<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>el mirador &#8211; Cyfrowi Nomadzi</title>
	<atom:link href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/tag/el-mirador/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Thu, 21 Oct 2021 08:36:31 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=5.6.16</generator>

<image>
	<url>https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/cn_favico.png</url>
	<title>el mirador &#8211; Cyfrowi Nomadzi</title>
	<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>W tajemniczych ruinach miasta Majów. El Mirador, środek gwatemalskiej dżungli</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/el-mirador-gwatemala-trek-trekking-ruiny/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/el-mirador-gwatemala-trek-trekking-ruiny/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 29 May 2015 02:09:04 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[dżungla]]></category>
		<category><![CDATA[el mirador]]></category>
		<category><![CDATA[gwatemala]]></category>
		<category><![CDATA[majowie]]></category>
		<category><![CDATA[trekking]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=496</guid>

					<description><![CDATA[<p>Miesiąc temu postanowiłem zmienić tryb, którym żyłem przez ostatni rok. Chciałem mieć więcej wolnego i mniej pracować, by podróżować nie tylko w weekendy. Jednym z pierwszych efektów tej zmiany było odwiedzenie leżącego w środku gwatemalskiej dżungli El Mirador, czyli ruin [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/el-mirador-gwatemala-trek-trekking-ruiny/">W tajemniczych ruinach miasta Majów. El Mirador, środek gwatemalskiej dżungli</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Miesiąc temu postanowiłem zmienić tryb, którym żyłem przez ostatni rok. Chciałem mieć więcej wolnego i mniej pracować, by podróżować nie tylko w weekendy. Jednym z pierwszych efektów tej zmiany było odwiedzenie leżącego w środku gwatemalskiej dżungli El Mirador, czyli ruin największego miasta Majów, do których da się dotrzeć tylko pieszo.</h1>
<p style="text-align: justify;">Pozwolę sobie pominąć suche dane, które możecie znaleźć w <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/El_Mirador" target="_blank" rel="noopener">Wikipedii</a> i zacznę od tego, czy i dlaczego w ogóle warto El Mirador zobaczyć. Ruin majańskich jest bowiem w Meksyku, Gwatemali, Belize i Hondurasie pod dostatkiem, dlaczego więc wybrałem te, a nie inne?</p>
<p style="text-align: justify;">Ano przynajmniej z trzech powodów:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>dotarcie do ruin wymaga dwudniowego trekkingu przez dżunglę</strong>, co poza okazją do trekkingu umożliwia kontakt z ostatnim dużym i naturalnym obszarem podzwrotnikowgo lasu deszczowego na Jukatanie</li>
<li>z powyższego powodu <strong>ilość osób</strong>, które mogłem spotkać na miejscu lub po drodze <strong>była znikoma</strong> i nie groziły mi tłumy rozwrzeszczanych turystów i szkolnej dziatwy</li>
<li>znajduje się tam <strong>najwyższa piramida świata Majów</strong>, która przy okazji jest także największą na świecie pod względem objętości, a wiadomo, że naj ma moc przyciągania</li>
</ul>
<p><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05513.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-564" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05513-1024x682.jpg" alt="Ostatni (trzeci) poziom piramidy La Danta w El Mirador" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05513-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05513-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05513-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05513.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<h3 style="text-align: justify;">Najstarsze państwo Majów</h3>
