce na samochodowy/motocyklowy road trip? Jedziecie?</strong></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/samochodem-po-maroku/">Samochodem do Maroka. Przepis na road trip</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/samochodem-po-maroku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>6</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Podróżnicze ulepszenia samochodu</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/podroznicze-ulepszenia-samochodu/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/podroznicze-ulepszenia-samochodu/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 17 Jun 2015 00:45:10 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[4x4]]></category>
		<category><![CDATA[komary]]></category>
		<category><![CDATA[materace]]></category>
		<category><![CDATA[moskitiera]]></category>
		<category><![CDATA[overlanding]]></category>
		<category><![CDATA[platforma do spania]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[rozwiązania]]></category>
		<category><![CDATA[samochód]]></category>
		<category><![CDATA[spanie]]></category>
		<category><![CDATA[spanie w aucie]]></category>
		<category><![CDATA[ulepszenia]]></category>
		<category><![CDATA[wygoda]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=661</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nasza Toyota Land Cruiser jest praktycznie w całości stockowa, gdyż nie potrzebujemy większości bajerów, które ludzie montują w swoich wyprawówkach. Dokonaliśmy jednak kilku niewielkich przeróbek, które ułatwiają nam życie. No może zapędziłem się z tymi kilkoma, bo tyle to jeszcze nie. [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/podroznicze-ulepszenia-samochodu/">Podróżnicze ulepszenia samochodu</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Nasza Toyota Land Cruiser jest praktycznie w całości <em>stockowa</em>, gdyż nie potrzebujemy większości bajerów, które ludzie montują w swoich wyprawówkach. Dokonaliśmy jednak kilku niewielkich przeróbek, które ułatwiają nam życie.</h1>
<p style="text-align: justify;">No może zapędziłem się z tymi kilkoma, bo tyle to jeszcze nie. Na razie dołożyliśmy do naszego bolidu trzy niestandardowe elementy:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">platformę do spania,</li>
<li style="text-align: justify;">materace na w/w,</li>
<li style="text-align: justify;">moskitiery na okna.</li>
</ul>
<div id="attachment_677" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_zlozona_czesciowo.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-677" loading="lazy" class="wp-image-677 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_zlozona_czesciowo-1024x682.jpg" alt="Platforma do spania w aucie terenowym 4x4: częściowo złożona." width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_zlozona_czesciowo-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_zlozona_czesciowo-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_zlozona_czesciowo-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_zlozona_czesciowo.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-677" class="wp-caption-text">Tak wyglądała częściowo złożona platforma przed polakierowaniem.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">Platforma do spania</h2>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przez cały Meksyk i część przejazdu przez Gwatemalę zadowalaliśmy się spaniem w namiocie lub aucie.</strong> Niestety zdarzały się miejsca, w których nie można było postawić namiotu (np. górska droga, przy której wszystkie bardziej płaskie fragmenty były używane przez ludzi), a nocleg w samochodzie nie należał do najwygodniejszych. W takim wypadku nie dość, że najpierw musieliśmy przerzucić wszystkie bagaże z tyłu na przednie siedzenia (gdzie ledwie się mieściły), to i tak miejsca w bagażniku nie było wystarczająco dużo. To znaczy Yusti nie miała z tym problemu, ale ja mogłem wyciągnąć nogi tylko leżąc po przekątnej, więc <strong>z reguły nie wysypiałem się</strong>. Tym bardziej, że obok nas leżał jeszcze Django. W związku z tym pewnego dnia w Gwatemali stwierdziłem, że zbudujemy sobie platformę do spania.</p>
<h3>Pomysł</h3>
<p style="text-align: justify;">Ciekawe rozwiązanie, które nie wymagało wyrzucania przednich siedzeń pewnego dnia <strong>podrzucił mi Mirek</strong>. Na <a href="http://forum.ih8mud.com/threads/sleeping-platform-without-drawers-heres-what-i-came-up-with.460291/" target="_blank" rel="noopener">forum ih8mud skupiającym miłośników Toyoty znalazł wątek</a>, w którym ktoś pokazywał <strong>platformę</strong> bardzo bliską naszych potrzeb. Była <strong>prawie</strong> <strong>idealna</strong>, gdyż:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>jej przednia część była składana,</li>
<li>z w/w powodu nie trzeba było demontować drugiego rzędu siedzeń,</li>
<li>pozwalała na niezależne korzystanie z jednego lub dwóch siedzeń,</li>
<li>maksymalizowała przestrzeń pod spodem, gdyż nie posiadała bocznych nóżek.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Brakowało jej jedynie kilku cech, więc dodałem je sam:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>szuflad,</li>
<li>&#8220;włazów&#8221; w tylnej części platformy, pozwalających na dostęp od góry do rzeczy znajdujących się za szulfadami,</li>
<li>podpórek do przedniej części platformy, tak aby nie leżała na siedzeniach.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Początkowo chciałem by przednia część platformy umocowana była na zawiasach i składała się do tyłu, ale to by oznaczało, że albo platforma musiała by być krótka (maksymalnie 170 cm długości) albo że te przednie części musiałyby składać się podwójnie, co wydawało się rozwiązaniem zbyt przekombinowanym. W końcu stwierdziłem, że nic się nie stanie, jeśli będą się one po prostu wsuwać na tylną część. Dzięki temu <strong>udało się znacznie wydłużyć całą platformę, która ostatecznie uzyskała wymiary 184 x 155 cm</strong>. I prawdę mówiąc, jak pokazała praktyka, gdyby była krótsza choćby o 4 cm, to była by za krótka, by móc się naprawdę wygodnie wygodnie wysypiać, mimo że najwyższe z nas ma tylko 169 cm wysokości.</p>
<div id="attachment_668" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_mocowanie.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-668" loading="lazy" class="wp-image-668 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_mocowanie-1024x682.jpg" alt="Platforma do spania w aucie terenowym 4x4: mocowanie tylnej części." width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_mocowanie-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_mocowanie-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_mocowanie-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_mocowanie.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-668" class="wp-caption-text">Tylna cześć platformy do spania przykręcona jest do mocowania pasów bezpieczeństwa.</p></div>
<h3>Mocowania</h3>
<p style="text-align: justify;">Nasza platforma jest <strong>zamocowana nieco inaczej niż ta, która była moją pierwotną inspiracją</strong>. Idąc od przodu wygląda to tak:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">proste podnóżki opierające się na nadkolach,</li>
<li style="text-align: justify;">podpórki w kształcie litery L przykręcone do nadkoli w miejscu pierwotnego mocowania trzeciego rzędu siedzeń,</li>
<li style="text-align: justify;">podpórki w kształcie leżącej litery L przykręcone do mocowania tylnych pasów bezpieczeństwa.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Oprócz tego na środku platformy znajdują się jeszcze dwie podpórki, które stoją na podłodze. Oryginalny pomysł jest bardziej przestrzenny lub &#8220;powietrzny&#8221; niż mój, gdyż z przodu korzysta z mocowania pasów bezpieczeństwa, a nadkoli nie używa w ogóle. Dzięki temu jest trochę więcej miejsca, ale że jest ono trudno dostępne i mało użyteczne <strong>poświęciłem tę przestrzeń by uzyskać większą wytrzymałość</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Wszystkie elementy drewniane są przykręcone do metalowej ramy. Fragmenty, które służą za oparcie innym częściom (np. te, na których spoczywają wyjmowane &#8220;włazy&#8221;) lub służą jako ograniczniki (np. dla tylnych szuflad) są oprócz tego także przyklejone. Same szuflady ze względu na dodatkowe koszta nie posiadają prowadnic, więc w rzeczywistości są po prostu pudełkami. Mają tę dodatkową i nieplanowaną zaletę, że ustawione obok siebie na tylnych ścianach tworzą użyteczny i stabilny stolik.</p>
