<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>peru &#8211; Cyfrowi Nomadzi</title>
	<atom:link href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/tag/peru/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 30 Jul 2022 12:28:30 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=5.6.16</generator>

<image>
	<url>https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/cn_favico.png</url>
	<title>peru &#8211; Cyfrowi Nomadzi</title>
	<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Nocą do Machu Picchu</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/machu-picchu-tylnymi-drzwiami/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/machu-picchu-tylnymi-drzwiami/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Oct 2016 08:25:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[W podróży]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka południowa]]></category>
		<category><![CDATA[cuzco]]></category>
		<category><![CDATA[machu picchu]]></category>
		<category><![CDATA[peru]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=2517</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nie lubimy się zbytnio ze słynnymi atrakcjami i staramy się ich unikać jak możemy, ale dla Machu Picchu oboje zdecydowaliśmy się&#160;zrobić wyjątek.&#160;Chcieliśmy to jednak zrobić po swojemu, wchodząc do Machu Picchu tylnymi drzwiami. Standardowy sposób na zobaczenie Machu Picchu jest [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/machu-picchu-tylnymi-drzwiami/">Nocą do Machu Picchu</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Nie lubimy się zbytnio ze słynnymi atrakcjami i staramy się ich unikać jak możemy, ale dla Machu Picchu oboje zdecydowaliśmy się&nbsp;zrobić wyjątek.&nbsp;Chcieliśmy to jednak zrobić po swojemu, wchodząc do Machu Picchu tylnymi drzwiami.</h1>
<p style="text-align: justify;">Standardowy sposób na zobaczenie Machu Picchu jest prosty.&nbsp;Rezerwuje się bilet do ruin przez Internet, a potem kupuje bilet na pociąg. Do tego z reguły dochodzi pobyt przez jedną noc w hostelu w Aguas Calientes. Prosta ścieżka, niezbyt przygodowa i niestety dosyć droga. Najtańszy bilet na pociąg to wydatek rzędu 280 złotych w jedną stronę. Nie pytajcie, ile kosztuje ten najdroższy&#8230;</p>
<div id="attachment_2538" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2538" loading="lazy" class="wp-image-2538 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg" alt="yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2538" class="wp-caption-text">Najbardziej imponujące w Machu Picchu jest&#8230; jego położenie&#8230;</p></div>
<p style="text-align: justify;">Zresztą, kto wie, może nawet zdecydowalibyśmy się w nieświadomości na opcję kolejową, gdyby nie wspominana tu i tam alternatywna droga? Sprawę przesądził post na <a href="http://www.landcruisingadventure.com/ziplining-to-machu-picchu/" target="_blank" rel="noopener">blogu Landcrusing Adventure, który mniej więcej wyjaśniał jak dotrzeć do ruin &#8220;od tyłu&#8221;</a>. Pozostało nam tylko znaleźć ekipę, kupić bilety wstępu i byliśmy gotowi!</p>
<h2>Dojazd na miejsce akcji</h2>
<p style="text-align: justify;">Z ekipą poszło wyjątkowo łatwo, gdyż w naszym spelunkowatym hostelu w Cuzco (10 złotych za noc) przebywał akurat Martin i Jack. Martina poznaliśmy kilka miesięcy wcześniej podczas rejsu z Panamy do Kolumbii. Jack był jego kolegą z drogi. Obaj poruszali się rowerami i podobnie jak my zmierzali do Ziemi Ognistej. W smak im była zarówno przygoda jak i niskie koszta.</p>