<p style="text-align: justify;">Jadąc do El Mirador nie nastawiałem się, że zobaczę spektakularne budowle i dobrze, bo takich tam nie było. To ani Palenque, ani Tikal. Praktycznie nic nie zostało odrestaurowane, większość ruin nie została nawet w najmniejszym stopniu oczyszczona z drzew czy ziemi, dzięki temu mogłem zobaczyć jak wyglądają one w stanie &#8220;dzikim&#8221; i poczuć się choć trochę jak Indiana Jones (ale bez przesady, dobrze wiem, że co roku dociera tutaj około 3400+ osób). Minus był oczywisty: potrzebowłem trochę wysiłku, żeby wyobrazić sobie jak miasto mogło kiedyś wyglądać i jak było duże. Na szczęście<strong> Hugo Turjillo</strong> &#8211; nasz przewodnik &#8211; potrafił opowiadać po hiszpańsku w wystarcząco klarowny sposób, żebym nawet ja mógł zrozumieć całkiem dużo z historii miasta i kultury Majów.</p>
<p style="text-align: justify;">A opowiedział nam przynajmniej kilka ciekawych faktów:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>zbudowanie piramidy La Danta</strong> (to ta największa), której najniższy poziom ma rozmiar 17 boisk do piłki nożnej, <strong>zajęło około 400-500 lat</strong>. Wybrażacie sobie taki poziom planowania długoterminowego u polskich (albo jakichkolwiek innych) polityków? Nie? Ja też&#8230; Pomyślcie co udałoby się nam stworzyć przy obecnym poziomie techniki w tak długim czasie;</li>
<li>żeby ową piramidę zbudować<strong> w okolicy musiało mieszkać</strong> <strong>kilka milionów ludzi, </strong>co było dla mnie sporym zaskoczeniem, gdyż zawsze myślałem, że starożytne miasta w Amerykach liczyły nie więcej niż  80 000 mieszkańców (np. Teotihuacan w stanie największego rozkwitu);</li>
<li>przez kilka miesięcy w roku okolica El Miradoru jest praktycznie pustnią, nie ma ani cieków wodnych, ani zbiorników. Tak samo było w okresie, gdy tereny te były zamieszkałe. Majowie radzili sobie magazynując wodę w sztucznych zbiornikach, z których część pełniła także rolę obronną (fosy);</li>
<li>głównym wrogiem El Miradoru był pobliski Tikal, który mimo iż znacznie mniejszy nie został pokonany, gdyż posiadał prężną sieć sojuszników. Sięgała ona znacznie dalej niż byłbym skłonny kiedykolwiek przypuszczać, bo aż do leżącego koło obecnego Mexico City i wspomnianego już Teotihuacanu (a to jakieś 1000 km w linii prostej);</li>
<li><strong>miasto zostało ostatecznie opuszczone około 800 roku n.e</strong>., ale nie z powodów militarnych czy politycznych, a bardzo typowych a zarazem współczesnych: <strong>degradacji środowiska.</strong> Majowie zachowali się podobnie jak mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej czy Petry i <strong>wycięli większość drzew</strong> w okolicy. W efekcie nastąpiła erozja gleb i znaczny spadek możliwości magazynowania wody, co z kolei uniemożliwiło uprawę ziemi;</li>
<li>najpopularniejszą grą była<strong> j<em>uego de pelota</em></strong>, czyli ni mniej ni więcej tylko &#8220;gra w piłkę&#8221; (coś mi się po głowie kołacze, że w jakiś sposób bazuje na niej popularna kiedyś w Polsce gra w &#8220;dwa ognie&#8221;).  Piłka była drewniana i ważyła około 4 kilogramów. Nie można było używać ani dłoni, ani stóp. Zamiast tego gracze (1, 2, 3 lub 5 w drużynie) mogli używać uzbrojonych w ochraniacze kolan i łokci, a także drewnianego pasa. Tak, wiem, brzmi to dziwnie, szczególnie ten pas, ale tak to według Hugo wyglądało. Boisko było niewielkie, około 10 x 30 metrów, a bramki stanowiły niewielkie dziury w murze po przeciwległej (krótszej!) stronie. Po zakończeniu rozgrywki <strong>krew lała się obficie</strong>. Nie wiadomo jednak czy głowy obcinano zwyciężcom, przegranym czy wszystkim uczestnikom. Co ciekawe gracze decydowali się dowolnie na udział w grze. Dlaczego? <strong>Wierzono bowiem, że ten kto zostanie zdekapitowany odrodzi się w przyszłym życiu potężniejszym</strong> (Majowie wierzyli w swego rodzaju reinkarnację). Kiedy o tym usłyszałem pomyślałem, że to bardzo dobry sposób na usuwanie ze społeczeństwa ambitnych i zdolnych do poświęceń jednostek. Zamiast spiskować przeciwko władcom część z nich dawała sobie uciąć głowę w nadziei na to, że następnym razem to oni będą na tronie albo blisko niego.</li>
</ul>
<p><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05418.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-546" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05418-1024x682.jpg" alt="Trek przez dżunglę do El Mirador" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05418-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05418-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05418-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05418.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<h3 style="text-align: justify;">Marsz przez dżunglę</h3>