<h3>Problemy</h3>
<p style="text-align: justify;"><strong>Z dwóch elementów platformy jestem nie do końca zadowolony: wysokości oraz podpórek do przednich części.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli chodzi o wysokość, to tu niestety nie istnieje tu dobre i uniwersalne rozwiązanie. Albo będzie ona niska i wówczas będzie można swodobnie na niej usiąść albo będzie wysoka i wówczas zmieści się pod nią więcej rzeczy. Jako, że ta ostatnia kwestia była dla nas najważniejsza, nie mieliśmyproblemu z wyborem. Z związku z tym <strong>platforma znajduje się na wysokości tylnej klapy</strong> i jeśli chcemy na niej usiąść to musimy nieco schylić głowy.<strong> Utrudnia to ubieranie się i praktycznie uniemożliwia siedzenie</strong>, ale jak to powiedział jeden ze znajomych: <em>bagażnik nie jest od tego by w nim siedzieć, do tego używa się krzeseł</em>. Tak więc czuję się tu trochę usprawiedliwiony, tym bardziej, że <strong>mieszczą się pod nią wszystkie nasze graty</strong>, a Django jest na niej w stanie normalnie stać.</p>
<p style="text-align: justify;">Co do podpórek to zacznę może od zalet: są niewielkie, składane, łatwo je zdemontować lub regulować wysokość przedniej części platformy (można ustawić je pod mniejszym lub większym kątem). Wady natomiast są takie, że ze względu na <strong>niewielką średnicę i mocowanie na śrubki i motylki nie są tak stabilne jak bym chciał</strong> i podczas jazdy po wybojach potrafią się same zdemontować. Nie zrozum mnie źle, po rozłożeniu platforma jest wystarczająco stabilna by na niej spać, nie majta się na boki i nie składa, ale w moim odczuciu podpórkom brakuje nieco solidności. Czasem też jest trochę zabawy z tym by ustawić je pod takim kątem, by przednie części platformy były równo nachylone, szczególnie gdy przed siedzeniami leżą jakieś rzeczy. Nie mniej ich projekt powstał na kolanie, w ostatniej chwili u spawacza, więc nie powinienem na niego zbytnio narzekać.</p>
<p style="text-align: justify;">Na oko platforma waży jakieś 50-60 kg (użyliśmy sklejki o grubości 2.5 cm oraz kątowników o grubości około 4 mm), co stanowi znikomą część wagi całkowitej auta.</p>
<div id="attachment_674" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_podporki.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-674" loading="lazy" class="wp-image-674 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_podporki-1024x682.jpg" alt="Platforma do spania w aucie terenowym 4x4: podpórki przedniej części." width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_podporki-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_podporki-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_podporki-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_podporki.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-674" class="wp-caption-text">Rozkładane podpórki do przedniej części platformy, które mają tendencję do odkręcania się w trakcie jazdy.</p></div>
<h3>Proces budowy</h3>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wykonanie platformy zajęło trzy dni</strong> i było możliwe tylko dlatego, że Vince, którego spotkaliśmy w Quetzaltenango znał kogoś, kto prowadził <em>body shop</em>, czyli warsztat zajmujący się szeroko pojętymi nadwoziami. Cheque, bo o nim mowa, znał angielski w wystarczającym stopniu byśmy mogli się dogadać (jak wielu <em>guatemaltecos</em> pracował kiedyś w USA) i potrafił zrozumieć, że chcę coś zrobić lepiej/inaczej niż sam z siebie zrobiłby on lub jego współpracownicy. A ci nie zawsze byli chętni do współpracy, czasem uważąjąc moje sugestie i baczenie na detale za fanaberie, co w jednym wypadku <strong>spowodowało wyrzucenie nas z warsztatu w trakcie pracy.</strong> Nie mniej po trzech dniach (sic!) nadzorowania, konsultowania i tłumaczenia udało się zmontować platformę, z której byłem zadowolony. By była w pełni gotowa brakowało tylko lakierowania, ale to wykonałem sam dwa tygodnie później.</p>
<h3>Koszty</h3>
<p style="text-align: justify;">Platforma: 2650 GTQ, czyli ok. 1250 zł.</p>
<p style="text-align: justify;">Lakierowanie (materiały): 377 GTQ, czyli ok. 177 zł.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Razem: 3027 GTQ, ok. 1427 zł.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Czy to dużo czy mało? Ciężko powiedzieć&#8230; Znam takich, którzy powiedzieliby, że to majątek. Znam takich, którzy powiedzieliby, że to naprawdę niezła cena. Osobiście jestem z niej nawet zadowolony. A jeśli platforma dotrwa do końca wyjazdu będę nawet bardzo zadowolony.</p>
<h3>Namiary na wykonawców</h3>
<p style="text-align: justify;">Gdybyś akurat był w północno-wschodniej Gwatemali i potrzebował platformy albo innego elementu do auta (np. stalowego zderzaka zrobionego na wzór ABR albo bagażnika dachowego) polecam skorzystać z usług Cheque. Mieszka w miasteczku <strong>San Juan Ostuncalco, jakieś 10 km od Quetzaltenango</strong> (Xela). Sam Cheque nie zajmuje się pracą fizyczną, ale zna w mieście wystarczająco wielu fachowców, którzy wykonają faktyczną pracę. On sam będzie pośrednikiem, który wszystko zorganizuje i umożliwi ci dogadanie się z innymi. Współpraca z nim ma jedną wadę: wymaga ciągłego nadzoru, bo mimo że Cheque będzie twierdził, że dokładnie rozumie co chcesz zrobić, to tak nie będzie, a do tego czasem okaże się gotów iść na skróty. Mimo to, polecam.</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">Cheque: tel. (+502) 45 26 64 00, ma warsztat zaraz obok Mario (patrz niżej)</li>
<li style="text-align: justify;">Mario Montes (stolarz): tel. (+502) 55 06 70 14, Calle 24-67 Zona 1, San Juan Ostuncalco.</li>
</ul>
<h2></h2>
<h2>Materace do spania na platformie</h2>
<p style="text-align: justify;">Śpiąc w namiocie lub w samochodzie przed zbudowaniem platformy <strong>jako posłania używaliśmy dwóch kołder oraz poduszek na krzesła</strong>. Jak możesz się domyślić było to <strong>rozwiązanie dalekie od wygody</strong>, więc przy okazji stworzenia platformy zdecydowaliśmy się je zmienić. Najbardziej uniwersalne byłoby prawdopodobnie użycie karrimat, tak się jednak składa, że:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>w Gwatemali ciężko je znaleźć</li>
<li>wszystko co nie jest fasolą i tortillą jest tu 2-3x droższe niż w USA (a więc 2x droższe niż w Polsce)</li>
<li>takiego chudzielca jak ja po dwóch dniach spania bolałyby wystające kości biodrowe</li>
</ul>
<div id="attachment_680" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_materace.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-680" loading="lazy" class="wp-image-680 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_materace-1024x682.jpg" alt="platforma_do_spania_4x4_terenówka_materace" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_materace-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_materace-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_materace-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/platforma_do_spania_4x4_terenowka_materace.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-680" class="wp-caption-text">Platforma do spania z materacami.</p></div>
<p style="text-align: justify;">W związku z tym <strong>zdecydowaliśmy się na niedrogi materac piankowi o wymiarach 200 x 160 x 10 cm</strong>, który pocięliśmy na cztery części odpowiadające rozmiarami fragmentom platformy. Następnie nabyliśmy nieco rozciągliwy i dżinsopodobny materiał, z którego miałby być wykonane pokrowce, a na koniec znaleźliśmy krawca, który zgodził się całość uszyć. Zanieśliśmy mu rzeczy w południe, a wieczorem były gotowe do odbioru.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Koszty</h3>
<p style="text-align: justify;">Materac: 150 GTQ, ok. 70 zł.</p>
