<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Ameryka Południowa &#8211; Cyfrowi Nomadzi</title>
	<atom:link href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/category/podroz/ameryka-poludniowa/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 30 Jul 2022 12:28:30 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=5.6.16</generator>

<image>
	<url>https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/cn_favico.png</url>
	<title>Ameryka Południowa &#8211; Cyfrowi Nomadzi</title>
	<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Nocą do Machu Picchu</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/machu-picchu-tylnymi-drzwiami/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/machu-picchu-tylnymi-drzwiami/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 17 Oct 2016 08:25:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[W podróży]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka południowa]]></category>
		<category><![CDATA[cuzco]]></category>
		<category><![CDATA[machu picchu]]></category>
		<category><![CDATA[peru]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=2517</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nie lubimy się zbytnio ze słynnymi atrakcjami i staramy się ich unikać jak możemy, ale dla Machu Picchu oboje zdecydowaliśmy się&#160;zrobić wyjątek.&#160;Chcieliśmy to jednak zrobić po swojemu, wchodząc do Machu Picchu tylnymi drzwiami. Standardowy sposób na zobaczenie Machu Picchu jest [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/machu-picchu-tylnymi-drzwiami/">Nocą do Machu Picchu</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Nie lubimy się zbytnio ze słynnymi atrakcjami i staramy się ich unikać jak możemy, ale dla Machu Picchu oboje zdecydowaliśmy się&nbsp;zrobić wyjątek.&nbsp;Chcieliśmy to jednak zrobić po swojemu, wchodząc do Machu Picchu tylnymi drzwiami.</h1>
<p style="text-align: justify;">Standardowy sposób na zobaczenie Machu Picchu jest prosty.&nbsp;Rezerwuje się bilet do ruin przez Internet, a potem kupuje bilet na pociąg. Do tego z reguły dochodzi pobyt przez jedną noc w hostelu w Aguas Calientes. Prosta ścieżka, niezbyt przygodowa i niestety dosyć droga. Najtańszy bilet na pociąg to wydatek rzędu 280 złotych w jedną stronę. Nie pytajcie, ile kosztuje ten najdroższy&#8230;</p>
<div id="attachment_2538" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2538" loading="lazy" class="wp-image-2538 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg" alt="yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/yusti_w_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2538" class="wp-caption-text">Najbardziej imponujące w Machu Picchu jest&#8230; jego położenie&#8230;</p></div>
<p style="text-align: justify;">Zresztą, kto wie, może nawet zdecydowalibyśmy się w nieświadomości na opcję kolejową, gdyby nie wspominana tu i tam alternatywna droga? Sprawę przesądził post na <a href="http://www.landcruisingadventure.com/ziplining-to-machu-picchu/" target="_blank" rel="noopener">blogu Landcrusing Adventure, który mniej więcej wyjaśniał jak dotrzeć do ruin &#8220;od tyłu&#8221;</a>. Pozostało nam tylko znaleźć ekipę, kupić bilety wstępu i byliśmy gotowi!</p>
<h2>Dojazd na miejsce akcji</h2>
<p style="text-align: justify;">Z ekipą poszło wyjątkowo łatwo, gdyż w naszym spelunkowatym hostelu w Cuzco (10 złotych za noc) przebywał akurat Martin i Jack. Martina poznaliśmy kilka miesięcy wcześniej podczas rejsu z Panamy do Kolumbii. Jack był jego kolegą z drogi. Obaj poruszali się rowerami i podobnie jak my zmierzali do Ziemi Ognistej. W smak im była zarówno przygoda jak i niskie koszta.</p>
<p style="text-align: justify;">Dotarcie do końca drogi samochodowej zajęło nam prawie cały dzień. Samo w sobie obfitowało w atrakcje, gdyż wymagało wspięcia się na przełęcz&nbsp;Abra Malaga (4330 metrów), a potem zjechania&nbsp;prawie 2600 metrów.&nbsp;W deszczu, po serpentynach i z peruwiańskimi kierowcami po drugiej stronie ringu&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Zajęło nam to dobre 6 godzin, w końcu jednak dotarliśmy na miejsce. A dokładniej:&nbsp;najpierw do miasteczka Santa Marta, potem do wsi Santa Teresa, a na koniec do tamy (tzw. <em>hydroelectrica).</em>&nbsp;Zasłyszane tu i tam pogłoski okazały się prawdziwe i w mig odnaleźliśmy człowieka, u którego podobni nam zwykli parkować auto na czas wycieczki. Po tym nie pozostało nam już nic innego jak oganiając się od chmar komarów ugotować kolację (pysznego kurczaka w sosie śmietankowo-grzybowym &#8211;<em> dzięki Martin!</em>) i czym prędzej iść spać. Czekała nas bowiem pobudka o 2 rano.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Nocne manewry</h2>
<p style="text-align: justify;">Czemu akurat o 2 rano? Wymyśliśmy sobie, że wejdziemy do Machu Picchu na wschód słońca, a tak się składało, że od podnóża ruin dzieliło nas jakieś 9 kilometrów drogi. Odcinek ten musieliśmy pokonać piechotą, idąc po torach kolejowych. W nocy na szczęście nie były używane. W dzień krążyła od nich od czasu do czasu kolejka (niestety niedostępna dla nie-Peruwiańczyków). Przyznam, że była to najbardziej emocjonująca część całej eskapady.</p>
<div id="attachment_2533" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2533" loading="lazy" class="wp-image-2533 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg" alt="machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_stacja_kolejowa_cyfrowi_nomadzi.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2533" class="wp-caption-text">Tam w dole to stacja kolejowa pod Machu Picchu.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Zaczęło się od przemknięcia obok pogrążonej we śnie bazy pracowników elektrowni,&nbsp;krótkiego zbłądzenia wśród nocnego chłodu dżungli i przekroczenia kilku mniejszych i większych mostków przerzuconych nad strumieniami i rzekami. Powietrze było rześkie i przesycone wilgocią. Las tętnił przyczajonym owadzim życiem, ale poza nim, jedynym źródłem dźwięków były&nbsp;nasze oddechy i pospieszne kroki. Odległość dzielącą nas od ruin odmierzaliśmy czasem i wyłaniającymi się w regularnych odstępach z mroku zardzewiałymi znakami kolejowymi. Początkowo byliśmy trochę przejęci, bo nie wiedzieliśmy wiele ponad to, że po prostu mamy iść wzdłuż torów. Z czasem wpadliśmy w rytm i szło nam się naprawdę dobrze. Może nawet za dobrze?&nbsp;Nawet nie zauważyliśmy, że minęliśmy właściwą stację i dotarliśmy do Aguas Calientes. Jakiś kilometr za daleko.</p>
<p style="text-align: justify;">Po 20 minutach byliśmy już z powrotem pod wejściem, gdzie ustawiła się mała kolejka. Okazało się bowiem (nie sprawdziliśmy tego wcześniej), że prowadzący do ruin most otwierany jest dopiero, gdy robi się widno, o 5 rano. Nasze plany zobaczenia wschodu słońca były więc od początku niemożliwe do zrealizowania, ale skoro przybyliśmy wcześnie przynajmniej mieliśmy szanse zobaczyć legendarne miasto Inków bez hord turystów. Ci bowiem przybywają w sile dopiero koło 10-tej, a my po 40 minutowej wspinaczce byliśmy u właściwych, górnych bram, na krótko przed 6-tą.</p>
<div id="attachment_2531" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2531" loading="lazy" class="wp-image-2531 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg" alt="bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2531" class="wp-caption-text">Po takie widoki opłacało się iść przez 3h przez noc!</p></div>
<p style="text-align: justify;">Nie dane nam było jednak obejrzeć także pocztówkowego Machu Picchu. Szczyt przez większość czasu pogrążony był w mgle, a chmury rozwiewały się tylko co jakiś czas, by osiąść w dolinach dopiero koło południa. Przyznam szczerze, że nie przeszkadzało mi to ani trochę, gdyż dodawało miejscu aury tajemniczości, z którą zasadniczo kłóciła się równo przystrzyżona trawa i japońskie wycieczki. Było to doskonałe dopełnienie nocnego marszu.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-2535" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg" alt="machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/machu_picchu_zblizenie_cyfrowi_nomadzi.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">W samych ruinach zabawiliśmy kilka godzin, ale nasz dzień daleki był od zakończenia. Po zejściu do torów czekało nas jeszcze 2.5 godziny spaceru z rzadka przerywanego uciekaniem przed pociągiem. Gdy dotarliśmy wreszcie do auta przedstawialiśmy sobą interesujący&nbsp;widok: spoceni, oganiający się od komarów i kulejący, ale szczęśliwi. Na to, by podjąć się podróży powrotnej do Cuzco byliśmy jednak zbyt zmęczeni. Czekał nas więc kolejny nocleg w krzakach&#8230;</p>
<div id="attachment_2537" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2537" loading="lazy" class="wp-image-2537 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg" alt="perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/perurail_pociag_machu_picchu_cyfrowi_nomadzi.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2537" class="wp-caption-text">Pociąg jeździ. Ale gringo wstęp wzbroniony!</p></div>
<h2>Jesteś&nbsp;z nami? &nbsp;</h2>
<ol>
<li>Spotkajmy się w grupie&nbsp;<strong><a href="https://www.facebook.com/groups/cyfrowinomadzi/" target="_blank" rel="noopener">Cyfrowi Nomadzi&nbsp;</a></strong>na Facebooku!</li>
<li>Podłącz się do nas na&nbsp;<a href="https://www.facebook.com/cyfrowinomadzipl/" target="_blank" rel="noopener"><strong>Fanpage’u Cyfrowych Nomadów</strong>.</a></li>
<li><strong>Zapisz się poniżej do newslettera:</strong>&nbsp;narzędzia, wskazówki i zaproszenia na darmowe warsztaty online.</li>
<li><b>Ty głosujesz na najlepsze treści w blogosferze. &nbsp;Udostępnij,&nbsp;</b>jeśli chcesz wspierać rozwój &nbsp;bloga Cyfrowi Nomadzi.</li>
</ol>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/machu-picchu-tylnymi-drzwiami/">Nocą do Machu Picchu</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/machu-picchu-tylnymi-drzwiami/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Samochodem na boliwijski 6-tysięcznik</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/nasz-pierwszy-6000-stylu-car-light/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/nasz-pierwszy-6000-stylu-car-light/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 08 Oct 2016 09:27:56 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka południowa]]></category>
		<category><![CDATA[boliwia]]></category>
		<category><![CDATA[django]]></category>
		<category><![CDATA[trekking]]></category>
		<category><![CDATA[uturunku]]></category>
		<category><![CDATA[wulkan]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=2363</guid>

					<description><![CDATA[<p>Magia liczb. 6000. Stóp, łokci czy jardów. Dla nas metrów. Podczas trekkingu po Cordilliera Huayhuash nie mieliśmy okazji wdrapać się powyżej&#160;5000 metrów, postanowiliśmy więc to naprawić w Boliwii i zdobyć wulkan Uturunku &#8211; niski sześciotysięcznik. Wszystkie szczyty leżące na boliwijskim [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/nasz-pierwszy-6000-stylu-car-light/">Samochodem na boliwijski 6-tysięcznik</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Magia liczb. 6000. Stóp, łokci czy jardów. Dla nas metrów. Podczas <a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/huayhuash/" target="_blank" rel="noopener">trekkingu po Cordilliera Huayhuash</a> nie mieliśmy okazji wdrapać się powyżej&nbsp;5000 metrów, postanowiliśmy więc to naprawić w Boliwii i zdobyć wulkan Uturunku &#8211; niski sześciotysięcznik.</h1>