<p style="text-align: justify;"><strong>Co do samego trekkingu do El Mirador to liczył on sobie 43 kilometry</strong> w jedną stronę, podzielone na dwa odcinki: 17 i 24. Przez cały czas szliśmy dobrze wydeptaną i szeroką przynajmniej na metr ścieżką. Teren był zasadniczo płaski i tylko kilkukrotnie trafiały się niskie wzgórza (&lt;80 m), co w praktyce przekładało się na od 4 do 7 godzin marszu dziennie. Była to zatem <strong>przyjemna i niezbyt uciążliwa wycieczka</strong>, tym bardziej, że większość bagaży niosły muły. We znaki czasem dawało się gorąco, ale owe 30-34*C było mniej dokuczliwe niż to sobie wyobrażałem. Cień oferowany przez drzewa i pojawiające się czasem podmuchy wiatru sprawiały, że pogoda była mniej męcząca niż na przykład we Flores.</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo ogólnie pozytywnych wrażeń z wycieczki (oderwanie się od pracy!) muszę przyznać, że <strong>zabrakło mi nieco tego, na co najbardziej liczyłem: kontaktu z przyrodą</strong>. Dżungla, w której leży Palenque jest znacznie bardziej zielona, potężna i zgodna z moim stereotypowym wybrażeniem niż ta, którą zobaczyłem po drodze do El Mirador. Nie rozbrzmiewała co chwila odgłosami ptaków i innych zwierząt, a momentami tylko palmy i wilgotność przypominały mi, że nie znajduję się w jakimś europejskim lesie. Z tego co rozmawiałem z Hugo była to głównie kwestia pory roku. Brak wody sprawia, że zwierzaki przebywają w innych rejonach. Rozwiązaniem byłaby wycieczka w porze deszczowej. Wtedy mógłbym tonąć w błocie po pas, las huczałby od odgłosów natury, lecz niestety wszędzie byłyby też miliony komarów.</p>
<p style="text-align: justify;">Trochę lepiej niż po drodze było w samym El Miradorze. Wokół obozu często kręcił się jeden albo dwa ostronosy białonose (zwane tu <em>pizote</em>), a na drzewach można było dosyć często zobaczyć czepiaki (prawdopodobnie z gatunku <em>Ateles fusciceps</em>) lub wyjce (<em>Alouattinae). </em>To dzięki nim w nocy i <strong>wieczorami dżungla zamieniała się w </strong><em><strong>Jurassic Park</strong>, </em>gdyż ich ryki, jak to stwierdził ktoś z naszej grupy, bardziej pasowały do Welociraptorów niż do roślinożernych małp.</p>
<p style="text-align: justify;">Przyznam, że <strong>po pięciu dniach spędzonych w dżungli i wśród ruin poczułem się na tyle nasycony &#8220;majańskością&#8221;, że odpuściłem sobie wizytę w Tikalu</strong>. Uznałem, że jeśli chodzi odrestaurowane budowle to wystarczy mi to, co zobaczyłem w Palenque i że będę w stanie dalej żyć nawet jeśli nie zobaczę kolejnych odnowionych świątyń. Tym bardziej, że podobne znajdują się w honduraskim Cobanie, a El Mirador jest tylko jeden.</p>
<p><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05430.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter wp-image-549 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05430-1024x682.jpg" alt="&quot;Marta" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05430-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05430-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05430-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05430.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<h3 style="text-align: justify;">Praktykalia</h3>
<ul style="text-align: justify;">
<li>trekking zaczyna się i kończy w miejscowości Carmelita, do której można dojechać autobusem za 40Q (odjazdy z Santa Elena codziennie o 9:00 i 13:00);</li>
<li>nie ma możliwości ominięcia całej machiny turystycznej i dotarcia do ruin całkowicie samodzielnie, gdyż zarówno w obozach pośrednich jak i w El Mirador mieszkają strażnicy, którzy zatrzymają (a przynajmniej spróbują zatrzymać) każdego delikwenta, który będzie porszuał się bez przewodnika;</li>