<p style="text-align: justify;">Materiał na pokrycie: 180 GTQ, ok. 70 zł.</p>
<p style="text-align: justify;">Robocizna: 80 GTQ, ok. 37 zł.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Razem: 410 GTQ, ok. 177 zł.</strong></p>
<h2>Moskitiery na okna</h2>
<p style="text-align: justify;">Największą wadą spania w aucie w tropikach jest chyba temperatura, która potrafi być po prostu nieznośnie wysoka. <strong>Możesz oczywiście otworzyć okna</strong> by uzyskać nieco przewiewu, ale wówczas <strong>żywcem zjedzą cię komary</strong>. Rozwiązanie tego problemu jest oczywiscie proste: wystarczy mieć moskitiery. Ktoś mógłby powiesić sobie taką środku i spać pod nią, ja jednak stwierdziłem, że wolę mieć takie, które da się zamocować w oknach. Inspiracja ponownie przyszła z <a href="http://forum.ih8mud.com/threads/best-mods-under-50.22956/" target="_blank" rel="noopener">forum ih8mud, a dokładnie z wątku &#8220;najlepsze modyfikacje do $50&#8221;</a>. Pod jego wpływem zdecydowałem się umieścić <strong>moskitiery na zewnątrz auta</strong> i mocować je <strong>przy pomocy magnesu</strong> zamiast pierwotnego planu przyczepiania ich na rzepy od środka (co miało tę wadę, że środkowe okna są otoczone tapicerką i plastikiem, więc rzepy nie miałyby się czego trzymać).</p>
<p style="text-align: justify;">Zdecydowałem, że zrobimy 5 fragmentów: <strong>dwa na tyle okna, dwa na środkowe okna i jeden na szyberdach.</strong></p>
<div id="attachment_744" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/moskitiera_auto_magnes_zblizenie.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-744" loading="lazy" class="size-large wp-image-744" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/moskitiera_auto_magnes_zblizenie-1024x682.jpg" alt="Moskitiera na okna samochodu: zbliżenie na magnesy." width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/moskitiera_auto_magnes_zblizenie-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/moskitiera_auto_magnes_zblizenie-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/moskitiera_auto_magnes_zblizenie-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/moskitiera_auto_magnes_zblizenie.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-744" class="wp-caption-text">Moskitiera wykonana z materiału o najjaśniejszym kolorze, jaki mogliśmy znaleźć.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Magnesy w rolkach nabyliśmy w Cemaco w Quetzaltenango (coś pomiędzy Leroy Merlin a sklepem meblowym), a materiał na moskitierę w sklepie krawieckim. Potem pozostało nam już tylko znaleźć kogoś, kto byłby chętny przeszyć nasze wymysły w rzeczywistość, co ostatecznie miało miejsce w Antigua Guatemala. Dodam tylko, że <strong>bardzo dobrym pomysłem okazało się zrobienie obrysów okien na materiale</strong>, bo krawcowa chciała szyć na oko i gdyby dopieła swojego wówczas moskitiery byłyby nieszczelne. A tak sprawują się nad wyraz dobrze i zatrzymują nawet małe muszki.</p>
<h3>Koszty</h3>
<p style="text-align: justify;">Materiał: 60 GTQ, ok. 28 zł.</p>
<p style="text-align: justify;">Magnesy: 64 GTQ, ok. 30 zł.</p>
<p style="text-align: justify;">Robocizna: 50 GTQ, ok. 23 zł.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Razem: 174 GTQ, ok. 81 zł.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">I to na tyle. W przyszłości być może nabędziemy adapter OBD2 &#8211; Bluetooth by mieć na żywo podgląd paramterów pracy silnika, a jeśli z nieba spadnie dużo gotówki to zainwestujemy w relingi dachowe, żeby przymocować do nich deskę surfingową. Orurowania raczej nie nabędziemy, no chyba że natkniemy się na opuszczoną kopalnię złota pełną błyszczącego kruszcu <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/podroznicze-ulepszenia-samochodu/">Podróżnicze ulepszenia samochodu</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/podroznicze-ulepszenia-samochodu/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zamieszkaliśmy w aucie, by zobaczyć Ameryki</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Jun 2015 03:28:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Północna]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Przewodniki]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[auto]]></category>
		<category><![CDATA[samochód]]></category>
		<category><![CDATA[zakup]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=756</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wybór pojazdu, którym mieliśmy przemierzyć Ameryki był dla nas nielada dylematem. Najpierw chcieliśmy kupić motocykl, potem busa, a na koniec stwierdziliśmy, że kupimy terenówkę, bo taki mobilny dom da nam najwięcej frajdy. Sposób w jaki weszliśmy w posiadanie Toyoty Land [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/">Zamieszkaliśmy w aucie, by zobaczyć Ameryki</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Wybór pojazdu, którym mieliśmy przemierzyć Ameryki był dla nas nielada dylematem. Najpierw chcieliśmy kupić motocykl, potem busa, a na koniec stwierdziliśmy, że kupimy terenówkę, bo taki mobilny dom da nam najwięcej frajdy.</h1>
<p style="text-align: justify;">Sposób w jaki weszliśmy w posiadanie Toyoty Land Crusier z 1996 roku mógłby służyć za <strong>klasyczny przykład tego, jak nie powinno się kupować samochodu</strong>.<strong> Zrobiliśmy to po ciemku, przy pomocy głuchoniemego mechnika, na placu obok małego domku, którego jeden pokój mieścił biuro dilera</strong>. Wszystko dlatego, że kończył nam się czas przeznaczony na pobyt w Kalifornii, a wypatrywanych przez nas modeli nigdzie nie było widać.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Jakiego samochodu szukaliśmy?</h2>
<p style="text-align: justify;">Po dojściu do wniosku, że damy sobie radę z wyższymi kosztami eksploatacji i wyższym zużyciem paliwa w przypadku terenówki <strong>rozważaliśmy tylko trzy modele</strong> samochodów:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li style="text-align: justify;"><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Toyota_4Runner" target="_blank" rel="noopener">Toyotę 4Runner</a> 1996 &#8211; 2002</li>
<li style="text-align: justify;"><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Mitsubishi_Pajero" target="_blank" rel="noopener">Mitsubishi Pajero/Montero</a> 1991 &#8211; 1999</li>
<li style="text-align: justify;"><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Jeep_Grand_Cherokee" target="_blank" rel="noopener">Jeepa Grand Cherokee WJ</a> 1998 &#8211; 2004</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Wszystkie z nich <strong>miały dobre opinie, zużywały podobną ilość benzyny&nbsp;(ok. 12-15L/100km) oraz występowały w większości krajów Ameryki Centralnej i Południowej</strong>, co mogło być istotne ze względu na dostępność część i koszty napraw. Miały też tę zaletę, że ze względu na swój wiek powinny być dostępne w interesującej nas kwocie $5000.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>[Update z Panam City]: </strong>Jeżeli popularność aut w Ameryce Centralnej i Meksyku miałby być wyznacznikiem co kupić zdecydowanie optowałbym albo za Toyotą 4Runner albo Mitsubishi Pajero/Montero (także Sport). Każdego z nich widziałem po przynajmniej 200 sztuk, za to Land Crusierów 80 maksymalnie 20. Jeepów Grand Cherokee WJ nie było praktycznie w ogóle.</p>
<p style="text-align: justify;">W praniu okazało się niestety, że:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Toyot 4Runner z przebiegiem poniżej 200 000 mil praktycznie nie ma w cenie do $5000</li>
<li>Mitsubishi Montero nawet jeśli miało przebieg rzędu 150 000 mil to z reguły pochodziło z lat&nbsp;1995 &#8211; 1996 (czyli było dla nas trochę za stare) i znajdowało się 100 mil od nas</li>
<li>Jeep Grand Cherokee był zaskakująco mały w środku i w wersji V8 potrafił zużywać jakieś 20L / 100km na autostradzie</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Nie brakowało oczywiście tanich Fordów Explorerów i Expedition czy rozmaitych GMC Yukonów czy Chevroletów Suburban, ale te nie interesowały nas ze względu na potężne zużycie paliwa.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Jak to się stało, że kupiliśmy Land Crusiera?</h2>