<p style="text-align: justify;">Dotarcie do końca drogi samochodowej zajęło nam prawie cały dzień. Samo w sobie obfitowało w atrakcje, gdyż wymagało wspięcia się na przełęcz&nbsp;Abra Malaga (4330 metrów), a potem zjechania&nbsp;prawie 2600 metrów.&nbsp;W deszczu, po serpentynach i z peruwiańskimi kierowcami po drugiej stronie ringu&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Zajęło nam to dobre 6 godzin, w końcu jednak dotarliśmy na miejsce. A dokładniej:&nbsp;najpierw do miasteczka Santa Marta, potem do wsi Santa Teresa, a na koniec do tamy (tzw. <em>hydroelectrica).</em>&nbsp;Zasłyszane tu i tam pogłoski okazały się prawdziwe i w mig odnaleźliśmy człowieka, u którego podobni nam zwykli parkować auto na czas wycieczki. Po tym nie pozostało nam już nic innego jak oganiając się od chmar komarów ugotować kolację (pysznego kurczaka w sosie śmietankowo-grzybowym &#8211;<em> dzięki Martin!</em>) i czym prędzej iść spać. Czekała nas bowiem pobudka o 2 rano.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Nocne manewry</h2>
<p style="text-align: justify;">Czemu akurat o 2 rano? Wymyśliśmy sobie, że wejdziemy do Machu Picchu na wschód słońca, a tak się składało, że od podnóża ruin dzieliło nas jakieś 9 kilometrów drogi. Odcinek ten musieliśmy pokonać piechotą, idąc po torach kolejowych. W nocy na szczęście nie były używane. W dzień krążyła od nich od czasu do czasu kolejka (niestety niedostępna dla nie-Peruwiańczyków). Przyznam, że była to najbardziej emocjonująca część całej eskapady.</p>
<div id="attachment_2533" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2533" loading="lazy" class="wp-image-2533 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg" alt="machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2533" class="wp-caption-text">Tam w dole to stacja kolejowa pod Machu Picchu.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Zaczęło się od przemknięcia obok pogrążonej we śnie bazy pracowników elektrowni,&nbsp;krótkiego zbłądzenia wśród nocnego chłodu dżungli i przekroczenia kilku mniejszych i większych mostków przerzuconych nad strumieniami i rzekami. Powietrze było rześkie i przesycone wilgocią. Las tętnił przyczajonym owadzim życiem, ale poza nim, jedynym źródłem dźwięków były&nbsp;nasze oddechy i pospieszne kroki. Odległość dzielącą nas od ruin odmierzaliśmy czasem i wyłaniającymi się w regularnych odstępach z mroku zardzewiałymi znakami kolejowymi. Początkowo byliśmy trochę przejęci, bo nie wiedzieliśmy wiele ponad to, że po prostu mamy iść wzdłuż torów. Z czasem wpadliśmy w rytm i szło nam się naprawdę dobrze. Może nawet za dobrze?&nbsp;Nawet nie zauważyliśmy, że minęliśmy właściwą stację i dotarliśmy do Aguas Calientes. Jakiś kilometr za daleko.</p>
<p style="text-align: justify;">Po 20 minutach byliśmy już z powrotem pod wejściem, gdzie ustawiła się mała kolejka. Okazało się bowiem (nie sprawdziliśmy tego wcześniej), że prowadzący do ruin most otwierany jest dopiero, gdy robi się widno, o 5 rano. Nasze plany zobaczenia wschodu słońca były więc od początku niemożliwe do zrealizowania, ale skoro przybyliśmy wcześnie przynajmniej mieliśmy szanse zobaczyć legendarne miasto Inków bez hord turystów. Ci bowiem przybywają w sile dopiero koło 10-tej, a my po 40 minutowej wspinaczce byliśmy u właściwych, górnych bram, na krótko przed 6-tą.</p>
<div id="attachment_2531" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2531" loading="lazy" class="wp-image-2531 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg" alt="bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2531" class="wp-caption-text">Po takie widoki opłacało się iść przez 3h przez noc!</p></div>
<p style="text-align: justify;">Nie dane nam było jednak obejrzeć także pocztówkowego Machu Picchu. Szczyt przez większość czasu pogrążony był w mgle, a chmury rozwiewały się tylko co jakiś czas, by osiąść w dolinach dopiero koło południa. Przyznam szczerze, że nie przeszkadzało mi to ani trochę, gdyż dodawało miejscu aury tajemniczości, z którą zasadniczo kłóciła się równo przystrzyżona trawa i japońskie wycieczki. Było to doskonałe dopełnienie nocnego marszu.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-2535" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg" alt="machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">W samych ruinach zabawiliśmy kilka godzin, ale nasz dzień daleki był od zakończenia. Po zejściu do torów czekało nas jeszcze 2.5 godziny spaceru z rzadka przerywanego uciekaniem przed pociągiem. Gdy dotarliśmy wreszcie do auta przedstawialiśmy sobą interesujący&nbsp;widok: spoceni, oganiający się od komarów i kulejący, ale szczęśliwi. Na to, by podjąć się podróży powrotnej do Cuzco byliśmy jednak zbyt zmęczeni. Czekał nas więc kolejny nocleg w krzakach&#8230;</p>