<li>w celu uzyskania najlepszej ceny najlepiej skontaktować się bezpośrednio z <a href="http://www.turismocooperativacarmelita.com/" target="_blank" rel="noopener">Turismo Cooperativa Carmelita</a> i albo zorganizować szyty na miarę trekking albo dołączyć do innej grupy. Kooperatywa jest elastyczna i bardzo chętna do współpracy, więc jeżeli ktoś będzie chciał wybrać się na 20 dniową wycieczkę obejmującą także ruiny leżące w Meksyku nawet i to jest do zrobienia. Jedyny minus jest taki, że nikt w kooperatywie nie mówi po angielsku (dotyczy to także przewodników). Tak więc dobrze byłznać hiszpański na poziomie komunikatywnym lub podczas komunikacji mailowej z Juanem Carlosem z kooperatywy posiłkować się Google Translate;</li>
<li>jeżeli nie chcesz samemu organizować treku/kontaktować się z kooperatywą polecam skorzystać z oferty <a href="http://amigoshostel.com/" target="_blank" rel="noopener">hostelu Los Amigos</a> w Flores, który pobiera jedynie niewielką prowizję (rzędu $20/osobę);</li>
<li>jedzenie na treku jest smaczne (i prócz pierwszej kolacji bezmięsne) i jest go wystarczająco dużo, ale dla zaspokojenia łakomstwa warto zabrać jakieś orzechy, cukierki, batony czy inne cudactwa;</li>
<li>ani w Carmelita, ani nigdzie po drodze nie ma ani prądu, ani zasięgu telefonii komórkowej, ani sklepów (tu za wyjątkiem Carmelita);</li>
<li>istnieją zasadniczo cztery sezony, w których można odwiedzić El Mirador:
<ul>
<li>styczeń &#8211; czerwiec: sucho, mało komarów, niewiele zwierząt i ptaków (z braku wody) &#8211; najwyższe obłożenie;</li>
<li>czerwiec &#8211; sierpień: początek pory deszczowej, ale z reguły nie pada co dziennie, trochę błota i komarów &#8211; mały ruch;</li>
<li>sierpień &#8211; październik: pora deszczowa na całego, może padać kilka dni z rzędu bez żadnych przerw, masa komarów i błota &#8211; zero chętnych;</li>
<li>listopad &#8211; grudzień: początek pory suchej, ale wszędzie jest pełno wody, może zajść konieczność brodzenia po pas przez kilka kilometrów, miliony komarów &#8211; zadziwiająco wielu chętnych;</li>
</ul>
</li>
<li>zasadniczo oferowane są dwie standardowe wersje trekkingu: 5 i 6 dniowa. Gdybym miał iść na niego jeszcze raz wybrałbym wersję dłuższą, gdyż w przypadku 5-cio dniowej wraca się tą samą drogą, którą szło się do El Mirador, a w wersji dłuższej robi się pętle przez ruiny miast Nakbe i Wakna.</li>
</ul>
<p><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05387.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-539" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05387-1024x682.jpg" alt="Poczatek treku do El Mirador" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05387-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05387-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05387-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/05/DSC05387.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przykładowe ceny:</strong></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>2 uczestników, 5 dni/4 noce, przewodnik, jeden muł i poganiacz, wyżywienie, sprzęt kampingowy (namioty i materace): <strong>$210 / osoba;</strong></li>
<li>2-12 uczestników, 5 dni / 4 noce, przewodnik, kucharz, odpowiednia ilość mułów i poganiaczy, wyżywienie, sprzęt kampingowy: <strong>$230 / osoba</strong> (przez agencje turystyczną przynajmniej $20 więcej);</li>
<li>3 uczestników, 6 dni / 5 nocy, przewodnik, dwa muły i poganiacz, kucharz, wyżywienie, sprzęt kampingowy: <strong>$300 / osoba.</strong></li>
<li>nocleg w Carmelita: <strong>75Q</strong></li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Ceny nie uwzględniają wszystkich możliwych kombinacji, a jedynie te, o które sam pytałem lub te, które wybrały osoby z innej grupy, którą spotkaliśmy. Wydaje mi się, że są rozsądne i przystępne, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę koszty typowego backpackingu po Gwatemali, które wbrew pozorom nie są wcale takie niskie.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/el-mirador-gwatemala-trek-trekking-ruiny/">W tajemniczych ruinach miasta Majów. El Mirador, środek gwatemalskiej dżungli</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/el-mirador-gwatemala-trek-trekking-ruiny/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>5</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