<p style="text-align: justify;">Wszystkie szczyty leżące na boliwijskim Altiplano mają to do siebie, że mimo robiących wrażenie wysokości nad poziomem morza względne różnice wysokości z reguły nie przekraczają 2000 metrów. W przypadku <strong>Uturunku</strong> ta różnica była jeszcze mniejsza, a to z tego powodu, że w zależności od posiadanego pojazdu i umiejętnośc i kierowania nim <a href="http://www.dangerousroads.org/south-america/bolivia/551-cerro-uturuncu-bolivia.html" target="_blank" rel="noopener"><strong>można wjechać&nbsp;nawet na wysokość około 5760 metrów</strong></a>. Kilkadziesiąt lat temu niższy wierzchołek wulkanu był bowiem kopalnią siarki i prowadziła do niego prymitywna droga zbudowana przez prowadzącą działalność firmę. Od tego czasu stan drogi mocno się zdegradował, ale jej przeważająca część nadal była przejezdna, a my jako że lubimy wjeżdżać wysoko postanowiliśmy wykorzystać ten fakt i pobić rekord wysokości, na jaką wjechaliśmy naszą Bestią. Jednocześnie <strong>żeby nie było całkowicie lamersko stwierdziliśmy, że na wierzchołku musimy znaleźć się na wschód słońca</strong>. A to oznaczało wyjazd o 2 rano z wioski Quetena Chico (ok. 4200 m).</p>
<div id="attachment_2410" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_altiplano_wulkan.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2410" loading="lazy" class="size-large wp-image-2410" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_altiplano_wulkan-1024x683.jpg" alt="Uturunku... z lewej niższy wierzchołek (ok. 5900 m), z prawej główny (6008 m)" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_altiplano_wulkan-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_altiplano_wulkan-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_altiplano_wulkan-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_altiplano_wulkan-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_altiplano_wulkan.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2410" class="wp-caption-text">Uturunku&#8230; z lewej niższy wierzchołek (ok. 5900 m), z prawej główny (6008 m)</p></div>
<p style="text-align: justify;">Zanim to jednak nastąpiło z prozaicznego powodu musieliśmy znaleźć przewodnika. Na wiodącej ku wulkanowi drodze w 2014 roku mieszkańcy Quetena Chico postawili bowiem szlaban, który skutecznie uniemożliwia przejazd pojazdom innym niż motocykle. Tak więc brak przewodnika (lub przecinaka plazmowego) równa się około 18 km spacerkowi w każdą stronę. Na szczęście cena myta nie była zaporowa i wynosiła około 200 zł za grupę do 6 osób. W ten sposób dołączył do nas Eduardo, który na co dzień pracował w lokalnym muzeum.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Nocne manewry w krzakach</h2>
<p style="text-align: justify;">Do pokonania&nbsp;mieliśmy około 40 kilometrów i muszę przyznać, że była to intrygująca przejażdżka. <strong>Poruszaliśmy się bowiem wąską drogą gruntową wspinającą się wśród wysokich skupisk suchych traw, które co jakiś czas przecinały mniejsze i większe strumienie o nieznanej głębokości</strong>. Księżyc dawno już zaszedł i nasze pole widzenia ograniczone było jedynie do fragmentów rzeczywistości wyłowionych z ciemności przez nazbyt punktowe światła auta. <strong>Tajemniczej oprawy dopełniał dolatujący do nas od czasu do czasu smród siarki oraz straszące tu i tam samotne ruiny bliżej nieokreślonych budowli</strong>.</p>
<div id="attachment_2411" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_gps_5610_wysokosc.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2411" loading="lazy" class="size-large wp-image-2411" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_gps_5610_wysokosc-1024x683.jpg" alt="Nasz życiowy rekord wysokości samochodem :-)" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_gps_5610_wysokosc-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_gps_5610_wysokosc-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_gps_5610_wysokosc-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_gps_5610_wysokosc-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_gps_5610_wysokosc.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2411" class="wp-caption-text">Nasz życiowy rekord wysokości samochodem <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p></div>
<p style="text-align: justify;">Po około dwóch godzinach dotarliśmy do miejsca, gdzie postanowiliśmy zostawić auto. Nie dlatego, że nie dało się jechać dalej, lecz dlatego, że dalej już jechać nie chcieliśmy. Nie miałem ochoty&nbsp;ryzykować w ciemności próby ze stromym odcinku, na którym dawny wiraż uległ erozji, gdyż przez ostatnia kilkanaście minut jadąc&nbsp;na jedynce z&nbsp;włączonym reduktorze i nie czułem zapasu mocy.&nbsp;Zresztą i tak <strong>ustanowiliśmy nasz osobisty samochodowy rekord</strong> i byliśmy całkiem zadowoleni z wyniku.&nbsp;<strong>GPS&nbsp;wskazywał wysokość 5610 metrów</strong>.</p>
<div id="attachment_2412" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_nizszy_wierzcholek_wschod_slonca.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2412" loading="lazy" class="size-large wp-image-2412" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_nizszy_wierzcholek_wschod_slonca-1024x683.jpg" alt="Późny brzask nad niższym wierzchołkiem Uturunku (ok. 5900 m)" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_nizszy_wierzcholek_wschod_slonca-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_nizszy_wierzcholek_wschod_slonca-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_nizszy_wierzcholek_wschod_slonca-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_nizszy_wierzcholek_wschod_slonca-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_nizszy_wierzcholek_wschod_slonca.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2412" class="wp-caption-text">Późny brzask nad niższym wierzchołkiem Uturunku (ok. 5900 m)</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">Przyjemny spacer na szczyt</h2>
<p style="text-align: justify;">Dalsza wędrówka na szczyt przebiegła <strong>łatwo i szybko</strong>. Najpierw poruszaliśmy się nieco zawaloną kamieniami starą drogą (nic trudnego dla motocykli, ale auto by nie przejechało), by na przełęczy między dwoma wierzchołkami odbić na mniejszą ścieżkę wiodącą ku głównemu szczytowi. Mimo piargowego osypiska wędrówka była łatwa i łagodnymi zakosami wspinała się ku brązowiejącemu w oddali wypłaszczeniu.&nbsp;Jedynym co nam od czasu do czasu dokuczało było dojmujące zimno i wiatr.</p>
<div id="attachment_2409" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/eduardo_bartek_django_sciezka_uturunku_boliwia_wulkan.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2409" loading="lazy" class="size-large wp-image-2409" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/eduardo_bartek_django_sciezka_uturunku_boliwia_wulkan-1024x683.jpg" alt="Do szczytu nie brakuje dużo, może z 10 minut?" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/eduardo_bartek_django_sciezka_uturunku_boliwia_wulkan-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/eduardo_bartek_django_sciezka_uturunku_boliwia_wulkan-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/eduardo_bartek_django_sciezka_uturunku_boliwia_wulkan-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/eduardo_bartek_django_sciezka_uturunku_boliwia_wulkan-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/eduardo_bartek_django_sciezka_uturunku_boliwia_wulkan.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2409" class="wp-caption-text">Do szczytu nie brakuje dużo, może z 10 minut?</p></div>
<p><strong>Oboje byliśmy natomiast bardzo zaskoczeni, że wysokość nie ma na nas praktycznie żadnego wpływu i nawet nie dostajemy zadyszki</strong>. Także Django, o którego baliśmy się znacznie bardziej&nbsp;niż o siebie (<em>ktoś z was wie jak wygląda kwestia aklimatyzacji u psów? tak samo jak u ludzi?</em>), radził sobie wyśmienicie, mimo iż od czasu do czasu trząsł się biedaczysko z zimna.</p>
<div id="attachment_2407" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca_widok_polnoc.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2407" loading="lazy" class="wp-image-2407 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca_widok_polnoc-1024x683.jpg" alt="Widok ze szczytu w kierunku Quetena Chico" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca_widok_polnoc-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca_widok_polnoc-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca_widok_polnoc-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca_widok_polnoc-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca_widok_polnoc.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2407" class="wp-caption-text">Widok &nbsp;w kierunku Quetena Chico</p></div>
<p style="text-align: justify;">Na szczycie stanęliśmy ostatecznie około 6:10, lecz niestety nie dane nam było obejrzeć wschodu słońca. Nie dość, że spóźniliśmy się jakieś 15 minut to <strong>niebo tu i tam skrywały rozwlekłe, stalowoszare chmury</strong>. Nie przeszkodziło to nam jednak cieszyć się rozciągającą się we wszystkich kierunkach wspaniałą panoramą malowaną odcieniami szarości, pomarańczu, fioletu i błękitu, którym to urozmaicały Altiplano cętki malutkich jeziorek.</p>
<div id="attachment_2408" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_yusti_django_uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2408" loading="lazy" class="size-large wp-image-2408" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_yusti_django_uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca-1024x683.jpg" alt="Całą trójką na szczycie Uturunku (6008 m)." width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_yusti_django_uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_yusti_django_uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_yusti_django_uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_yusti_django_uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/bartek_yusti_django_uturunku_boliwia_wulkan_wschod_slonca.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2408" class="wp-caption-text">Całą trójką na szczycie Uturunku (6008 m).</p></div>
<p style="text-align: justify;">Niestety wzmagający się silny wiatr nie pozwolił nam cieszyć&nbsp;się obecnością na wierzchołku zbyt długo i <strong>15 minut po jego zdobyciu byliśmy już z powrotem przy aucie</strong> (nie ma to jak biegi przełajowe po piargu), a dwie godziny później z powrotem w Quetena &nbsp;Chico. Miało to tę wielką zaletę, że Eduardo nie musiał brać wolnego w pracy i przed 9-tą mógł się stawić w muzeum jak gdyby nigdy nic.</p>
<div id="attachment_2414" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_samochod_terenowy_4x4.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-2414" loading="lazy" class="wp-image-2414 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_samochod_terenowy_4x4-1024x683.jpg" alt="Tak wyglądał nasz parking pod szczytem Uturunku (ok. 5610 m)" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_samochod_terenowy_4x4-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_samochod_terenowy_4x4-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_samochod_terenowy_4x4-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_samochod_terenowy_4x4-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/uturunku_boliwia_wulkan_samochod_terenowy_4x4.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-2414" class="wp-caption-text">Tak wyglądał nasz parking pod szczytem Uturunku (ok. 5610 m)</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">Car &amp; light</h2>