<p style="text-align: justify;"><strong>Był to zupełny przypadek</strong>. Znalazłem gdzieś na necie Toyotę 4Runner z 1998 roku z manualną skrzynią i 120 000 mil przebiegu za $4900. Okazało się, że jej już nie ma, ale właśnie diler właśnie dostał&nbsp;Land Crusiera, którego jeszcze nie zdążył wrzucić na stronę. Przyjąłem, że on też jest z 1998 roku, a że chcieli go sprzedać za $5000 &#8211; 6000 mocno się napaliłem, jako że rynkowa cena tego modelu to około $7500. Diler nie był pewny ceny, bo auto nabył na aukcji, a z reguły handlował 4 runnerami. Nie znał też jego stanu technicznego (na aukcjach nie ma jak go sprawdzić), bo auto dosłownie 2 godziny wcześniej do niego przyjechało. Mimo to stwierdziłem, że to dobra okazja i&nbsp;po ustaleniu z dilerem, że jeśli sprzeda auto za $5000 to weźmiemy go dziś, poleciałem po mechanika, którego znali nasi znajomi. A ten jak wspomniałem był głuchoniemy. Jakby tego było mało na miejscu okazało się, że zna się tylko na hamulcach i chłodnicach.</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo to <strong>auto kupiliśmy głównie dlatego, że Yusti miała dobre przeczucia. Ja byłem mocno sceptyczny, bo w ogóle nie potrafiłem ocenić jego stanu. Decyzji pożałowaliśmy bardzo szybko, bo już w drodze powrotnej do domu, gdy na autostradzie wyskoczyła nam pomarańczowa lampka CEL (<em>check engine light</em>). Mało co nie padliśmy na zawał.&nbsp;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wieczór oraz następny dzień był pełen stresu. Zastanawialiśmy się właśnie wydaliśmy kupę pieniędzy na samochód, który za chwilę się rozleci i którego nie możemy już oddać?</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ostatecznie po zabraniu auta do innego mechanika okazało się, że nie trafiliśmy najgorzej. Lee stwierdził bowiem, że dawno nie widział używanego samochodu w tak dobrym stanie.</strong> Jedyne co wymagało naprawy to cieknąca chłodnica (kupiliśmy nową), cieknąca pompa wspomagania (przebudowaliśmy) oraz przyczyna zaświecenia się lampki kontrolnej czyli EGR &#8211; system recyrkulacji spalin (zignorowaliśmy, bo nie wpływa negatywnie na pracę silnika).</p>
<p style="text-align: justify;">Poza tym wnętrze auta, poza siedzeniami (które wymieniliśmy w Meksyku), było w prawie doskonałym stanie. Lakier na zewnątrz praktycznie bez jakichkolwiek zadrapań, dobre opony (ProComp Xtereme A/T) oraz bardzo dobre felgi.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/jak-kupic-uzywany-samochod-w-usa/" target="_blank" rel="noopener">Jeśli chcesz się uniknąć podobnych stresów i dowiedzieć jak należy kupować używane auto w USA zapraszamy tutaj.</a></p>
<div id="attachment_763" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-763" loading="lazy" class="size-large wp-image-763" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali-1024x682.jpg" alt="Mobilny dom widziany od tyłu." width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-763" class="wp-caption-text">Tak wygląda nasz mobilny dom po zbudowaniu platformy do spania.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">Czy żałujemy?</h2>
<p style="text-align: justify;">Szczerze? I tak i nie. Z jednej strony <strong>auto okazało się bardzo godne zaufania, przestronne i bardzo przyjemne w prowadzeniu</strong>&nbsp;(na szutrach,&nbsp;przy 20 PSI w oponach to po prostu poezja). Z drugiej <strong>trochę dają nam się we znaki wysokie koszta</strong> (zużycie paliwa i kosmiczne ceny części zapasowych Toyoty). Czasem też żałujemy, że nie kupiliśmy busa, w którym mielibyśmy bardzo dużo więcej miejsca, a nawet moglibyśmy urządzić sobie małe biuro lub prawdziwy mobilny dom (w Toyocie jednak ciężko na dłuższą metę mieszkać). Dodatkowo od czasu do czasu nawiedza mnie także wspomnienie Toyoty 4runner z 2001 roku, z 80 000 mil przebiegu i ceną $5000 dolarów, której nie zdecydowałem się obejrzeć i kupić, bo była za daleko i wydawała się to zbyt dobrą okazją, by mogła być prawdziwa. Ale może była, a ja pozwoliłem jej przejść koło nosa?</p>
<p style="text-align: justify;">Pomijając te dywagacje, to <strong>im dłużej jej używamy, tym bardziej jesteśmy z Toyoty zadowoleni</strong>. Gdyby nie wysokie koszta związane z importem to chętnie wzięlibyśmy ją ze sobą na kolejny kontynent, po którym przyjdzie nam podróżować, gdy już dotrzemy do Ziemi Ognistej.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Dane auta</h2>
<p style="text-align: justify;"><strong>Model</strong>: Toyota Land Cruiser FJZ 80</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rok produkcji</strong>: 1996</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Silnik</strong>: rzędowy, 6 cylindrowy o pojemności 4500 cm3</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przebieg w momencie zakupu</strong>: 231 000 mil / 340 000 km</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Cena</strong>: $5000</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zużycie paliwa</strong>: 14-16 L/100 km na autostradzie, 18 &#8211; 20 w cyklu mieszanym, 20+ w offie</p>
<p style="text-align: justify;">W przeciwieństwie do większości&nbsp;<em>overlanderów</em> w aucie nie dokonaliśmy prawie żadnych przeróbek. No, prócz zbudowania platformy do spania i kilku innych malutkich ulepszeń. Nie mamy ani blokady dyferencjałów, ani podniesionego zawieszenia, ani orurowania ani bagażnika dachowego. Ale ze to mamy bagażnik rowerowy i deskę surfingową na dachu <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<!-- Shortcode does not match the conditions -->
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/">Zamieszkaliśmy w aucie, by zobaczyć Ameryki</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>6</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ubezpieczenie samochodu w Meksyku</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/ubezpieczenie-samochodu-w-meksyku/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/ubezpieczenie-samochodu-w-meksyku/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 25 Jan 2015 05:52:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[auto]]></category>
		<category><![CDATA[dokumenty]]></category>
		<category><![CDATA[kupno]]></category>
		<category><![CDATA[meksyk]]></category>
		<category><![CDATA[pojazd]]></category>
		<category><![CDATA[samochód]]></category>
		<category><![CDATA[ubezpieczenie]]></category>
		<category><![CDATA[usa]]></category>
		<category><![CDATA[zakup]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=301</guid>

					<description><![CDATA[<p>No dobra, teraz powieje nudą, ale po co masz bez sensu tracić czas w Googlu, na forach albo wymieniając maile z przedstawicielami firm ubezpieczeniowych &#8211; tak, jak ja to robiłem &#8211; jeżeli możesz przyjść na gotowe i od razu przeczytać gdzie kupić [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/ubezpieczenie-samochodu-w-meksyku/">Ubezpieczenie samochodu w Meksyku</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">No dobra, teraz powieje nudą, ale po co masz bez sensu tracić czas w Googlu, na forach albo wymieniając maile z przedstawicielami firm ubezpieczeniowych &#8211; tak, jak ja to robiłem &#8211; jeżeli możesz przyjść na gotowe i od razu przeczytać gdzie kupić ubezpieczenie na samochód lub motocykl, którym chcesz jechać do Meksyku? Oczywiście moje uwagi mają sens tylko o tyle, o ile twój pojazd jest zarejestrowany w USA.</h1>
<p style="text-align: justify;">Zacznę od tego, że jeżeli wasze amerykańskie ubezpieczenie twierdzi, że jest ważne także na południe od Rio Grande, to wiedzcie, że jest to kłamstwo, bo rząd meksykański nie uznaje żadnych ubezpieczeń komunikacyjnych, które nie były wydane przez meksykańskie firmy. Więc nawet nie tyle, że twoje amerykańskie ubezpieczenie nie zadziała, jeśli coś się wydarzy, co w ogóle nie przepuszczą cię z nim przez granicę&#8230; Zakładając, że zadadzą sobie trud sprawdzenia dokumentów.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Na co zwrócić uwagę kupując ubezpieczenie na Meksyk?</h2>