<div id="attachment_2537" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2537" loading="lazy" class="wp-image-2537 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg" alt="perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2537" class="wp-caption-text">Pociąg jeździ. Ale gringo wstęp wzbroniony!</p></div>
<h2>Jesteś&nbsp;z nami? &nbsp;</h2>
<ol>
<li>Spotkajmy się w grupie&nbsp;<strong><a href="https://www.facebook.com/groups/cyfrowinomadzi/" target="_blank" rel="noopener">Cyfrowi Nomadzi&nbsp;</a></strong>na Facebooku!</li>
<li>Podłącz się do nas na&nbsp;<a href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/" target="_blank" rel="noopener"><strong>Fanpage’u Cyfrowych Nomadów</strong>.</a></li>
<li><strong>Zapisz się poniżej do newslettera:</strong>&nbsp;narzędzia, wskazówki i zaproszenia na darmowe warsztaty online.</li>
<li><b>Ty głosujesz na najlepsze treści w blogosferze. &nbsp;Udostępnij,&nbsp;</b>jeśli chcesz wspierać rozwój &nbsp;bloga Cyfrowi Nomadzi.</li>
</ol>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/machu-picchu-tylnymi-drzwiami/">Nocą do Machu Picchu</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/machu-picchu-tylnymi-drzwiami/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Peru: treking w górach Huayhuash</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/huayhuash/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/huayhuash/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Jul 2016 20:40:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka południowa]]></category>
		<category><![CDATA[cordilliera]]></category>
		<category><![CDATA[django]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[huayhuash]]></category>
		<category><![CDATA[osioł]]></category>
		<category><![CDATA[peru]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[przygoda]]></category>
		<category><![CDATA[trekking]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=1567</guid>

					<description><![CDATA[<p>Chcecie przeżyć prawdziwą przygodę w stosunkowo rzadko odwiedzanym zakątku Andów? Ruszcie (a najlepiej jeszcze tak jak my, poza sezonem) na jeden z najpiękniejszych trekkingów wysokogórskich w Ameryce Południowej, czyli trekking w peruwiańskiej Cordilliera Huayhuash. Nasza przygoda z Cordilliera Huayhuash zaczęła się [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/huayhuash/">Peru: treking w górach Huayhuash</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h2 style="text-align: justify;">Chcecie przeżyć prawdziwą przygodę w stosunkowo rzadko odwiedzanym zakątku Andów? Ruszcie (a najlepiej jeszcze tak jak my, poza sezonem) na jeden z najpiękniejszych trekkingów wysokogórskich w Ameryce Południowej, czyli trekking w peruwiańskiej Cordilliera Huayhuash.</h2>
<p style="text-align: justify;">Nasza przygoda z Cordilliera Huayhuash zaczęła się nieco nietypowo, bo od podpytywania lokalnych przewodników górskich w Huaraz o to, czy powinniśmy zabrać na ten trekking broń palną. Ku naszej konsternacji wielu z nich odpowiadało twierdząco. I to zupełnie poważnie. Ciekawi was dlaczego? <strong>Region ma złą sławę z powodu śmierci kilku turystów w czasie napadów rabunkowych.</strong> Co prawda miały one miejsce w połowie I dekady XXI wieku, ale dobrze wszystkim zapadły w pamięć. Od tego czasu co prawda nikt nie zginął, ale że wybieraliśmy tylko we dwójkę i już po zakończeniu właściwego sezonu nie wiedzieliśmy czy i my będziemy mieli tyle szczęścia. Lokalni mieszkańcy nie wydawali się bowiem w 100% przekonani, że jest to dobry pomysł. Tym bardziej, że dla Yusti miał to być pierwszy (sic!) trekking w życiu, a Huayhuash zdecydowanie nie jest miejscem dla początkujących&#8230;</p>
<h2 style="text-align: justify;">Z osłem raz!</h2>