<p style="text-align: justify;">Błyskawiczne zdobycie Uturunku w stylu <em>car &amp; light</em> sprawiło, że nabraliśmy wiatru w żagle i <strong>dwa tygodnie później spróbowaliśmy</strong> podobnego triku z leżącym na granicy chilijsko-argentyńskiej szczytem <strong>Cerro de San Francisco</strong> (6018 m). Rezultaty były niestety zgoła inne. Nie dość, że staraliśmy się&nbsp;go zdobyć w ciągu dwóch dni startując znad oceanu, to na dodatek, ktoś powiedział nam, że to czterogodzinny spacerek z &#8220;pobliskiej&#8221; przełęczy i <strong>źle rozłożyliśmy siły</strong>. W efekcie po czterech godzinach dotarliśmy jedynie na wysokość około <strong>5900 metrów</strong> i czując się jak coraz mniej żywe, a coraz bardziej trupy odtrąbiliśmy odwrót.</p>
<p style="text-align: justify;">Okazało się, że styl <em>car &amp; ligh</em>t ma niestety pewne ograniczenia nawet, jeśli da się wjechać autem prawie na sam wierzchołek&#8230;</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/nasz-pierwszy-6000-stylu-car-light/">Samochodem na boliwijski 6-tysięcznik</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/nasz-pierwszy-6000-stylu-car-light/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>W peruwiańskich Andach. Galeria zdjęć.</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-cordilliera-huayhuash-peru/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-cordilliera-huayhuash-peru/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Jul 2016 21:07:28 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[Z psem]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka południowa]]></category>
		<category><![CDATA[cordilliera]]></category>
		<category><![CDATA[galeria]]></category>
		<category><![CDATA[huayhuash]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=1872</guid>

					<description><![CDATA[<p>Trekking po Cordilliera Huayhuash ma opinię jednego z najpiękniejszych trekkingów wysokogórskich na świecie.&#160; Czy słusznie? Zobaczcie zdjęcia i sami oceńcie. Wybraliśmy się tam poza sezonem, w końcu października 2015 roku i mimo kilku dni ze złą pogodą nie brakowało nam [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-cordilliera-huayhuash-peru/">W peruwiańskich Andach. Galeria zdjęć.</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Trekking po Cordilliera Huayhuash ma opinię jednego z najpiękniejszych trekkingów wysokogórskich na świecie.&nbsp; Czy słusznie? Zobaczcie zdjęcia i sami oceńcie.</h1>
<p style="text-align: justify;">Wybraliśmy się tam poza sezonem, w końcu października 2015 roku i mimo kilku dni ze złą pogodą nie brakowało nam także dni bardziej słonecznych, pełnych widoków i bezbłędnego błękitnego nieba. Razem z Django przeszliśmy wtedy około 130 km przebywając praktycznie non-stop na wysokości pomiędzy 4000 a 5000 metrów nad poziomem morza. <a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/dlaczego-warto-wyruszyc-cordilliera-huayhuash/">Jeżeli chcecie przeczytać trekkingu po Cordilliera Huayhuash, zapraszam do poświęconego mu tekstu.</a></p>
<p style="text-align: justify;"> [<a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-cordilliera-huayhuash-peru/">See image gallery at www.cyfrowinomadzi.pl</a>] </p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-cordilliera-huayhuash-peru/">W peruwiańskich Andach. Galeria zdjęć.</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/galeria-cordilliera-huayhuash-peru/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>1</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Peru: treking w górach Huayhuash</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/huayhuash/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/huayhuash/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 27 Jul 2016 20:40:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[Miejsca]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka południowa]]></category>
		<category><![CDATA[cordilliera]]></category>
		<category><![CDATA[django]]></category>
		<category><![CDATA[góry]]></category>
		<category><![CDATA[huayhuash]]></category>
		<category><![CDATA[osioł]]></category>
		<category><![CDATA[peru]]></category>
		<category><![CDATA[podróż]]></category>
		<category><![CDATA[podróże]]></category>
		<category><![CDATA[przygoda]]></category>
		<category><![CDATA[trekking]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=1567</guid>

					<description><![CDATA[<p>Chcecie przeżyć prawdziwą przygodę w stosunkowo rzadko odwiedzanym zakątku Andów? Ruszcie (a najlepiej jeszcze tak jak my, poza sezonem) na jeden z najpiękniejszych trekkingów wysokogórskich w Ameryce Południowej, czyli trekking w peruwiańskiej Cordilliera Huayhuash. Nasza przygoda z Cordilliera Huayhuash zaczęła się [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/huayhuash/">Peru: treking w górach Huayhuash</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h2 style="text-align: justify;">Chcecie przeżyć prawdziwą przygodę w stosunkowo rzadko odwiedzanym zakątku Andów? Ruszcie (a najlepiej jeszcze tak jak my, poza sezonem) na jeden z najpiękniejszych trekkingów wysokogórskich w Ameryce Południowej, czyli trekking w peruwiańskiej Cordilliera Huayhuash.</h2>
<p style="text-align: justify;">Nasza przygoda z Cordilliera Huayhuash zaczęła się nieco nietypowo, bo od podpytywania lokalnych przewodników górskich w Huaraz o to, czy powinniśmy zabrać na ten trekking broń palną. Ku naszej konsternacji wielu z nich odpowiadało twierdząco. I to zupełnie poważnie. Ciekawi was dlaczego? <strong>Region ma złą sławę z powodu śmierci kilku turystów w czasie napadów rabunkowych.</strong> Co prawda miały one miejsce w połowie I dekady XXI wieku, ale dobrze wszystkim zapadły w pamięć. Od tego czasu co prawda nikt nie zginął, ale że wybieraliśmy tylko we dwójkę i już po zakończeniu właściwego sezonu nie wiedzieliśmy czy i my będziemy mieli tyle szczęścia. Lokalni mieszkańcy nie wydawali się bowiem w 100% przekonani, że jest to dobry pomysł. Tym bardziej, że dla Yusti miał to być pierwszy (sic!) trekking w życiu, a Huayhuash zdecydowanie nie jest miejscem dla początkujących&#8230;</p>
<h2 style="text-align: justify;">Z osłem raz!</h2>
<p style="text-align: justify;">Jako, że zupełnie nie mieliśmy ochotę na trekking zorganizowany przez agencję stwierdziliśmy, że wszystko zrobimy sami i pójdziemy tylko we dwójkę. Najtrudniejszym i <strong>najciekawszym etapem przygotowań było kupienie osła we wsi Llamac</strong>, stanowiącej najpopularniejszy punkt początkowy trekkingu. Było to swego rodzaju wyzwanie z dwóch powodów: lokalni mieszkańcy byli przywiązani do swoich zwierząt i nie lubili oddawać ich pod opiekę nieogarniętych <em>gringos, </em>a ja nie mówiłem zbyt dobrze po hiszpańsku (zaklasyfikowanie moich umiejętności jako komunikatywnych byłoby aktem łaski). Mimo to, po trwających pół dnia negocjacjach udało mi się dojść do porozumienia z Yonim. To <strong>porozumienie zakładało podpisanie dosyć skomplikowanej umowy</strong>. Jeśli dobrze pamiętam wyglądała ona mniej więcej tak i nie była wcale umową zakupu, ale nietypowego najmu:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">400 <em>soli</em> depozytu <em>[ok. 466 pln]</em></li>
<li style="text-align: justify;">każdy dzień używania osła = 60 soli, przy minimum 6 dni (trekking zwykle trwa 7-10 dni) <em>[ok. 70 pln]</em></li>
<li style="text-align: justify;">jeżeli wrócimy z osłem dostajemy depozyt z powrotem</li>
<li style="text-align: justify;">jeśli osioł nie wróci prócz kwoty wynajmy dopłacamy 500 soli <em>[ok.580 pln]</em></li>
</ul>
<div id="attachment_1821" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1821" loading="lazy" class="wp-image-1821 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru-1024x682.jpg" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/widoki_z_pampa_llamac_huayhuash_peru.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" title="" alt="" /></a><p id="caption-attachment-1821" class="wp-caption-text">Z przełęczy Pampa LLamac (ok. 4300 m) po raz pierwszy dojrzeliśmy wysokie szczyty kordyliery.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Osłem niestety nie nacieszyliśmy się zbyt długo. <strong>Pod koniec pierwszego dnia zaczął kuleć na jedną nogę i naprawdę nas to zdruzgotało</strong>. Licząc, że może przez noc wydobrzeje rozbiliśmy się przez ścieżce nie docierając nawet do Laguny Jahuacocha, w której typowo znajduje się pierwszy biwak. Następnego ranka oczywiście nie było lepiej i przyznam, że <strong>dałem tutaj trochę ciała</strong>. Pokazałem osła kilku spotkanym po drodze Peruwiańczykom (bo mimo wszystko zdecydowaliśmy się dojść choćby do laguny) i wszyscy zgodnie twierdzili, że w takim stanie nie nadaje się on do dalszej drogi. Wiedziałem, że przynajmniej jeden z nich miał interes w tym by tak mówić, ale i tak nie chciałem ryzykować, że nasz słodki osiołek odmówi współpracy gdzieś w połowie wycieczki i nie daj Boże zemrze, więc <strong>zdecydowałem się odprowadzić go do Yoniego</strong>. Umówiliśmy się z Yusti, że następnego dnia spotkamy się Quartelhuain, gdzie ona dotrze w towarzystwie jednego z mieszkańców Laguny i należącego do niego konia i ruszyłem z powrotem do Llamac.</p>
<p style="text-align: justify;">[crp]
<p style="text-align: justify;">Jak można się domyśleć Yoni nie był zachwycony rozwojem wydarzeń i mocno się zeźlił na starego pryka, który wywinął nam ten numer i przekonywał, że osioł jest już prawie martwy, by że tak powiem, wskoczyć na jego miejsce. Stwierdził bowiem, że taki uraz kolana to chleb powszedni i zwykle przechodzi po kilku dniach. Pominę szczegóły naszej dyskusji i powiem wam tylko, że ostatecznie doszliśmy do porozumienia, choć o żadnej taryfie ulgowej nie mogło być mowy. Mimo to (a może właśnie dlatego?) mogę szczerze polecić Yoniego, jeśli będziecie w Llamac.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Nadchodzi Stefan</h2>
<p style="text-align: justify;">Z całego tego zamieszania wynikła tak naprawdę tylko jedna dobra rzecz. <strong>Po drodze do Quartelhuain przyplątał się do mnie Stefan</strong>. Był to rzekomo <strong>bezpański pies</strong> kręcący się przy policyjnym czekpoincie, przez który musiałem przejść. Stefan był jakąś lokalną wersją Szarika i Łajki, czyli psem pasterskim. I to nie byle jakim, bo mając zaledwie około pół roku był już większy od Django. Ponadto był nieprzeciętnie tępy i za nic nie rozumiał, że ma nie wchodzić do namiotu ani nie lizać Django czy nas po twarzach (pyskach?).  Słowem:<strong> uroczy, włochaty psiur, z którego miało wyrosnąć coś rozmiarów małego cielaka</strong>. Marzyłem sobie nawet, że skoro się przyplątał, a ja go nie odpędziłem, to po zakończeniu spaceru weźmiemy go ze sobą w dalszą podróż, ale niestety nie było nam to dane.</p>
<div id="attachment_1801" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1801" loading="lazy" class="wp-image-1801 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru-1024x682.jpg" alt="laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/laguna_carhuacocha_yusti_huayhuash_peru.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1801" class="wp-caption-text">To w drodze do Laguny Carhuacocha opuścił nas Stefan.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Dwa dni i dwie przełęcze dalej w podłej, pełzającej mżawce dogonił nas bowiem poruszający się konno <strong>Peruwiańczyk, który twierdził, że Stefan to wcale nie jest Stefan, tylko Bethoveen</strong>. Z początku<strong> wziąłem go za zwykłego kłamcę</strong>, który chce nam ukraść psa (Yoni ostrzegał, że będą próbowali takich trików z osłem mówiąc, że to tak naprawdę ich zwierzę, tylko ktoś im je ukradł kilka lat temu, a teraz cudownie się odnalazło). Po kilku minutach okazało się jednak, że <strong>opowieść jeźdźca trzyma się kupy</strong>. Wyjaśnił, że w pogoń za nami <strong>wysłał go szef kopalni</strong>, który zagroził mu, że jeśli nie znajdzie jego ulubionego psa, to równie dobrze może w ogóle nie wracać, bo nie będzie już miał pracy. <strong>Czułem się trochę winny</strong> (mimo iż glina na czekpoincie mówił, że to bezpański pies), ale poczucie winy i wstyd szybko ustąpiły miejsca gniewowi, gdy przybysz zaczął domagać się od nas pieniędzy w ramach zadośćuczynienia. Niestety nie pierwszy i nie ostatni raz.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Gringo = dinero</h2>