<p style="text-align: justify;">Poza ceną i tym czy ubezpieczyciel w ogóle istnieje, należałoby według mnie zwrócić także uwagę na to czy:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li style="text-align: justify;">musisz mieć ważną rejestrację i ubezpieczenie w USA w okresie przebywania w Meksyku, by polisa w ogóle działała (a nie była tylko świstkiem papieru potrzebnym do pokazania policji w razie kontroli). W większości stanów USA jest bowiem tak, że bez amerykańskiego ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej (<em>third party liability insurance</em> &#8211; tak jak u nas ważne OC to absolutne prawne minimum) rejestracja ulega zawieszeniu. Firmy ubezpieczeniowe udostępniają swoje dane DMV (<em>Department of Motor Vehicles</em>), a gdy to nie znajdzie tam danych o naszym pojeździe to dni rejestracji są policzone. Fizycznie nikt ci tablic nie zabierze, ani nie będzie domagał się zwrotu ich czy samego dokumentu, ale formalnie nie będziesz miał zarejestrowanego pojazdu. A gdy to się stanie turystyczna polisa na Meksyk przestanie działać (znaczy to tyle, że w razie problemów nikt ci żadnych pieniędzy nie wypłaci). By tego uniknąć należy kupić ubezpieczenie dla rezydenta Meksyku (auta, które będzie w Meksyku więcej niż pół roku). Takie ubezpieczenie może, ale nie musi, być droższe (o około 30-40%);</li>
<li>ubezpieczenie posiada <em>towing package</em>, czyli holowanie do najbliższego warsztatu. Dla nas było to ważne, bo dopiero kupiliśmy 18 letni samochód z 350 000 km przebieug i naprawdę nie wiemy jeszcze czy możemy mu ufać;</li>
<li>uwzględnia ubezpieczenie od kradzieży i auto-casco. Fajnie by było, ale niestety w naszym wypadku nie dla psa kiełbasa, bo z reguły pojazd musi być młodszy niż 15 lat by się w ogóle na taką opcję łapać. Poza tym częstym wymogiem jest posiadanie aktualnego amerykańskiego ubezpieczenia (a za tym i ważnej rejestracji). I to nie tylko OC, ale pakietu full wypas, który z reguły nazywają <em>full coverage</em> albo <em>tripple A;</em></li>
<li>oferuje jakieś środki na pomoc prawną w razie W;</li>
<li>jest ubezpieczeniem konkretnego pojazdu, a nie osoby. W przeciwieństwie do USA najczęściej jest to ta pierwsza opcja, co oznacza oszczędność dutków. W naszym wypadku nie ma to dużego znacznia, bo przez większość czasu prowadzi Bartek;</li>
<li>zawiera sensowną kwotę w pozycji <em>uninsured motorist insurance</em>, czyli to co przypadnie nam w udziale, jeśli nas stuknie ktoś, kto ani nie był ubezpieczony ani nie zamierza przejmować się spowodowaniem wypadku;</li>
<li>nie wiem na ile to prawda i mam nadzieję się nie dowiedzieć, ale wierzby szumią, że od jakiegoś mitycznego czasu meksykańskie sądy mogą za spowodowanie zejścia śmiertelnego zasądzić dużo większe kwoty niż kiedyś i w związku z tym dobrze, jeśli ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej (lub od spowodowania śmierci) będzie wynosiło przynajmniej pół miliona dolarów.</li>
</ul>
<h2 style="text-align: justify;">Gdzie kupić ubezpieczenie samochodu ważne w Meksyku?</h2>
<p style="text-align: justify;">Wiadomo, przez Internet. Na dobrych forach (np. <a href="http://www.advrider.com" target="_blank" rel="noopener">Advrider</a>) polecają takie oto trzy firmy:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li style="text-align: justify;"><a href="http://www.mexadventure.com/" target="_blank" rel="noopener">Mex Adventure</a></li>
<li style="text-align: justify;"><a href="http://www.bajabound.com/" target="_blank" rel="noopener">Baja Bound</a></li>
<li style="text-align: justify;"><a href="http://www.sanbornsinsurance.com/" target="_blank" rel="noopener">Sanborn&#8217;s Insurance</a></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Mimo, że pierwsze dwie firmy to pośrednicy mający w ofercie identyczne polisy, to ich ceny mogą się różnić od siebie. My wybraliśmy najtańsze ubezpieczenie <strong>HDI Seguros Standard </strong>sprzedawane przez Baja Bound. <strong>Pół roczna polisa dla naszej Toyoty Land Cruiser z 1996 roku kosztowała $150</strong>, z kolei najdroższa opcja w postaci HDI Seguros Premium wyceniona była na $250.</p>
<p style="text-align: justify;">Ciekawą opcją wydaje się Sanborn&#8217;s, bo jak wieść gminna niesie ich ubezpieczenie obejmuje też Amerykę Centralną (Belize, Gwatemalę, Honduras, Salwador i Panamę), ale dla nas miało ten minus, że dla aut tak starych jak nasze nie dawało możliwości wykupienia pomocy drogowej i ostatecznie nie weszło do finałowej jedynki. Ponadto w wielu z tych krajów nie ma obowiązku posiadania ubezpieczenia. To czy taki wydatek jest wobec tego zasadny każdy musi ocenić sam.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Bottomline</h2>
<p style="text-align: justify;">Mając ubezpieczenie dla rezydenta Meksyku można spokojnie (i legalnie) zrezygnować z ubezpieczenia pojazdu w USA i zmienić status pojazdu na <em>non-op</em> (albo po prostu anulować/nie przedłużyć ubezpiecznia, co spowoduje zawieszenie rejestracji), a polisa na Meksyk nadal będzie działać. W zależności od rodzaju polity może kosztować to dodatkowo (tylko dla polis premium), ale znacznie mniejsze niż ubezpieczenie w USA wymagane do utrzymania ważności rejestracji.</p>
<p style="text-align: justify;">Kilka osób mówiło nam także, że aby tymczasowo importować pojazd do Meksyku należy mieć ważną rejestrację. Nie wiemy jednak czy meksykańskie służby celne mają dostęp do amerykańskich baz danych czy bazują na dokumencie rejestracyjnym. W tym ostatnim wypadku nie byłyby oczywiście w stanie stwierdzić czy rzeczywiście posiadasz ważną rejestrację czy nie i mógłbyś z powodzeniem zrezygnować z amerykańskiego ubezpieczenia. A jest to o tyle istotne, że jadąc do Baja California możesz przekroczyć granicę bez importu tymczasowego i wyrobić dokumenty później, np. w porcie w La Paz skąd odpływa prom do Mazatlanu.</p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli to wszystko to abstrakcyjne rozważania, bo nie kupiłeś jeszcze samochodu w Stanach <a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/zakup-kupno-uzywanego-auta-samochodu-usa-jak-kupic/">zapraszam do notki, która opisuje jak nabyć samochód w USA</a>.</p>
<!-- Shortcode does not match the conditions -->
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/ubezpieczenie-samochodu-w-meksyku/">Ubezpieczenie samochodu w Meksyku</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/ubezpieczenie-samochodu-w-meksyku/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Jak kupić używany samochód w USA?</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/jak-kupic-uzywany-samochod-w-usa/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/jak-kupic-uzywany-samochod-w-usa/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 15 Jan 2015 06:16:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Północna]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[auto]]></category>
		<category><![CDATA[DMV]]></category>
		<category><![CDATA[dokumenty]]></category>
		<category><![CDATA[kupno]]></category>
		<category><![CDATA[pojazd]]></category>
		<category><![CDATA[praktyczne]]></category>
		<category><![CDATA[rejestracja]]></category>
		<category><![CDATA[samochód]]></category>
		<category><![CDATA[ubezpieczenie]]></category>
		<category><![CDATA[usa]]></category>
		<category><![CDATA[zakup]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=311</guid>

					<description><![CDATA[<p>Chcesz kupić samochód w USA i nie wiesz od czego zacząć? Poniżej znajdziesz szczegółowy opis całego procesu wraz informacjami o tym jak auta szukać, gdzie je zarejestrować, ile zapłacić oraz na co zwrócić szczególną uwagę. Zaraz po przybyciu do Meksyku&#160;postanowiliśmy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/jak-kupic-uzywany-samochod-w-usa/">Jak kupić używany samochód w USA?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Chcesz kupić samochód w USA i nie wiesz od czego zacząć? Poniżej znajdziesz szczegółowy opis całego procesu wraz informacjami o tym jak auta szukać, gdzie je zarejestrować, ile zapłacić oraz na co zwrócić szczególną uwagę.</h1>
<p><!--