<p style="text-align: justify;">Jako, że zupełnie nie mieliśmy ochotę na trekking zorganizowany przez agencję stwierdziliśmy, że wszystko zrobimy sami i pójdziemy tylko we dwójkę. Najtrudniejszym i <strong>najciekawszym etapem przygotowań było kupienie osła we wsi Llamac</strong>, stanowiącej najpopularniejszy punkt początkowy trekkingu. Było to swego rodzaju wyzwanie z dwóch powodów: lokalni mieszkańcy byli przywiązani do swoich zwierząt i nie lubili oddawać ich pod opiekę nieogarniętych <em>gringos, </em>a ja nie mówiłem zbyt dobrze po hiszpańsku (zaklasyfikowanie moich umiejętności jako komunikatywnych byłoby aktem łaski). Mimo to, po trwających pół dnia negocjacjach udało mi się dojść do porozumienia z Yonim. To <strong>porozumienie zakładało podpisanie dosyć skomplikowanej umowy</strong>. Jeśli dobrze pamiętam wyglądała ona mniej więcej tak i nie była wcale umową zakupu, ale nietypowego najmu:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">400 <em>soli</em> depozytu <em>[ok. 466 pln]</em></li>
<li style="text-align: justify;">każdy dzień używania osła = 60 soli, przy minimum 6 dni (trekking zwykle trwa 7-10 dni) <em>[ok. 70 pln]</em></li>
<li style="text-align: justify;">jeżeli wrócimy z osłem dostajemy depozyt z powrotem</li>
<li style="text-align: justify;">jeśli osioł nie wróci prócz kwoty wynajmy dopłacamy 500 soli <em>[ok.580 pln]</em></li>
</ul>
<div id="attachment_1821" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1821" loading="lazy" class="wp-image-1821 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru-1024x682.jpg" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" title="" alt="" /></a><p id="caption-attachment-1821" class="wp-caption-text">Z przełęczy Pampa LLamac (ok. 4300 m) po raz pierwszy dojrzeliśmy wysokie szczyty kordyliery.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Osłem niestety nie nacieszyliśmy się zbyt długo. <strong>Pod koniec pierwszego dnia zaczął kuleć na jedną nogę i naprawdę nas to zdruzgotało</strong>. Licząc, że może przez noc wydobrzeje rozbiliśmy się przez ścieżce nie docierając nawet do Laguny Jahuacocha, w której typowo znajduje się pierwszy biwak. Następnego ranka oczywiście nie było lepiej i przyznam, że <strong>dałem tutaj trochę ciała</strong>. Pokazałem osła kilku spotkanym po drodze Peruwiańczykom (bo mimo wszystko zdecydowaliśmy się dojść choćby do laguny) i wszyscy zgodnie twierdzili, że w takim stanie nie nadaje się on do dalszej drogi. Wiedziałem, że przynajmniej jeden z nich miał interes w tym by tak mówić, ale i tak nie chciałem ryzykować, że nasz słodki osiołek odmówi współpracy gdzieś w połowie wycieczki i nie daj Boże zemrze, więc <strong>zdecydowałem się odprowadzić go do Yoniego</strong>. Umówiliśmy się z Yusti, że następnego dnia spotkamy się Quartelhuain, gdzie ona dotrze w towarzystwie jednego z mieszkańców Laguny i należącego do niego konia i ruszyłem z powrotem do Llamac.</p>
<p style="text-align: justify;">[crp]
<p style="text-align: justify;">Jak można się domyśleć Yoni nie był zachwycony rozwojem wydarzeń i mocno się zeźlił na starego pryka, który wywinął nam ten numer i przekonywał, że osioł jest już prawie martwy, by że tak powiem, wskoczyć na jego miejsce. Stwierdził bowiem, że taki uraz kolana to chleb powszedni i zwykle przechodzi po kilku dniach. Pominę szczegóły naszej dyskusji i powiem wam tylko, że ostatecznie doszliśmy do porozumienia, choć o żadnej taryfie ulgowej nie mogło być mowy. Mimo to (a może właśnie dlatego?) mogę szczerze polecić Yoniego, jeśli będziecie w Llamac.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Nadchodzi Stefan</h2>
<p style="text-align: justify;">Z całego tego zamieszania wynikła tak naprawdę tylko jedna dobra rzecz. <strong>Po drodze do Quartelhuain przyplątał się do mnie Stefan</strong>. Był to rzekomo <strong>bezpański pies</strong> kręcący się przy policyjnym czekpoincie, przez który musiałem przejść. Stefan był jakąś lokalną wersją Szarika i Łajki, czyli psem pasterskim. I to nie byle jakim, bo mając zaledwie około pół roku był już większy od Django. Ponadto był nieprzeciętnie tępy i za nic nie rozumiał, że ma nie wchodzić do namiotu ani nie lizać Django czy nas po twarzach (pyskach?).  Słowem:<strong> uroczy, włochaty psiur, z którego miało wyrosnąć coś rozmiarów małego cielaka</strong>. Marzyłem sobie nawet, że skoro się przyplątał, a ja go nie odpędziłem, to po zakończeniu spaceru weźmiemy go ze sobą w dalszą podróż, ale niestety nie było nam to dane.</p>