<p style="text-align: justify;">W sumie nic nowego, prawda? Równanie stare jak włóczęgi backpackersów po Azji czy Ameryce Południowej. Przyznam jednak, że w rejonie Cordilliera Huayhuash dawało nam się to bardziej we znaki niż gdziekolwiek indziej. Po części wynikało może z naszego nastawienia, że uda się ten trekking zrobić stosunkowo tanio, po części z nastawienia niektórych mieszkańców gór. <strong>A to jakaś kobieta domagała się rekompensaty, za to, że Django przed chwilą pogonił owieczkę i nie może jej znaleźć, a więc na pewno już umarła, a to ktoś na nas wyskoczył zza węgła wrzeszcząc, że nie zapłaciliśmy za przejście przez tereny wioskowe</strong> (płaci się tu bowiem za ten przywilej; ma to być jeden ze sposobów na zmniejszenie zagrożenia napadami rabunkowymi poprzez dobrowolny transfer dewiz do lokalnych społeczności). Z jednej strony rozumiałem biedaków, tym bardziej, że niektórzy obcokrajowcy starali się unikać opłat jak ognia uciekając przed poborcami na wyżej położone ścieżki lub trawersując ponad wioskami. Z drugiej strony, jak to się mówi &#8220;niesmak pozostał&#8221;. Miało to chyba najwięcej wspólnego z <strong>agresywnym dopominaniem się o pieniądze</strong>, które nawet dla nas nie były aż tak małe, by machnąć na nie ręką. Opłaty za przejście całej pętli wynosiły bowiem około 220 złotych na osobę. Niby mało, ale nie zawsze dostawaliśmy za to cokolwiek więcej niż zmniejszenie szans zostania ofiarą napadu (niektóre, ale tylko niektóre, wsie oferowały bowiem pola biwakowe z toaletami, których wykorzystanie było wliczone w cenę).</p>
<div id="attachment_1802" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1802" loading="lazy" class="wp-image-1802 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru-1024x682.jpg" alt="niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/04/niedaleko_portachuelo_huayhuash_peru.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1802" class="wp-caption-text">To właśnie okolice przełęczy Portachuelo słynną jako najczęstsze miejsce napadów.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">Czy trekking po Corilliera Huayhuash to przypadkiem nie jest strata czasu?</h2>
<p style="text-align: justify;">W żadnym wypadku! (A przynajmniej nie dla mnie ;-)) Mimo wspomnianych wad jest to <strong>chyba najbardziej widowiskowy trekking poza</strong> regionem szeroko pojętego <em>Bam-i-Duniah, </em>&#8220;Dachu świata&#8221;, czyli <strong>obszarem Himalajów, Karakorum i Hindukuszu</strong>. Dlaczego?</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">pomijając pierwszy dzień prawie cały czas przebywa się na wysokości ponad 4000 metrów n.p.m.</li>
<li style="text-align: justify;">dziennie pokonuje się przynajmniej jedną wysoką przełęcz (z których niektóre przekraczają wysokość 5000 metrów)</li>
<li style="text-align: justify;">w zależności od wariantu trekking liczy od 90 do 130 km</li>
<li style="text-align: justify;">musimy być samowystarczalni (zapasy można uzupełnić dopiero przed ostatniego dnia, a biwaki są bardzo podstawowe)</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">No i praktycznie przez cały czas ma się widoki na piękne, skute lodem szczyty. Może nie są to najwyższe wierzchołki w Peru (te bowiem znajdują się w pobliskiej Cordilliera Blanca), ale z pewnością najtrudniejsze. To tutaj znajduje się bowiem praktycznie niedostępna <strong>Yerupaja</strong> (6635 metrów) czy <strong>Siula Grande</strong> (6344 metrów), którą rozsławiła <strong>wyjątkowa historia Joe Simpsona (pamiętacie książkę &#8220;Dotknięcie pustki&#8221; lub jej ekranizację &#8220;Czekając na Joe&#8221;?)</strong>.</p>
<div id="attachment_1908" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1908" loading="lazy" class="wp-image-1908 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium-1024x753.jpg" alt="Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium" width="640" height="471" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium-1024x753.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium-600x441.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium-300x221.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium-768x565.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/Cordillera_Huayhuash_Peru_mapa_medium.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1908" class="wp-caption-text">Typowa trasa: Llamac &#8211; Jahuacocha &#8211; Rondoy &#8211; Carhuac &#8211; Huayhuash &#8211; Punta Cuyoc &#8211; San Antonio &#8211; Huayllapa &#8211; Punta Tapush &#8211; Punta Yauche &#8211; Llamac.</p></div>
<p style="text-align: justify;">W ostatnich latach <strong>popularność Cordilliera Huayhuash rośnie lawinowo</strong> i w trakcie sezonu (czerwiec &#8211; październik) nie jest podobno niczym niezwykłym, gdy na jednym biwaku nocuje ponad 100 osób. Jeżeli więc pragniecie mieć góry tylko dla siebie zróbcie tak, jak my i wybierzcie się tam w październiku (lub maju). Ryzykujecie co prawda gorszą pogodę (mieliśmy kilka deszczowych dni), ale za to są duże szanse, że tak jak my, nie spotkanie przez ponad tydzień ani jednego obcokrajowca. A jeśli dreszczyk towarzyszący spacerowi po Cordilliera Huayhuash wam nie wystarcza, to polecam wycieczkę w pobliską Cordilliera Raura, której boi się podobno nawet lokalna policja&#8230; <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<div id="attachment_1822" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1822" loading="lazy" class="wp-image-1822 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru-1024x682.jpg" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/07/przelecz_portachuelo_huayhuash_peru.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" title="" alt="" /></a><p id="caption-attachment-1822" class="wp-caption-text">W tle Corilliera Ruara w prawie całej okazałości.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Ah, byłbym zapomniał: jeśli zastanawiacie się jak właściwie wymawia się nazwę tego pasma to mam dla was dobrą wiadomość. Jest to zupełne łatwe i <strong>na góry mówi się po prostu<strong><em> kordiljera łaj-łasz</em></strong>. </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Gdybyście potrzebowali bardziej przewodnikowo-konkretnych inforamcji dajcie znać w komentarzach i pomyślimy o takim tekście!</strong></p>
<p style="text-align: justify;">
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/huayhuash/">Peru: treking w górach Huayhuash</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/huayhuash/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Od Meksyku do Patagonii z psem</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/podrozowac-psem-ameryce/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/podrozowac-psem-ameryce/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 22 May 2016 15:50:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Północna]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[Karaiby]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[Z psem]]></category>
		<category><![CDATA[podróżowanie z psem]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=1389</guid>

					<description><![CDATA[<p>Podróżowanie z dziećmi staje się coraz bardziej modne, ale że to nie jest moja bajka, to opowiem wam co nieco o tym, jak w praktyce wygląda podróżowanie z psem po Ameryce Południowej. Właścicielom czworonogów, do których adresowany jest ten tekst, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/podrozowac-psem-ameryce/">Od Meksyku do Patagonii z psem</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Podróżowanie z dziećmi staje się coraz bardziej modne, ale że to nie jest moja bajka, to opowiem wam co nieco o tym, jak w praktyce wygląda podróżowanie z psem po Ameryce Południowej.</h1>
<p style="text-align: justify;">Właścicielom czworonogów, do których adresowany jest ten tekst, zalet podróżowania z psem/kotem przedstawiać nie trzeba, więc nie będę ich tu podawał. Skupię się za to na potencjalnych trudnościach i tym, jak można sobie z nimi, przynajmniej częściowo, poradzić. Oprę się przede wszystkim na naszym doświadczeniu z podróży z Los Angeles (USA) do Ushuaia (Argentyna).</p>
<p>Jakie są zatem największe wady podróżowania z psem?</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">zakaz wstępu do parków narodowych</li>
<li style="text-align: justify;">trudności ze znalezieniem noclegu</li>
<li style="text-align: justify;">komplikacje przy przemieszczaniu się za pomocą środków transportu publicznego</li>
<li style="text-align: justify;">kłopoty ze znalezieniem restauracji zezwalającej na towarzystwo zwierząt</li>
<li style="text-align: justify;">papierkologia na granicach</li>
</ul>
<h2 style="text-align: justify;">Zakaz wstępu ze zwierzętami do parków narodowych</h2>
<p style="text-align: justify;">100% parków narodowych w Ameryce Łacińskiej (na świecie?) zakazuje wstępu w towarzystwie zwierząt domowych (mimo zdarzających się tabunów bezdomnych psów włóczących się po okolicy). Od razu przyznam, że nie znam żadnego prostego rozwiązania tego problemu. Teoretycznie <strong>można próbować przekupywać strażników</strong>, ale pomijając aspekty etyczno-ekologiczne, rozwiązanie to ma tę podstawową wadę, że musielibyśmy kontynuować ten proceder z każdym napotkanym pracownikiem parku, aż do momentu, w którym natkniemy się na kogoś, kogo przekupić się nie da. Moim zdaniem w większości przypadków <strong>nie ma sensu podejmować takiego ryzyka</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Czasem zdarza się jednak, że wstęp do parku jest darmowy i/lub nie ma budki strażniczej albo, jeśli poruszamy się pojazdem, nikt nie sprawdza co znajduje się w jego wnętrzu. Sytuacja taka przydarzyła się nam tylko kilka razy i korzystaliśmy z niej tylko i wyłącznie, jeśli mieliśmy zamiar jedynie przejechać przez park, zamiast urządzać kilkudniowy trekking. Tak było choćby w <em>Parque Nacional Los Nevados</em> (Kolumbia), <em>Parque Nacional Huascarán</em> (Peru) czy <em>Parque Naconal Los Glaciares</em> (Argentyna).</p>
<p style="text-align: justify;">Drugim zdecydowanie <strong>lepszym rozwiązaniem</strong>, z którego skorzystaliśmy dwa razy jest <strong>zostawienie psiaka razem z zaufaną osobą</strong> (ewentualnie w psim hotelu). Podstawowy problem, poza stresem dla zwierzęcia, stanowi oczywiście znalezienie osoby, która dobrze się nim zajmie i nie sprzeda/przywłaszczy sobie naszego towarzysza (realne zagrożenie w przypadku psów rasowych). W pierwszym przypadku, podczas oglądania wielorybów w Meksyku zostawiliśmy Django na dwie godziny wraz z ludźmi, którzy wynajmowali nam motorówkę. W drugim jego opiekunem był przez cztery dni jeden z pracowników agencji, z którą udawaliśmy się na spacer po Amazonii. <strong>Innym miejscem, w którym warto poszukać potencjalnych osób są społeczności ekspatów, couchsurfing czy kliniki weterynaryjne</strong>. Psie hotele raczej niestety nie są opcją, bo poza miejscowościami pełnymi <em>gringos</em> szanse na istnienie takiego przybytku są bliskie zeru.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak więc, zakaz wstępu do parków narodowych w towarzystwie zwierzaka jest ograniczeniem realnym i nie posiadającym znanego nam prostego rozwiązania. Musimy się więc pogodzić z tym, że często nie będziemy w stanie albo wejść do parków narodowych albo zobaczyć ich w wybrany sposób. No chyba, że Wy znacie taki sposób, wtedy koniecznie prosimy o kontakt! <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<h2 style="text-align: justify;">Trudności ze znalezieniem noclegu</h2>