<h1 style="text-align: justify;">Nie planowaliśmy zakupu auta za wielką wodą, ale jesteśmy zadowoleni, że tak się stało. Nie jest to trudne, ale jest kilka rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. Poniżej przedstawiamy przebieg całego procesu oraz garść najważniejszych wskazówek.</h1>


--></p>
<p style="text-align: justify;">Zaraz po przybyciu do Meksyku&nbsp;postanowiliśmy poszukać sobie własnego środka transportu. Najpierw myśleliśmy o motocykalch, a potem z uwagi na ilość posiadanych rzeczy oraz wygodę zdecydowaliśmy się na samochód. Ciężko byłoby&nbsp;zmieścić na jeden motocykl cztery plecaki, dwie deski surfingowe i dwie osoby. <strong>Początkowo chcieliśmy kupić auto w Meksyku, ale po krótkim zbadaniu tematu okazało się, że kupić owszem możemy, ale zarejestrować już niekoniecznie.</strong> Oficjalnie trzeba posiadać prawo czasowego pobytu (FM2/FM3), a nie wizę turystyczną (FMM). W praktyce podobno ten wymóg można obejść na dwa sposoby:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>liczyć na niewiedzę urzędników (szanse są dosyć duże);</li>
<li>skontaktować się z &#8220;fixerem&#8221;, który wie komu zapłacić, by przymknął oko na formalności.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">My jednak nikogo odpowiedniego nie znaliśmy, a że ryzykować nie chcieliśmy, zdecydowaliśmy się lecieć do USA i tam kupić auto. I tu pojawił się pierwszy dylemat.</p>
<h2 style="text-align: justify;">W jakim stanie USA najłatwiej kupić samochód?</h2>
<p style="text-align: justify;">Rejestracją aut zajmuje się oddzielny dla każdego stanu DMV (<em>Department of Motor Vehicles</em>).&nbsp;Każdy z nich&nbsp;ma inne reguły dotyczące rejestracji pojazdów&nbsp;(kupić może każdy, nawet nielegalny imigrant, zarejestrować już niekoniecznie). Niestety większość z nich wymaga&nbsp;albo lokalnego prawa jazdy, albo dowodu zamieszkiwania w danym stanie (<em>proof of residence</em>). My&nbsp;żadnego z nich nie mieliśmy, więc nasz wybór był de facto ograniczony tylko do <strong>Kalifornii</strong>. Tam należy wyłącznie posiadać dostęp do adresu, z którego można odebrać dokumenty. Nie musi to być nasz adres, nikt tego nie sprawdza. <strong>Nie trzeba mieć żadnych amerykańskich dokumentów</strong>. Zero. Null. Rejestracja w Kalifornii ma jednak pewne&nbsp;wady:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><em>sales tax</em> &#8211; 9% ceny&nbsp;auta</li>
<li><em>smog test</em> &#8211; auto musi pozytywnie przejść badanie emisji spalin, by móc je zarejestrować (dalej o nim poniżej);</li>
<li>dużo komplikacji&nbsp;z zarejestrowaniem auta pochodzącego spoza stanu, co w praktyce ogranicza wybór do aut już zarejestrowanych w Kalifornii.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Poza Kalifornią istnieją jeszcze przynajmniej dwa inne stany, w których stosunkowo łatwo jest kupić samochód.&nbsp;Jest to <strong>Południowa Dakota</strong> oraz <strong>Floryda</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Główną zaletą Południowej Dakoty jest to, że nie istnieje tam sales tax, ani inny jego odpowiednik. Nie ma też obowiązku poddawania auta badaniom spalin. Samą&nbsp;rejestrację i jej odnowę można wykonać przez Internet. Jedyny minus jest taki, że trzeba posiadać jakikolwiek amerykański dokument, np. prawo jazdy (dowolnego stanu) lub social security number. Adres rejestracji auta/zamieszkania właściciela może pochodzić z dowolnego stanu. Z tego powodu Południowa Dakota jest bardzo popularna wśród amerykańskich ekspatów (da się to zauważyć po&nbsp;ilości tablic z tego stanu w miejscach w Meksyku, gdzie mieszkają) oraz wśród właścicieli RV, którym niezbyt uśmiecha się, gdy muszą zapłacić $8 000 podatku od wartego $80 000 kampera.</p>
<p style="text-align: justify;">Drugim interesującym stanem jest Floryda, która nie wymaga od nabywcy posiadania amerykańskiego prawa jazdy, ale wymaga lokalnego adresu. Przy czym adres ten musi być adresem naszego zamieszkania i musimy być w stanie to udowodnić, np. poprzez przedstawienie umowy najmu czy aktu własności.</p>
<p style="text-align: justify;">W naszej sytuacji jedynym rozwiązaniem była Kalifornia. Nie był to jednak zły wybór, bo po pierwsze posiadaliśmy tam znajomych, u których mogliśmy się zatrzymać, a po drugie jest tam naprawdę dużo aut do wyboru (dodatkowo wolnych od rdzy).</p>
<h2 style="text-align: justify;">Gdzie szukać ofert sprzedaży samochodów w USA?</h2>
<p style="text-align: justify;">Jako że sieć transportu publicznego w USA albo nie istnieje, albo istnieje w stanie szczątkowym auta najlepiej szukać ofert przez Internet. Polecam następujące serwisy (subiektywnie najlepsze wymieniam na górze):</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong><a href="http://guatemala.craigslist.org/" target="_blank" rel="noopener">Craiglist</a></strong>&nbsp;&#8211; serwis ogłoszeniowy z ofertami sprzedaży obiektów wszelkiej maści. Jeśli chodzi o auta znajdują się tu oferty zarówno osób prywatnych jak i dilerów; co ważne nie istnieje wersja ogólnoamerykańska, a jedynie wersje stanowe lub miejskie (np. dla Los Angeles, San Francisco, Sacramento). Niestety nie mamy możliwości wyszukiwania po odległości&nbsp;&nbsp;(w odległości X mil od miejsca, w którym się znajdujemy), gdyż ogłoszeniodawcy często podają swoją lokalizację bardzo niedokładnie. &nbsp;Jedynym obejściem jest wyszukiwanie po interesujących nas hrabstwach;</li>
<li><strong><a href="http://www.ih8mud.com" target="_blank" rel="noopener">ih8mud </a></strong>(dla Toyoty)&nbsp;lub inne fora zrzeszające miłośników konkretnej marki lub podróżowania autem&nbsp;&#8211; dobre miejsce do szukania bardzo konkretnych aut. Szczególnie, gdy sprzedawane są przez użytkowników aktywnych w społeczności, &nbsp;to zwiększa nasze szanse na zakup auta w dobrym stanie;</li>
<li><strong>Strony www lokalnych dealerów</strong> &#8211; całkiem dobry pomysł, większość stron uaktualniania jest co 2-3 dni i zdarza się, że można znaleźć tu naprawdę ciekawe oferty (typu Toyota 4runner z 2001 roku z 120 000 km przebiegu);</li>
<li><a href="https://offerupnow.com/" target="_blank" rel="noopener">OfferUp </a>&#8211; serwis ogłoszeniowy ograniczony do naszej okolicy, co ma o tyle znaczenie, że w Kalifornii system transportu publicznego praktycznie nie istnieje i obejrzenie auta odległego o 100 mil jest dosyć drogie; serwis posiada wersję webową oraz apki na iOS i Androida;</li>
<li><a href="http://www.ebay.com" target="_blank" rel="noopener">eBay</a>&nbsp;&#8211;&nbsp;&nbsp;nikomu nie trzeba przedstawiać. Plusem jest to, że możemy ograniczyć wyszukiwanie do interesującej nas okolicy, minusem niewielka ilość ofert;</li>
<li><a href="http://www.autotrader.com/" target="_blank" rel="noopener">Autotrader </a>&#8211; nie ma tu zbyt dużo ofert, a wiele z nich to oferty pochodzące od dilerów, ale&nbsp;jeśli na Craiglist nic nie ma, można zajrzeć i tu;</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Poza tym można jeszcze przejść się po salonach oferujących używane auta, ale przyznam, że w naszym przypadku nic to nie wniosło, gdyż po prostu wybór aut w interesującym nas przedziale cenowym ograniczał się w zasadzie tylko do starych Fordów. Inną opcją, z której nie skorzystaliśmy, ale którą polecił nam jako ciekawą (budżetową) alternatywę jeden znajomy z USA są aukcje aut.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Aukcje samochodów</h3>
<p style="text-align: justify;"><strong>Cały myk z licytacjami samochodów polega na tym, że nabytego auta nie można zwrócić.</strong> Jest to o tyle istotne, że jego stan techniczny jest w zasadzie tajemnicą. Można sobie auto obejrzeć z zewnątrz, zajrzeć pod maskę, czasem uruchomić silnik, ale nie ma szans na przejażdzkę nie mówiąc o wykonaniu przeglądu przez naszego mechanika. Decydować się na tę opcję według mnie jest sens tylko, jeśli: a) naprawdę znacie się na autach i jesteście w stanie odróżnić ładnie wyglądający szmelc od auta, które posiada drobne, nieistotne usterki, b) macie żyłkę ryzykanta. <strong>Wbrew pozorom auta trafiające na aukcje nie zawsze są bublami</strong>. Wiele z nich to po prostu samochody wzięte na kredyt, którego właściciel nie potrafił spłacić (rodzi się jednak wtedy pytanie czy było go stać na jego serwisowanie i naprawy), albo&nbsp;oddane w rozliczeniu przy zakupie nowego auta.</p>