<div id="attachment_1801" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1801" loading="lazy" class="wp-image-1801 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru-1024x682.jpg" alt="laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1801" class="wp-caption-text">To w drodze do Laguny Carhuacocha opuścił nas Stefan.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Dwa dni i dwie przełęcze dalej w podłej, pełzającej mżawce dogonił nas bowiem poruszający się konno <strong>Peruwiańczyk, który twierdził, że Stefan to wcale nie jest Stefan, tylko Bethoveen</strong>. Z początku<strong> wziąłem go za zwykłego kłamcę</strong>, który chce nam ukraść psa (Yoni ostrzegał, że będą próbowali takich trików z osłem mówiąc, że to tak naprawdę ich zwierzę, tylko ktoś im je ukradł kilka lat temu, a teraz cudownie się odnalazło). Po kilku minutach okazało się jednak, że <strong>opowieść jeźdźca trzyma się kupy</strong>. Wyjaśnił, że w pogoń za nami <strong>wysłał go szef kopalni</strong>, który zagroził mu, że jeśli nie znajdzie jego ulubionego psa, to równie dobrze może w ogóle nie wracać, bo nie będzie już miał pracy. <strong>Czułem się trochę winny</strong> (mimo iż glina na czekpoincie mówił, że to bezpański pies), ale poczucie winy i wstyd szybko ustąpiły miejsca gniewowi, gdy przybysz zaczął domagać się od nas pieniędzy w ramach zadośćuczynienia. Niestety nie pierwszy i nie ostatni raz.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Gringo = dinero</h2>
<p style="text-align: justify;">W sumie nic nowego, prawda? Równanie stare jak włóczęgi backpackersów po Azji czy Ameryce Południowej. Przyznam jednak, że w rejonie Cordilliera Huayhuash dawało nam się to bardziej we znaki niż gdziekolwiek indziej. Po części wynikało może z naszego nastawienia, że uda się ten trekking zrobić stosunkowo tanio, po części z nastawienia niektórych mieszkańców gór. <strong>A to jakaś kobieta domagała się rekompensaty, za to, że Django przed chwilą pogonił owieczkę i nie może jej znaleźć, a więc na pewno już umarła, a to ktoś na nas wyskoczył zza węgła wrzeszcząc, że nie zapłaciliśmy za przejście przez tereny wioskowe</strong> (płaci się tu bowiem za ten przywilej; ma to być jeden ze sposobów na zmniejszenie zagrożenia napadami rabunkowymi poprzez dobrowolny transfer dewiz do lokalnych społeczności). Z jednej strony rozumiałem biedaków, tym bardziej, że niektórzy obcokrajowcy starali się unikać opłat jak ognia uciekając przed poborcami na wyżej położone ścieżki lub trawersując ponad wioskami. Z drugiej strony, jak to się mówi &#8220;niesmak pozostał&#8221;. Miało to chyba najwięcej wspólnego z <strong>agresywnym dopominaniem się o pieniądze</strong>, które nawet dla nas nie były aż tak małe, by machnąć na nie ręką. Opłaty za przejście całej pętli wynosiły bowiem około 220 złotych na osobę. Niby mało, ale nie zawsze dostawaliśmy za to cokolwiek więcej niż zmniejszenie szans zostania ofiarą napadu (niektóre, ale tylko niektóre, wsie oferowały bowiem pola biwakowe z toaletami, których wykorzystanie było wliczone w cenę).</p>
<div id="attachment_1802" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1802" loading="lazy" class="wp-image-1802 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru-1024x682.jpg" alt="niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1802" class="wp-caption-text">To właśnie okolice przełęczy Portachuelo słynną jako najczęstsze miejsce napadów.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">Czy trekking po Corilliera Huayhuash to przypadkiem nie jest strata czasu?</h2>