<p style="text-align: justify;">W naszym wypadku problem ten nie był zbyt poważny, jako że przez większość czasu spaliśmy w samochodzie. Czasem jednak chcieliśmy odpocząć od mat rozłożonych na platformie do spania albo spędzić trochę czasu w centrum miasta i wówczas zaczynały się schody. Generalnie <strong>można ignorować informacje na agregatach noclegowych</strong> dotyczących tego czy pobyt ze zwierzętami jest możliwy. Dotyczy to zarówno <a href="http://booking.com" target="_blank" rel="noopener">booking.com</a>, <a href="http://hostelworld.com" target="_blank" rel="noopener">hostelworld.com</a> czy <a href="http://hostelbookers.com" target="_blank" rel="noopener">hostelbookers.com</a>. Pomijając już fakt, że z reguły tylko droższe przybytki dają taką możliwość, to <strong>najczęściej jest ona czysto wirtualna</strong> i gdy pojawicie się na miejscu spotkacie się z niedowierzaniem personelu. Znacznie lepiej wygląda sytuacja z ofertami dostępnymi na <a href="http://airbnb.com" target="_blank" rel="noopener">AirBnb</a>, gdzie jeśli ktoś explicite zaznaczył, że dopuszcza pobyt ze zwierzakiem, to z reguły tak jest. Niestety dla nas AirBnb rzadko było sensowną opcją z powodu raczej kosmicznych cen za miejsca nadające się do życia.</p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-1394" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC09891-1024x683.jpg" alt="DSC09891" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC09891-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC09891-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC09891-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC09891-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC09891.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></p>
<p style="text-align: justify;">W związku z tym jako <strong>najsensowniejsze</strong> pozostaje najmniej wygodne rozwiązanie, czyli <strong>chodzenie od hostelu do hotelu</strong> i tłumaczenie każdej osobie jaki nasz psiak jest spokojny, czysty i towarzyski. Męczące, niewdzięczne (szczególnie z dużymi plecakami), ale posiadające tę wielką zaletę, że jeśli <strong>nasz zwierz </strong>rzeczywiście posiada pozytywne cechy, które mu przypisujemy, to sam dla siebie <strong>będzie najlepszą reklamą</strong> i przekona osoby, które pozostałyby sceptyczne, gdybyśmy pojawili się na zwiadach bez niego. Unikniemy też sytuacji, w której ktoś początkowo wyrazi zgodę, ale zmieni zdanie, gdy tylko zobaczy naszego czworonoga (szczególnie, jeśli mamy dużego psa, a ktoś wyobrażał sobie malutkiego ratlerka). <strong>Dobrym pomysłem jest też szukanie noclegu we wszelkich miejscach związanych z szeroko rozumianą kulturą alternatywną</strong>, czyli np. przybytkach reklamujących się jako przyjazne wegetarianom/weganom albo takich, gdzie masowo zatrzymują się osoby zajmujące się rękodzielnictwem, czyli <em>artesanias</em>. Z naszego doświadczenia wynika, szanse na to, że właściciele są przyjaźni zwierzętom są znacznie wyższe niż w wypadku mainstreamowych miejsc.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak więc tutaj też nie jest różowo, ale zdecydowanie lepiej niż w przypadku parków narodowych. <strong>Nie przypominam sobie sytuacji, w której w końcu nie znaleźlibyśmy żadnego hostelu, w którym moglibyśmy zostać razem Django</strong>, ale przyznam, że czasem wymagało to odwiedzenia kilkunastu różnych miejsc. Założyłbym więc, że niestety może zdarzyć się sytuacja, gdy odmówią nam tej możliwości we wszystkich przybytkach, które są w naszym zasięgu finansowym. Podróżując z psem warto więc mieć backup w postaci namiotu lub jeszcze lepiej samochodu. Ten ostatni ma tę oczywistą zaletę, że rozwiązuje automatycznie kolejny problem, czyli&#8230;</p>
<h2 style="text-align: justify;">Komplikacje przy przemieszczaniu się za pomocą środków transportu publicznego</h2>
<p style="text-align: justify;">Przyznam od razu, że poza przelotem do Europy z Boliwii kwestia ta była dla nas czystą abstrakcją. Zresztą <strong>przemieszczanie się samolotem razem ze zwierzakiem</strong>, jeśli jest on większych rozmiarów, a my nie chcemy by leciał w luku bagażowym,<strong> jest największym wyzwaniem z jakim przyjdzie nam się zmierzyć</strong>. I na to są jednak legalne sposoby, które zresztą udało nam się skutecznie wykorzystać, ale z różnych powodów nie będę ich tu poruszał (Google waszym przyjacielem). Powiem tylko, że pomiędzy La Paz w Boliwii, a Kopenhagą w Danii, mieliśmy trzy przesiadki i że każdy z lotów Django odbył leżąc w kabinie przed naszymi fotelami.</p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-1396" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC05786-1024x683.jpg" alt="DSC05786" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC05786-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC05786-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC05786-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC05786-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC05786.jpg 2048w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Tyle samolot, ale co jeśli podróżujemy lądem? Nasze osobiste doświadczenie jest w tym temacie niewielkie, gdyż bez swojego samochodu musieliśmy pokonać jedynie około 400 km w Boliwii na pokładzie dwóch minibusów. Nie było z tym żadnego problemu poza tym, że raz musieliśmy zapłacić za jedno miejsce więcej, tak by wykupić cały rząd siedzeń. W szerszym aspekcie muszę oprzeć się na tym, co usłyszałem od Damona spotkanego w Huaraz (Peru). Przyjechał on z psem podobnych rozmiarów co Django z Kolumbii, podróżując głównie autobusami i nie władając hiszpańskim wykraczającym daleko poza <em>¡Hola! ¿Qué tal?</em>. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że <strong>z reguły nie miał żadnych problemów by jechać razem z psem w środku pojazdu</strong>. Jeżeli konkretny kierowca nie chciał go zabrać to czekał na następny autobus lub szukał innego. Jedyny wyjątek w czasie 2-miesięcznego wyjazdu stanowiła podróż z Turjillo do Huaraz, w którym się spotkaliśmy, kiedy po raz pierwszy musiał zapakować psinę w prowizoryczną klatkę i umieścić ją w luku bagażowym. Poza tym przypadkiem nie musiał jej nawet zakładać kagańca, choć nie ulega wątpliwości, że takowy warto ze sobą na wszelki wypadek mieć.</p>
<p style="text-align: justify;">No właśnie, klatka, skąd ją wziąć, gdy nadejdzie taka konieczność? Najprostsze i najdroższe rozwiązanie to ją kupić, ale raz, że znalezienie odpowiedniego sklepu, może być trudne lub niemożliwe, a dwa, że musimy się liczyć z kosztem rzędu $100. Sporo jak na jednorazowy wydatek, prawda? Tym bardziej, że backpacking z klatką dla dużego psa będzie co najmniej uciążliwy. Jak ten problem rozwiązał Damon? Na poczekaniu skonstruował swoje pudło używając dwóch dużych prostokątnych misek z plastiku, w których wyciął duże otwory na światło i powietrze, następnie postawił jedną na drugiej tak, by tworzyły zamkniętą całość i połączył je używając trytrytek. Sprytnie i wystarczająco tanio, by bez żalu porzucić klatkę po jednorazowym wykorzystaniu zamiast niczym żółw biegać z nią na plecach.</p>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-1267" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/11807420_1600294266903101_2893499198212975530_o-1024x682.jpg" alt="11807420_1600294266903101_2893499198212975530_o" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/11807420_1600294266903101_2893499198212975530_o-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/11807420_1600294266903101_2893499198212975530_o-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/11807420_1600294266903101_2893499198212975530_o-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/11807420_1600294266903101_2893499198212975530_o.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Pozostał nam ostatni rodzaj transportu popularny w Ameryce Południowej, a mianowicie transport wodny. <strong>Naszą największa przeprawą wodną z Django był 6 dniowy rejs katamaranem z Panamy do Kolumbii</strong>. Na tej trasie pływa około 40 różnych jednostek żaglowych, z których około 4-6 zabiera na pokład psy (część za dodatkową opłatą $100, część za darmo). Największa uciążliwość to oczywiście higiena, ale w naszym wypadku trafiliśmy na wyrozumiałego kapitana, który zawsze gdy była taka możliwość zawoził psinę zodiakiem na wyspę by tam załatwił swoje potrzeby. Poza tym odbyliśmy <strong>jeszcze kilka wycieczek łódkami wiosłowymi i motorowymi</strong> oraz kilka promowań. W żadnym wypadku <strong>zabranie ze sobą psa nie stanowiło wielkiego problemu</strong>, ani logistycznego ani finansowego, choć raz na promie potrzebowaliśmy klatki (którą odsprzedaliśmy z zyskiem w Gwatemali dwa miesiące później).</p>
<h2 style="text-align: justify;">Kłopoty ze znalezieniem restauracji zezwalającej na towarzystwo zwierząt</h2>
<p style="text-align: justify;">Ten potencjalny problem jest ze wszystkich wymienionych chyba najmniej kłopotliwy, choć sporo zależy od konkretnego kraju, a nawet miasta. Najwięcej trudności mieliśmy bowiem w San Cristobal de las Casas (Meksyk), gdzie rada miejska wydawała zakaz przebywania zwierząt domowych w restauracjach ze względów higienicznych. Ku naszemu zdziwieniu przestrzegali go wszyscy restauratorzy, z którymi mieliśmy do czynienia. Co zrobiliśmy w tej sytuacji? To proste&#8230; <strong>korzystaliśmy tylko z miejsc, które posiadały tarasy lub stoliki wystawione na zewnątrz</strong>. W takim przypadku dosłownie nigdy, nie tylko w San Cris, nie zdarzyło nam się, by nie pozwolono nam usiąść na powietrzu w towarzystwie Django.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Najlepiej pod tym kątem wyglądała sytuacja w Boliwii, gdzie towarzyszył nam w każdej knajpie</strong>, w której cokolwiek jedliśmy. Było tak dobrze, że nawet nie zawracaliśmy sobie głowy pytaniem o to, czy możemy z nim wejść. Po prostu stawialiśmy obsługę przed faktem dokonanym. Nikt nigdy nie zaprotestował, naprawdę, ani razu. Przyznam jednak, że na pewno dużo pomógł tutaj fakt, że Django jest bardzo spokojny i po chwili kładzie się pod stołem i zachowuje jakby go nie było. Z tryskającym energią wilczurem, który uwielbia na wszystko szczekać byłoby za pewne dużo trudniej&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">W najgorszym wypadku, co przytrafiło nam się kilka razy, gdy restauracja nie posiadała miejsc na powietrzu, musieliśmy zadowolić się przypięciem go na smyczy na zewnątrz (na widoku) albo zostawieniem go w samochodzie (tylko, jeśli nie było gorąco lub dostępny był cień). Były to jednak sytuacje rzadkie i <strong>z reguły Django leżał koło nas</strong> marząc o czekających go pozostałościach naszego posiłku <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f609.png" alt="😉" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<h2 style="text-align: justify;">Papierkologia na granicach</h2>