<p style="text-align: justify;">W wielu miastach aukcje odbywają się co tydzień, więc jeżeli macie&nbsp;czas&nbsp;&nbsp;jest to możliwość warta rozważenia. Licytacje najłatwiej znaleźć przez Internet. Z moich poszukiwań wynikało, że często prowadzą je różne organizacje charytatywne.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Jak kupić samochód?</h2>
<p style="text-align: justify;">Pierwsza kwestia przy kupowaniu auta sprowadza się do tego czy kupić auto od osoby prywatnej czy od dilera. Kwestia ta sprowadza się przede wszystkim do ceny, ale nie tylko. &nbsp;Oba rozwiązania mają swoje wady i zalety.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Zakup od dilera a zakup od osoby prywatnej</h3>
<p style="text-align: justify;">Główne zalety zakupu auta od dilera są następujące:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>mniejsza szansa na bycie oszukanym i okłamanym (reputacja, konsekwencje prawne);</li>
<li>(z reguły) sprawdzony stan techniczny i naprawione drobne usterki/problemy;</li>
<li>niektórzy&nbsp;dilerzy oferują&nbsp;darmową gwarancję na usterki techniczne (ale tylko i wyłącznie poważne problemy techniczne, a nie detale w stylu nie działającego podgrzewania siedzeń), co oznacza że je naprawią, a nie że oddadzą nam pieniądze&nbsp;za samochód;</li>
<li>w Kalifornii dilerzy zobowiązani są zaoferować nabywcy za dodatkową opłatą (płatną z góry) możliwość zwrotu samochodu w ciągu X dni/przed przejechaniem Y mil (z reguły 7 dni i 300-500 mil). &nbsp;Taka możliwość&nbsp;kosztowała w naszym przypadku kosztowała:
<ul>
<li>$150 dla aut o cenie mniejszej niż $5000;</li>
<li>$350 dla aut o cenie wyższej lub równej $5000.</li>
</ul>
</li>
<li>obowiązek pokazania nam historii auta z <a href="http://www.carfax.com/" target="_blank" rel="noopener">Carfax </a>(zawiera informacje na temat poprzednich właściciel, dat sprzedaży, ewentualnych wypadków, roszczeń, etc.);</li>
<li>diler sam wykonuje&nbsp;<em>smog test. &nbsp;</em>Ma to ten&nbsp;ten plus (lub minus &#8211; zależy, z której strony spojrzeć), że ze względu na to, że znają się na tym co robią, wiedzą też jak poradzić sobie z problematycznymi samochodami, których emisja spalin na czas smog testu będzie bez zarzutu. To znaczy: samochód może posiadać drobne problemy z układem wydechowym/silnikiem, które nie wpływają negatywnie na stan auta czy zużycie paliwa, co powoduje wyrzucanie błędu przez komputer (CEL &#8211; <em>check engine light</em>), który automatycznie sprawia, że badanie jest zakończone wynikiem negatywnym. Tak jest choćby w przypadku słynnego kodu P0401 świadczącego o niewystarczającej drożności układu EGR (<em>emission gas recirculation</em>).</li>
<li>przygotuje za nabywcę całą dokumentację potrzebną do rejestracji samochodu.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><strong>Główną wadą zakupu auta od dilera jest jego cena,&nbsp;która potrafi być o 20-30% wyższa od&nbsp;cen podobnych aut oferowanych przez właścicieli prywatnych.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Jako że znamy już główną zaletę zakupu auta od osoby prywatnej (cena), jakie są główne wady takiego rozwiązania?</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>prywatny właściciel ponosi mniejszą odpowiedzialność za oszukanie nas, trudniej cokolwiek od niego wyegzekwować, a opinia jaką mu wystawimy/rozpowszechnimy generalnie nie ma dla niego znaczenia;</li>
<li>auto zawsze kupujemy w stanie AS-IS, co oznacza całkowity brak gwarancji na jakiekolwiek usterki, których nie zauważyliśmy i brak prawa zwrotu;</li>
<li>często samodzielnie musimy wykonać <em>smog test</em> (oficjalnie to obowiązek właściciela, ale wielu tego nie robi, a niezaliczenie testu może świadczyć o kosztownych problemach z silnikiem/układem wydechowym &#8211; np. konieczności wymiany katalizatorów &#8211; warto więc w takim wypadku pojechać na <em>smog test</em> z właścicielem)</li>
<li>pojazd musimy zarejestrować samodzielnie.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;"><strong>Z powyższego zestawienia wynika, że zakup od dilera ma znacznie więcej zalet niż zakup od właściciela prywatnego, ale według mnie wcale nie jest to takie oczywiste.</strong> Szczególnie, jeśli mamy pojęcie o samochodach, kupujemy auto od kogoś, kto mieszka w dobrej dzielnicy (wyższa szansa, że nie oszczędzał na serwisie/naprawach), albo od kogoś komu prawdopodobnie możemy zaufać (bo jest aktywnym uczestnikiem jakiegoś forum, którego inni użytkownicy traktują poważnie). Nie przykładałbym też dużej wagi do tego, że w przypadku prywatnego właściciela sami musimy auto zarejestrować &#8211; nie jest to proces skomplikowany. W Kalifornii, w skrócie wygląda on&nbsp;tak:</p>
<ol style="text-align: justify;">
<li>Od właściciela auta otrzymujemy umowę kupna-sprzedaży (<em>bill of sale</em>), akt własności pojazdu (<em>title</em>) oraz&nbsp;<em>smog test</em> (jeśli nie, to&nbsp;sami znajdujemy miejsce, gdzie go robią);</li>
<li>Z tymi dokumentami udajemy się do lokalnego oddziału DMV (najlepiej umówić wizytę przez Internet, bo to przyspieszy proces; jeśli się na niej nie pojawimy nic się nie stanie) i od ręki dostajemy rejestrację. Na akt własności czekamy od 2 do 6 tygodni (my czekaliśmy 2). Przychodzi on pocztą na adres, na który auto zostało zarejestrowane.</li>
<li>Viola! Mamy auto zarejestrowane w USA! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></li>
</ol>
<p>Jeśli chcesz dowiedzieć się <a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/" target="_blank" rel="noopener">jak <strong>nie należy kupować samochodu w USA </strong>polecam historię zakupu naszego auta</a> <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<h2 style="text-align: justify;">Ubezpieczenie</h2>
<p style="text-align: justify;">Kwestia tak&nbsp;ważna, co droga. Podobnie jak w Polsce, aby poruszać się legalnie po drogach, musimy posiadać przynajmniej <strong>obowiązkowe ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej</strong> (<em>third party liability</em>). Idealnie byłoby kupić ubezpieczenie zaraz po zakupie auta (przez Internet), żeby uniknąć znikomej, ale jednak obecnej, możliwości kontroli policyjnej i dodatkowych kosztów.&nbsp;Generalnie <strong>na zakup ubezpieczenia posiadamy 30 dni od daty zakupu</strong>. Jeśli tego nie zrobimy nasza rejestracja zostanie anulowana. Jej wznowienie będzie wiązało się z koniecznością zakupu ubezpieczenia oraz zapłaty kary $15. Po nabyciu ubezpieczenia nie musimy nic robić &#8211; DMV ma dostęp do baz danych ubezpieczycieli i wszystko automatycznie sprawdza.&nbsp;Co ważne &#8211; <strong>ubezpieczenie kupowane jest nie na pojazd</strong> (jak np. w Meksyku), <strong>ale na kierowcę</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">W przeciwieństwie do Polski,&nbsp;<strong>ubezpieczenia w USA są drogie</strong>, a ceny wahają się od $60 do $120 i&nbsp;więcej za miesiąc. Najtańszą ubezpieczalnią wydaje się <a href="https://www.progressive.com/" target="_blank" rel="noopener">Progressive</a>. My za naszą Toyotę&nbsp;Land Cruiser z 1996 r. płaciliśmy $80 za miesiąc. Cena ubezpieczenia zależy od kilku czynników:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>adresu na jaki zarejestrowane jest auto (naprawdę);</li>
<li>przewidywanego miesięcznego przebiegu (nikt tego nie sprawdza dopóki nie dojdzie do wypadku, ale jeśli wówczas okaże się, że zaniżyliśmy tę liczbę wówczas ubezpieczenie prawdopodobnie nie zadziała; jeżeli wyjeżdżamy z USA zaraz po zakupie nie ma to żadnego znaczenia i można podać najniższą możliwą wartość);</li>
<li>naszej historii za kółkiem (obcokrajowiec traktowany jest jak osoba z historią wypadkową, co zwiększa cenę ubezpieczenia);</li>
<li>rocznika, marki i modelu auta.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">I to w zasadzie tyle, jeśli chodzi o ubezpieczenie. Jeżeli interesuje was <a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/ubezpieczenie-samochodu-w-meksyku/">jak tanio nabyć obowiązkowe działające ubezpieczenie samochodu na Meksyk zapraszam do tej notki</a>.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Kilka cennych uwag końcowych</h2>