<p style="text-align: justify;">W żadnym wypadku! (A przynajmniej nie dla mnie ;-)) Mimo wspomnianych wad jest to <strong>chyba najbardziej widowiskowy trekking poza</strong> regionem szeroko pojętego <em>Bam-i-Duniah, </em>&#8220;Dachu świata&#8221;, czyli <strong>obszarem Himalajów, Karakorum i Hindukuszu</strong>. Dlaczego?</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">pomijając pierwszy dzień prawie cały czas przebywa się na wysokości ponad 4000 metrów n.p.m.</li>
<li style="text-align: justify;">dziennie pokonuje się przynajmniej jedną wysoką przełęcz (z których niektóre przekraczają wysokość 5000 metrów)</li>
<li style="text-align: justify;">w zależności od wariantu trekking liczy od 90 do 130 km</li>
<li style="text-align: justify;">musimy być samowystarczalni (zapasy można uzupełnić dopiero przed ostatniego dnia, a biwaki są bardzo podstawowe)</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">No i praktycznie przez cały czas ma się widoki na piękne, skute lodem szczyty. Może nie są to najwyższe wierzchołki w Peru (te bowiem znajdują się w pobliskiej Cordilliera Blanca), ale z pewnością najtrudniejsze. To tutaj znajduje się bowiem praktycznie niedostępna <strong>Yerupaja</strong> (6635 metrów) czy <strong>Siula Grande</strong> (6344 metrów), którą rozsławiła <strong>wyjątkowa historia Joe Simpsona (pamiętacie książkę &#8220;Dotknięcie pustki&#8221; lub jej ekranizację &#8220;Czekając na Joe&#8221;?)</strong>.</p>
<div id="attachment_1908" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1908" loading="lazy" class="wp-image-1908 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium-1024x753.jpg" alt="Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium" width="640" height="471" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium-1024x753.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium-600x441.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium-300x221.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium-768x565.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1908" class="wp-caption-text">Typowa trasa: Llamac &#8211; Jahuacocha &#8211; Rondoy &#8211; Carhuac &#8211; Huayhuash &#8211; Punta Cuyoc &#8211; San Antonio &#8211; Huayllapa &#8211; Punta Tapush &#8211; Punta Yauche &#8211; Llamac.</p></div>
<p style="text-align: justify;">W ostatnich latach <strong>popularność Cordilliera Huayhuash rośnie lawinowo</strong> i w trakcie sezonu (czerwiec &#8211; październik) nie jest podobno niczym niezwykłym, gdy na jednym biwaku nocuje ponad 100 osób. Jeżeli więc pragniecie mieć góry tylko dla siebie zróbcie tak, jak my i wybierzcie się tam w październiku (lub maju). Ryzykujecie co prawda gorszą pogodę (mieliśmy kilka deszczowych dni), ale za to są duże szanse, że tak jak my, nie spotkanie przez ponad tydzień ani jednego obcokrajowca. A jeśli dreszczyk towarzyszący spacerowi po Cordilliera Huayhuash wam nie wystarcza, to polecam wycieczkę w pobliską Cordilliera Raura, której boi się podobno nawet lokalna policja&#8230; <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<div id="attachment_1822" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1822" loading="lazy" class="wp-image-1822 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru-1024x682.jpg" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" title="" alt="" /></a><p id="caption-attachment-1822" class="wp-caption-text">W tle Corilliera Ruara w prawie całej okazałości.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Ah, byłbym zapomniał: jeśli zastanawiacie się jak właściwie wymawia się nazwę tego pasma to mam dla was dobrą wiadomość. Jest to zupełne łatwe i <strong>na góry mówi się po prostu<strong><em> kordiljera łaj-łasz</em></strong>. </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Gdybyście potrzebowali bardziej przewodnikowo-konkretnych inforamcji dajcie znać w komentarzach i pomyślimy o takim tekście!</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/huayhuash/">Peru: treking w górach Huayhuash</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/huayhuash/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