<p style="text-align: justify;">Przygoda sama w sobie, jak to się czasem mówi. <strong>Oficjalne wymogi</strong> większości krajów Ameryki Łacińskiej są podobne, choć <strong>całkowicie absurdalnie</strong>, gdy patrzy się na ilość bezdomnych psów wałęsających się w okolicy przejść granicznych, którymi absolutnie nikt się nie przejmuje. O tym jednak jak to wygląda w praktyce, jakie dokumenty trzeba ze sobą mieć i w których krajach tak naprawdę są sprawdzane opowiem wam  w kolejnym artykule. <strong>A tymczasem, może zdradzicie, jakie problemy sami mieliście podróżując ze zwierzętami?</strong></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/podrozowac-psem-ameryce/">Od Meksyku do Patagonii z psem</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/podrozowac-psem-ameryce/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>3</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Z Salar de Uyuni, Boliwia</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/salar-de-uyuni-solna-pustynia-w-boliwii-surrealizm-i-ksiezycowe-krajobrazy/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/salar-de-uyuni-solna-pustynia-w-boliwii-surrealizm-i-ksiezycowe-krajobrazy/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Yusti]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 May 2016 09:20:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[Z psem]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka południowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=1185</guid>

					<description><![CDATA[<p>Salar de Uyuni to solna pustynia w południowo-zachodniej Boliwii. Jedno z najbardziej niesamowitych miejsc, jakie w życiu widziałam. Bawiliśmy się tu świetnie! Dlatego odwiedziliśmy Salar dwa razy, a nawet zastanawialiśmy się czy nie jechać trzeci raz. Salar to absolutny „must”, punkt [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/salar-de-uyuni-solna-pustynia-w-boliwii-surrealizm-i-ksiezycowe-krajobrazy/">Z Salar de Uyuni, Boliwia</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;"><strong>Salar de Uyuni to solna pustynia w południowo-zachodniej Boliwii. Jedno z najbardziej niesamowitych miejsc, jakie w życiu widziałam. Bawiliśmy się tu świetnie! Dlatego odwiedziliśmy Salar dwa razy,</strong><strong> a nawet zastanawialiśmy się czy nie jechać trzeci raz. Salar to absolutny „must”, punkt na mapie, którego w podróży po Ameryce Południowej nie można ominąć.</strong></h1>
<h2 style="text-align: justify;">Wysokość ponad 3 600 m n.p.m.</h2>
<p style="text-align: justify;">Na takiej wysokości potrafi się zakręcić w głowie, nie tylko od prędkości jakie osiągaliśmy dociskając pedał gazu naszej LC. <strong>Niebo nad Salarem</strong> ma obłędnie niebieski kolor, więc łatwo się zapatrzeć i zapomnieć o tym, że czas opalania się z białej kartki papieru na murzynka wynosi tu nie więcej niż 30 minut. Po jednym dniu na Salarze opaliliśmy się bardziej niż w ciągu poprzednich miesięcy w drodze. Gdyby nie moje jasne włosy i zachodnio wyglądające ubrania, można by nas było uznać za lokalnych przewodników, zwłaszcza, że praktycznie wszystkie jeżdżące tam samochody były takie jak nasz, czyli Toyoty LC.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/boli-daka.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-1196" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/boli-daka-1024x682.jpg" alt="boli - daka" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/boli-daka-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/boli-daka-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/boli-daka-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/boli-daka.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<h2 style="text-align: justify;">Powierzchnia ponad 10 tys. km²</h2>
<p style="text-align: justify;">200 kilometrów długości i 100 kilometrów szerokości daje wystarczającą powierzchnię, by nieźle się rozpędzić. Docenili to organizatorzy Dakaru, jego trasa od kilku lat biegnie przez Salar de Uyuni. My też to doceniliśmy! W końcu mogłam nacisnąć pedał gazu. Przez to, że <strong>na Salarze jest kompletnie płasko</strong>, prawie całkowicie traciłam poczucie prędkości i przestrzeni – wydawało mi się, że do znajdującej się kilkadziesiąt kilometrów ode mnie wyspy jest zaledwie kilka kilometrów. Czas, prędkość i odległości w tej przestrzeni wydają się być całkowicie względne.</p>
<h2>Temperatura +15/-15</h2>
<p style="text-align: justify;">Temperatura w ciągu dnia doskonała – jest rześko, a jednocześnie słonecznie. W nocy jednak potrafi spaść dużo poniżej zera. Andyjski płaskowyż serwuje nam dodatkowo lodowate wiatry i praktycznie chwilę po tym jak słońce schowa się za horyzont, robi się <strong>naprawdę srogo</strong>! Marzliśmy, choć owinięci puchowymi śpiworami rozgrzewaliśmy się winem.</p>
<h2>Różnica wysokości około 45 cm</h2>
<p style="text-align: justify;">Salar de Uyuni to jedno z najbardziej płaskich miejsc na świecie – różnica wysokości wynosi zaledwie kilkadziesiąt centymetrów, co tworzy świetną okazję do zabawy z perspektywą i zajmowania sobie szybko płynących tu godzin robieniem sobie śmiesznych zdjęć, zupełnie zapominając o tym, że w tym czasie słońce bezlitośnie smaży nasze ciała.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC00087-2.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-1187" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC00087-2-1024x682.jpg" alt="DSC00087-2" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC00087-2-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC00087-2-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC00087-2-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC00087-2.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<h2 style="text-align: justify;">Salar de Uyuni: historia naukowców</h2>
<p style="text-align: justify;">Największa solniczka na świecie jest pozostałością po wyschniętym słonym jeziorze. Rozciąga się <strong>w południowo-zachodniej Boliwii</strong> na obszarze płaskowyżu Altiplano w Andach. Pod skorupą znajdują się złoża litu, rzadkiego pierwiastka, który jest niezbędny, by baterie w naszych telefonach i komputerach mogły działać, <span style="line-height: 1.5;">dlatego właśnie przyszłość Salaru nie wygląda najjaśniej.  </span></p>
<p style="text-align: justify;">[crp]
<p style="text-align: justify;"><span style="line-height: 1.5;">Jeśli zatem chcecie zobaczyć jak wygląda sprasowane przez wiatr <strong>10 miliardów ton soli,</strong> to lepiej wyjazdu na Salar nie odkładać na później.</span></p>
<div id="attachment_1186" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/satelite-.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1186" loading="lazy" class="wp-image-1186" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/satelite-.jpg" alt="satelite" width="640" height="363" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/satelite-.jpg 964w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/satelite--600x340.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/satelite--300x170.jpg 300w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1186" class="wp-caption-text">Zdjęcie satelitarne przedstawiające Salar de Uyuni</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">Salar de Uyuni: historia ludzi</h2>
<p style="text-align: justify;">Naukowcy mają swoje wyjaśnienia co do tego czym jest Salar. Mieszkańcy andyjskiego altiplano mają swoje. Wierzą oni, że trzy góry otaczające solnisko były kiedyś ludźmi-olbrzymami: jednym mężczyzną i dwiema kobietami. Dwoje z nich było sobie poślubionych, ale mężczyzna zdradził swoją żonę z inną kobietą. Łzy opuszczonej  wypełniły dolinę tworząc morze, które po jakimś czasie wyschło.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC00022-2.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-1188" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC00022-2-1024x682.jpg" alt="DSC00022-2" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC00022-2-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC00022-2-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC00022-2-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/05/DSC00022-2.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<h2>Jak dotrzeć na Salar de Uyuni?</h2>
<p style="text-align: justify;">Wyprawy na Salar startują z miasteczka Uyuni, gdzie na każdym kroku znajduje się biuro podróży. Najbezpieczniejszy czas, by odwiedzić Salar de Uyuni to miesiące od maja do listopada, kiedy solnisko jest suche. Jednak to właśnie w porze deszczowej pustynia solna pokrywa się warstwą wody i na powierzchni tworzy się <strong>niesamowity efekt lustra</strong>.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/salar-de-uyuni-solna-pustynia-w-boliwii-surrealizm-i-ksiezycowe-krajobrazy/">Z Salar de Uyuni, Boliwia</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/salar-de-uyuni-solna-pustynia-w-boliwii-surrealizm-i-ksiezycowe-krajobrazy/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Co mi się podobało w 7-miesięcznej podróży przez Amerykę Południową?</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/bylismy-nas-bylo-robili-cyfrowi-nomadzi-wakacjach-ameryce-poludniowej-podsumowanie-7-miesiecy-drodze/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/bylismy-nas-bylo-robili-cyfrowi-nomadzi-wakacjach-ameryce-poludniowej-podsumowanie-7-miesiecy-drodze/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Yusti]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 24 Apr 2016 19:39:49 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[Z psem]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka południowa]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=1032</guid>

					<description><![CDATA[<p>To właśnie wróciliśmy i myślimy o tym co wydarzyło się przez ostatnie miesiące. Sporo! 7 miesięcy to sam przejazd przez Amerykę Południową, a wcześniej jeszcze przecież  było pół roku w Meksyku, kilka miesięcy w Ameryce Środkowej i kilka tygodni w Stanach&#8230; [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/bylismy-nas-bylo-robili-cyfrowi-nomadzi-wakacjach-ameryce-poludniowej-podsumowanie-7-miesiecy-drodze/">Co mi się podobało w 7-miesięcznej podróży przez Amerykę Południową?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1>To właśnie wróciliśmy i myślimy o tym co wydarzyło się przez ostatnie miesiące. Sporo! 7 miesięcy to sam przejazd przez Amerykę Południową, a wcześniej jeszcze przecież  było pół roku w Meksyku, kilka miesięcy w Ameryce Środkowej i kilka tygodni w Stanach&#8230; W tym tekście tylko o tym co nomadzi robili przez ostatnie 7-mcy&#8230;</h1>
<p style="text-align: justify;">&#8230; <span style="font-size: 16px; line-height: 1.5;">łazili na trekkingi, czasem fundowali sobie *cool de sac* w gorących źródłach, podglądali flamingi, zrywali z drzewa papaję i wkładali ją sobie do buzi, wpychali do samochodu, z własnej woli i nie koniecznie własnej woli, różnych artystów i wyszukiwali najpiękniejsze miejsca, warte obejrzenia. </span></p>
<p style="text-align: justify;">Jeśli ktoś jeszcze pamięta, tak zamierzchłe czasy, to ostatnio pisaliśmy do Was w sierpniu 2015 roku! Tak się nakręciliśmy na prawdziwą przygodę w Ameryce Południowej, że w końcu sprężynka pękła i postanowiliśmy sobie zafundować dłuższe wakacje na objechanie kontynentu.  To było jeszcze w Kolumbii, gdy rozstawaliśmy się z pracą. Wtedy właśnie rozpoczęła się ostatnia część podróży za Atlantykiem, czyli 7-miesięczny road trip od północnego krańca Ameryki Południowej do samej Patagonii.</p>