<h3 style="text-align: justify;">Sprawdzenie auta przez zakupem</h3>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jeżeli nie jesteście ekspertami od samochodów to nie kupowałbym&nbsp;samochodu bez sprawdzenia przez mechanika.</strong>&nbsp;Możliwości są dwie: albo bierzemy go ze sobą na miejsce, albo zabieramy do niego samochód, który zamierzamy kupić.&nbsp;Jeżeli właściciel auta/diler nie godzi się na jego sprawdzanie przez niezależnego fachowca to auta nie kupujemy.&nbsp;Do wyszukiwania warsztatów polecam serwis internetowy&nbsp;<a href="http://www.yelp.com/" target="_blank" rel="noopener">Yelp </a>(szukamy takiego, który ma dużo dobrych recenzji). Należy liczyć się z tym, że sprawdzenie auta będzie trochę kosztować. Godzina pracy mechanika to jakieś $50-70. Niemało, ale znacznie mniej niż koszty naprawy trefnego pojazdu (szczególnie, gdy naprawimy je w USA!).</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przed zakupem warto sprawdzić auto w bazie danych <a href="http://www.carfax.com/" target="_blank" rel="noopener">Carfax</a></strong>. Zawiera ona historię pojazdu, w tym informacje na temat wszystkich transakcji zakupu-sprzedaży (wiemy więc ilu miało właścicieli), wypadków czy ciążących na nim zobowiązań. Jedyny problem z <a href="http://www.carfax.com/" target="_blank" rel="noopener">Carfax </a>jest taki, że za dostęp trzeba płacić (dilerzy mają wykupiony abonament i powinni nam pokazać historię auta).</p>
<p style="text-align: justify;">Ponadto dużo o stanie pojazdu może nam powiedzieć to, czy właściciel dysponuje <strong>historią&nbsp;serwisową</strong> (w tym paragonami czy&nbsp;fakturami) i to co w nich jest zawarte. Dilerzy z reguły nie posiadają takich informacji.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Jaka jest uczciwa cena za używany samochód w USA?</h3>
<p style="text-align: justify;"><strong>Najprostszym sposobem na to, aby poznać realną rynkową cenę auta jest skorzystanie z <a href="http://www.kbb.com/" target="_blank" rel="noopener">Kelley Blue Book</a>.</strong> Zawiera ona ceny dla konkretnego regionu, stanu pojazdu oraz tego czy kupujemy od osoby prywatnej czy dilera. To dobry punkt odniesienia, choć przyznam, że w przypadku takich marek jak Toyota ceny podawane w KBB były przynajmniej o 20% niższe niż to, co mogliśmy znaleźć w ogłoszeniach. Wynika to z tego, że &#8220;Toyota trzyma cenę&#8221;. W przypadku innych marek wartości były znacznie bardziej adekwatne.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ważne dokumenty samochodowe w USA</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Strona dokumentacyjna, mimo że nudna, to niestety ważna i inna od polskiej. &nbsp;Dokumenty, które musimy mieć po zakupie auta:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><em>title</em> &#8211; akt własności pojazdu, w przeciwieństwie do Polski nie ma nic wspólnego z dowodem rejestracyjnym. Można posiadać niezarejestrowane auto i jest to zupełnie okej, tak długo jak długo nie korzystamy z dróg publicznych;</li>
<li><em>registration</em> &#8211; rejestracja pojazdu, która uprawnia nas do poruszania się po drogach publicznych;</li>
<li><em>smog certificate&nbsp;</em>&#8211; potwierdzenia pozytywnego zaliczenia testu spalin (Kalifornia i kilka innych stanów). Jest niezbędne do zarejestrowania auta (wyjątek stanowi sytuacja, gdy <em>smog test</em> był wykonany mniej niż 90 dni od daty sprzedaży, wówczas nie trzeba go robić ponownie). Ponadto <em>smog test</em>&nbsp;należy wykonywać co&nbsp;2 lata (dla aut starszych niż 4 lata, nowsze są z niego zwolnione), by przedłużyć rejestrację.</li>
</ul>
<h3 style="text-align: justify;">Na co uważać przy zakupie używanego auta w USA?</h3>
<p style="text-align: justify;">Co powinno zwrócić waszą uwagę przy zakupie auta lub spowodować zupełne odstąpienie od transakcji?</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>brak zgody właściciela na sprawdzenie auta przez mechanika &#8211; bezwzględnie czerwona kartka;</li>
<li><strong>salvage title &#8211; czerwona kartka</strong> (oznacza to, że auto jest powypadkowe, a ubezpieczalnia uznała, że nie da się naprawić i nadaje się tylko na złomowanie; auto z takim tytułem dużo trudniej ubezpieczyć,&nbsp;zarówno w USA jak i w Meksyku, a w tym ostatnim może to być wręcz niemożliwe);</li>
<li><strong>duplicate title &#8211; czerwona kartka;</strong></li>
<li>lien on title &#8211; żółta kartka (oznacza to, że auto było kupione w leasingu), kupujemy tylko jeśli:
<ul>
<li>właściciel da nam&nbsp;<em>lien release</em>&nbsp;(dokument potwierdzający całkowitą spłatę);</li>
<li>title ma pieczątkę banku, w którym auto było leasingowane;</li>
</ul>
</li>
<li>brak <em>smog certificate&nbsp;</em>&#8211; żółta kartka (dokument ten powinien dostarczyć nam właściciel prywatny, jeśli tego nie zrobił to albo jest leniwy/nie zna swoich obowiązków, albo auto nie jest w stanie go przejść, co oznacza, że bez usunięcia przyczyny nie będziemy w stanie go zarejestrować. Kupujemy tylko, jeśli właściciel pojedzie z nami na <em>smog test</em> przed zakupem a auto go przejdzie. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy <em>smog test</em> był wykonany mniej niż 90 dni od daty sprzedaży, wówczas nie trzeba go robić ponownie).</li>
</ul>
<h3 style="text-align: justify;">Gdzie naprawiać auto w&nbsp;USA?</h3>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli jakiś cudem nie udało się kupić w pełni sprawnego samochodu za $5 000 (tak, jak nam) i będziecie musieli go naprawić, polecam zakupienie niezbędnych części w USA (nigdzie na świecie nie będzie lepszych cen!), a wykonanie napraw w Meksyku albo w Gwatemali. Ta ostatnia jest znacznie tańsza, a jakość pracy wcale nie gorsza. Minusem jest oczywiście większa odległość od USA. W obu krajach można znaleźć mechaników, którzy mówią po angielsku, ale nie ma sensu liczyć, że tak będzie.</p>
<p style="text-align: justify;">Najlepsze ceny zamienników zdaje się oferować <a href="http://www.rockauto.com/" target="_blank" rel="noopener">Rock Auto</a>. W przypadku oryginalnych części do Toyoty polecam <a href="http://www.toyotapartsoverstock.com/" target="_blank" rel="noopener">Toyota Parts Overstock</a> (mimo archaicznej strony to rzeczywista firma i oryginalne części), która potrafi być do 30% tańsza niż salony.</p>
<p style="text-align: justify;">Mamy jednak nadzieję, że wasz nowy bolid nie będzie potrzebował napraw i będziecie mogli od razu ruszyć w drogę. Gdyby się okazało, że potrzebujecie kogoś na miejscu w Kalifornii, kto pomoże kupić samochód (lub tylko udostępni adres do rejestracji), a także pomoże w formalnościach, dajcie nam znać, bo znamy kogoś, kto możemy&nbsp;z czystym sumieniem polecić.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Jakie auto wybrać? [update z Panama City]</h3>
<p style="text-align: justify;">Pytanie stare jak świat <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> na które odpowiem jedynie wybiórczo i pod uwagę wezmę tylko auta 4&#215;4. Podczas przejazdu z Los Angeles do Panama City przebyliśmy nieco ponad 16 000 km (nie pytajcie jakim cudem, skoro najkrótsza trasa liczy 6400 km) i okazało się, że spośród terenówek najpopularniejsze są dwie:</p>
<ul>
<li>Mitsubishi Pajero/Montero</li>
<li>Toyota 4Runner</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">A skoro są najpopularniejsze, to i najłatwiej do nich dostać część i jest duża szansa, że mechanicy będą wiedzieli jak te samochody działają. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że podczas tych 7 miesięcy widziałem ponad 100 egzemplarzy każdego z tych aut. Dla porównania Land Cruiser&#8217;ów 80 nie widziałem więcej niż 20.</p>
<!-- Shortcode does not match the conditions -->
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/jak-kupic-uzywany-samochod-w-usa/">Jak kupić używany samochód w USA?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/jak-kupic-uzywany-samochod-w-usa/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>7</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