<p style="text-align: justify;">Dziś w telegraficznym skrócie chcemy Wam pokazać co robiliśmy i gdzie byliśmy jak nas nie było <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Jednocześnie jestem w pełni świadoma, że pokazanie 7 miesięcy tak intensywnej podróży w jednym poście, jest bardzo dużym uproszczeniem, więc już z tego miejsca zapowiadam, że to nie będzie bardzo poważny wpis i treści tu umieszczone nie powinny służyć za jakąkolwiek podstawę dla nikogo do podejmowania decyzji o własnym pobycie tam, lub czymkolwiek.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>ZACZNIJMY OD CZEGOŚ PIĘKNEGO</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Pierwszym krajem, jaki odwiedziliśmy w Ameryce Południowej była Kolumbia. Przypłynęliśmy tu z Panamy tym poniższym katamaranem przez Morze Karaibskie (i to był nieziemski rejs!).</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/salingboat.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-1033" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/salingboat-1024x683.jpg" alt="Na pokładzie tego wspaniałego katamaranu dopłynęliśmy do wybrzeża Kolumbii " width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/salingboat-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/salingboat-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/salingboat-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/salingboat.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<p style="text-align: justify;"><b>STANĘLIŚMY NA CZUBKU AMERYKI POŁUDNIOWEJ, A POTEM POŁOŻYLIŚMY SIĘ NA WYDMIE</b></p>
<p style="text-align: justify;">W Kolumbii z nowymi przyjaciółmi – Matanem i Gabrielem, pojechaliśmy na Półwysep Guajira, żeby znaleźć się w najbardziej wysuniętym na północ punkcie kontynentu. Było okrutnie gorąco, piasek zgrzytał nam między zębami, ale wspominamy to dobrze: dobre towarzystwo + piękne krajobrazy + mili autochtoni, czyli indianie Wayu + tanie paliwo, oczywiście + suszone, konserwowane w soli ryby, które jedliśmy tam przez cały czas&#8230; ok, pomińmy te ryby, choć ich smaku na pewno nigdy nie zapomnę!</p>
<div id="attachment_1042" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC07362-copy.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1042" loading="lazy" class="wp-image-1042 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC07362-copy-1024x683.jpg" alt="DSC07362 copy" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC07362-copy-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC07362-copy-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC07362-copy-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC07362-copy.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1042" class="wp-caption-text">Dowiedzieliśmy się co to znaczy tanie paliwo. Półwysep La Guajira, Kolumbia, czyli Wenezuela tuż za rogiem!</p></div>
<div id="attachment_1037" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC07632.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1037" loading="lazy" class="wp-image-1037 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC07632-1024x683.jpg" alt="Najwygodniejsza pozycja do oglądania chowającej się w ocenie wielkiej pomarańczy" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC07632-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC07632-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC07632-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC07632.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1037" class="wp-caption-text">Najwygodniejsza pozycja do oglądania chowającej się w ocenie wielkiej pomarańczy. Półwysep La Guajira, Kolumbia.</p></div>
<p style="text-align: justify;"><b>YUSTI NA PIERWSZY TREKKING W ŻUCIU POSZŁA NA HUAYHUASH</b></p>
<p style="text-align: justify;">Generalnie wyrażenia &#8220;pierwszy treking w życiu&#8221; i &#8220;Cordillera Huayhuash&#8221; nie powinny pojawiać się w jednym zdaniu. Ale u nas, jak zwykle wyszło inaczej <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<p style="text-align: justify;">Ameryka Południowa to często dość drastyczne zestawienie totalnie uwznioślających krajobrazów i powalającej brzydoty miast, dlatego od samego początku tej podróży do miast, zwłaszcza tych dużych, staraliśmy się zachować bezpieczny dystans. Świetnie sprawdziło się to w Peru, które jako kraj zaoferował nam największy dysonans estetyczny na linii   przyroda-cywilizacja.  Oczywiście wybraliśmy przyrodę.</p>
<div id="attachment_1065" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/Screen-Shot-2016-04-25-at-12.24.52-AM.png"><img aria-describedby="caption-attachment-1065" loading="lazy" class="wp-image-1065 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/Screen-Shot-2016-04-25-at-12.24.52-AM-1024x681.png" alt="Screen Shot 2016-04-25 at 12.24.52 AM" width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/Screen-Shot-2016-04-25-at-12.24.52-AM-1024x681.png 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/Screen-Shot-2016-04-25-at-12.24.52-AM-600x399.png 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/Screen-Shot-2016-04-25-at-12.24.52-AM-300x200.png 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/Screen-Shot-2016-04-25-at-12.24.52-AM.png 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1065" class="wp-caption-text">Trekking w Peru to przeżycia i krajobrazy nie z tej ziemi! Laguna w Parku Narodowym Huascaran.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Jeszcze w Kolumbii miałam chorobę wysokościową na 3800 m n.p.m i wtedy właśnie Bartek rzucił hasło Cordillera Huayhuash &#8211; 130 kilometrowy trekking. Jeden z najpiękniejszych, ale i najtrudniejszych trekkingów na świecie. <span style="line-height: 1.5;">Codziennie na wysokości 4000-5000 m n.p.m. i codziennie potężna przełęcz (albo dwie), na które trzeb się wspiąć. W sam raz na początek dla kogoś kto dopiero zaczyna chodzić po górach!</span></p>
<div id="attachment_1068" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC09192.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1068" loading="lazy" class="wp-image-1068 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC09192-1024x683.jpg" alt="DSC09192" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC09192-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC09192-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC09192-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC09192.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1068" class="wp-caption-text">130 km na piechotkę z takimi widokami. Zdjęcie z 9-dniowego trekkingu w Cordillera Huayhuash. Peru.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Jednak ma też świadomość, że życie rzadko daje nam drugą szansę, zatem, nie wiem czy żal, czy odwaga, ale szybko znalazło się na to na mojej liście top things to do. Nie obyło się bez łez,  ale najważniejsze, że we made it! I od razu urósł nam apetyt, bo już w Boliwii weszliśmy na nasz pierwszy w życiu 6-tysięcznik. Pamiętacie jeszcze moją chorobę wysokościową na 3800? <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<div id="attachment_1072" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00363.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1072" loading="lazy" class="wp-image-1072 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00363-1024x683.jpg" alt="DSC00363" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00363-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00363-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00363-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00363.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1072" class="wp-caption-text">Oglądamy wschód słońca ze szczytu Wulkanu Uturunku 6020 m n.p.m. Boliwia.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Potem walczyliśmy o kolejny 6-tysięcznik na argentyńskiej Puna de Atacama. Właśnie w tym rejonie w latach trzydziestych XX wieku o tamtejsze szczyty walczyła II Polska Wyprawa Andyjska. Wkręconym w temat polecam ten poczytać ten numer <a href="http://pza.org.pl/download/taternik/329673.pdf" target="_blank" rel="noopener">Taternika</a>.</p>
<div id="attachment_1086" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00940.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1086" loading="lazy" class="wp-image-1086 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00940-1024x683.jpg" alt="DSC00940" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00940-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00940-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00940-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00940.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1086" class="wp-caption-text">Wchodzimy na Nevado San Francisco (6016 m n.p.m), Argentyna.</p></div>
<p style="text-align: justify;">Tym razem choroba wysokościowa wzięła górę nad nami, a nie my nad górą i 100 metrów przed szczytem kazała nam zawrócić i zejść na dół.</p>
<h2 style="text-align: justify;">WPADLIŚMY NA NOCLEG ZE STRZELBAMI</h2>
<p style="text-align: justify;">Mieliśmy dużo fajnych noclegów. Spanie na dziko było przygodą samą w sobie. W górach, albo tam gdzie wszystko było ogrodzone, czasem jednak nie było gdzie się zatrzymać i zmuszeni byliśmy pytać na wioskach, czy możemy zaparkować u kogoś przy domu. Któregoś razu wpadliśmy przy okazji w dziurę. Zaraz po tym jak stwierdziliśmy, że miejsce nie jest przyjazne obcym i musimy stąd uciekać. Ale mieliśmy stracha! Auto wpadło bardzo głęboko i zatrzymało się na przednim moście.</p>
<p style="text-align: justify;">Ostatecznie udało nam się je wyciągnąć, a my&#8230; zostaliśmy zaproszeni przez lokalnych na nocleg, poczęstowani kolacją, potem cziczą, potem kawą, potem śniadaniem&#8230;</p>
<p style="text-align: justify;">Innym razem zaparkowaliśmy na dziko na czyimś polu i obudziliśmy się osaczeni gromadką ludzi ze strzelbami! Trzeba było trochę wyjaśnień, ale gdy w końcu gdy pojawił się właściciel darował nam życie i pozwolił spać dalej.</p>
<p style="text-align: justify;">Zwykle mieliśmy jednak milsze sytuacje, takie jak na przykład ta, gdy na poranną kawkę wpadło do nas kilka tysięcy owieczek <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<h2 style="text-align: justify;">NIE OGLĄDALIŚMY TELEWIZJI NI INNYCH EKRANÓW</h2>
<p style="text-align: justify;">Zamiast gapić się wieczorem w ekran, jeśli mało nam było tego co widzieliśmy w ciągu dnia, wystarczyło otworzyć tylną klapę LC i pogapić się za okno i popijając herbatkę, winko lub mate, po prostu kontemplować krajobraz i zmieniające się kolory.</p>
<div id="attachment_1090" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00692.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1090" loading="lazy" class="wp-image-1090 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00692-1024x683.jpg" alt="DSC00692" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00692-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00692-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00692-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00692.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1090" class="wp-caption-text">Widok z naszego łóżka na burzę i zachód słońca nad Nevado Tres Cruces, Argentyna.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">A MIMO TEGO WIDZIELIŚMY DAKAR</h2>
<p style="text-align: justify;">A dokładnie odcinek specjalny na Wydmach Taton. Pomachaliśmy Polakom!</p>
<div id="attachment_1091" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC1493.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1091" loading="lazy" class="wp-image-1091 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC1493-1024x683.jpg" alt="_DSC1493" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC1493-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC1493-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC1493-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC1493.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1091" class="wp-caption-text">Bartek i Django oglądają odcinek specjalny rajdu Dakar. Wydmy Taton, Fiambala, Argentyna.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">MIELIŚMY DUŻO CZASU NA PRZEMYŚLENIA</h2>
<p style="text-align: justify;">Po oglądaniu wodospadów, pizza z wyziewami dymiącego w tle wulkanu w pobliskim miasteczku.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC2645.jpg"><img loading="lazy" class="aligncenter size-large wp-image-1099" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC2645-1024x683.jpg" alt="_DSC2645" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC2645-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC2645-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC2645-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC2645.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a></p>
<h2 style="text-align: justify;">I NA OGLĄDANIE PINGWINÓW</h2>
<div id="attachment_1100" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4623.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1100" loading="lazy" class="wp-image-1100 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4623-1024x683.jpg" alt="_DSC4623" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4623-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4623-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4623-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4623.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1100" class="wp-caption-text">Ten pingwin, tak samo jak wszystkie inne pingwiny nie chciał jeść marchewki.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">NAUCZYLIŚMY SIĘ CZYM SIĘ RÓŻNI WIKUNIA OD LAMY I ALPAKI</h2>
<div id="attachment_1073" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00296.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1073" loading="lazy" class="wp-image-1073 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00296-1024x683.jpg" alt="DSC00296" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00296-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00296-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC00296-300x200.jpg 300w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1073" class="wp-caption-text">Lama, wikunia czy alpaka? Boliwia, Eduardo Avaroa National Reserve.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">PŁYWALIŚMY PO JASKINIACH JAK ZE SNU, KTÓRE TAK NAPRAWDĘ BYŁY Z MARMURU</h2>
<div id="attachment_1108" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC3732.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1108" loading="lazy" class="wp-image-1108 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC3732-1024x683.jpg" alt="_DSC3732" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC3732-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC3732-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC3732-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC3732.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1108" class="wp-caption-text">Marmurowe Jaskinie w Chile.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">YYY&#8230;KĄPALIŚMY SIĘ Z OGONEM KROKODYLA</h2>
<div id="attachment_1117" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5627.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1117" loading="lazy" class="wp-image-1117 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5627-1024x683.jpg" alt="_DSC5627" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5627-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5627-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5627-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5627.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1117" class="wp-caption-text">Jak mogłam go nie zauważyć? Ciekawe gdzie jest reszta.</p></div>
<h2>WKURZALIŚMY SIĘ TEŻ, JAK WYMUSZAŁY PIERWSZEŃSTWO</h2>
<div id="attachment_1118" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5643.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1118" loading="lazy" class="wp-image-1118 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5643-1024x683.jpg" alt="_DSC5643" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5643-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5643-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5643-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5643.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1118" class="wp-caption-text">A wielka mama siedzi w krzakach. Pantanal, Brazylia.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">SZALELIŚMY AUTEM NA SALAR DE UYUNI</h2>
<p style="text-align: justify;">Na największym na świecie solnisku, które położone jest w Boliwii, chyba prawie wszystkim ludziom puszczają wodze fantazji (rzucie gałką <a href="https://www.facebook.com/ZukiemPrzezSwiat/?ref=ts&amp;fref=ts" target="_blank" rel="noopener">na zdjęcia Żukiem przez Świat</a>, my w końcu puściliśmy wodze naszej LC i poszaleliśmy trochę z prędkością. Pusta przestrzeń i do dyspozycji, jakby się rozpędzić to ponad 10 000 km2. Klimat i okoliczności takie, że nie mogło być lepiej.</p>
<div id="attachment_1104" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5433.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1104" loading="lazy" class="wp-image-1104 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5433-1024x683.jpg" alt="_DSC5433" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5433-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5433-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5433-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC5433.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1104" class="wp-caption-text">Salar de Uyuni, Bolwia.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">ALE PRZEDE WSZYSTKIM DOTARLIŚMY TAM, GDZIE CHCIELIŚMY DOTRZEĆ! NA DRUGI KONIEC DROGI!</h2>
<div id="attachment_1101" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4489.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1101" loading="lazy" class="wp-image-1101 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4489-1024x683.jpg" alt="_DSC4489" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4489-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4489-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4489-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4489.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1101" class="wp-caption-text">Koniec świata, przynajmniej w tamtej części świata <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /> Ushuaia, Argentyna.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">I TAK NASTĄPIŁ THE END NASZEJ AMERICAN STORY</h2>
<p style="text-align: justify;">Tak naprawdę robiliśmy o wiele więcej, a cała ta historia ze zdjęciami to tylko pretekst, żeby Wam powiedzieć, że jesteśmy z powrotem przed komputerem. Że mamy w głowie mnóstwo nowych pomysłów, a nasze plany na przyszłość nadal uwzględniają prowadzenie tej strony.</p>
<p style="text-align: justify;">Tak więc to prawda, że na początku kwietnia rozstaliśmy się z naszą Toyotą LuCy. Została w Bolwii, a my razem z Django ruszyliśmy do Brazylii, a potem przez Maroko do Polski. Wróciliśmy przed komputery, i zapowiadamy, że będziemy teraz nadawać częściej.</p>
<p style="text-align: justify;">Serdeczności,</p>
<p style="text-align: justify;">Cyfrowi <del>Cyganie</del> Nomadzi.</p>
<div id="attachment_1102" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4081.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-1102" loading="lazy" class="wp-image-1102 size-large" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4081-1024x683.jpg" alt="_DSC4081" width="640" height="427" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4081-1024x683.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4081-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4081-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/04/DSC4081.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-1102" class="wp-caption-text">Torres del Paine, Chile.</p></div>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/bylismy-nas-bylo-robili-cyfrowi-nomadzi-wakacjach-ameryce-poludniowej-podsumowanie-7-miesiecy-drodze/">Co mi się podobało w 7-miesięcznej podróży przez Amerykę Południową?</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/bylismy-nas-bylo-robili-cyfrowi-nomadzi-wakacjach-ameryce-poludniowej-podsumowanie-7-miesiecy-drodze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>2</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>10 noclegów na dziko z Ameryki Środkowej i Południowej</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/10-noclegow-dziko-ameryki-poludniowej-ktorych-da-sie-zapomniec/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/10-noclegow-dziko-ameryki-poludniowej-ktorych-da-sie-zapomniec/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Yusti]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 20 Jan 2016 08:48:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Bez laptopa]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[Wyprawy]]></category>
		<category><![CDATA[Z psem]]></category>
		<category><![CDATA[ameryka południowa]]></category>
		<category><![CDATA[noclegi]]></category>
		<category><![CDATA[roadtrip]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=2576</guid>

					<description><![CDATA[<p>Bycie w drodze przez wiele miesięcy jest doświadczeniem samym w sobie. Każdego dnia zatrzymujesz się gdzieś indziej i to miejsce na chwile staje się domem. To kilka noclegów z naszej wielomiesięcznej podróży, których (z różnych powodów) &#160;nie zapomnimy. Przez 7 [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/10-noclegow-dziko-ameryki-poludniowej-ktorych-da-sie-zapomniec/">10 noclegów na dziko z Ameryki Środkowej i Południowej</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Bycie w drodze przez wiele miesięcy jest doświadczeniem samym w sobie. Każdego dnia zatrzymujesz się gdzieś indziej i to miejsce na chwile staje się domem. To kilka noclegów z naszej wielomiesięcznej podróży, których (z różnych powodów) &nbsp;nie zapomnimy.</h1>
<p style="text-align: justify;">Przez 7 miesięcy podróży po Ameryce Południowej, praktycznie każdego dnia gdzieś indziej zatrzymywaliśmy się na noc. W większości na dziko. Uwielbiamy takie noclegi. Dreszczyk emocji plus za zwyczaj piękne widoki. To 10 zdjęć z naszych noclegów. Nie było łatwo je było wybrać, bo tak naprawdę&nbsp;ulubionych miejscówek, mam w pamięci dziesiątki, np. te gdy w Boliwii obudziliśmy się nad jeziorem z flamingami, albo obok parujących gorących źródeł, albo nocleg w Kolumbii, gdy po tym jak w dość nieprzyjaznym miejscu mieliśmy mały wypadek (wpadliśmy samochodem w wielką studzienkę kanalizacyjną) jakimś cudem razem z mieszkańcami wioski podnieśliśmy 3-tonowy samochód i zostaliśmy ugoszczeni przez lokalnych, bardzo biednych ludzi zupą, dachem nad głową (padał deszcz) i lokalną cziczą.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Patagonia&nbsp;–&nbsp;grill w opuszczonym domu</h2>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2594" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/dom.jpg" alt="dom" width="1280" height="853" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/dom.jpg 1280w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/dom-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/dom-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/dom-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/dom-1024x682.jpg 1024w" sizes="(max-width: 1280px) 100vw, 1280px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Na chwilę wprowadziliśmy się do opuszczonego domu na obrzeżach El Calafate. Przy okazji nasz kolega prawie wywołał pożar. Nie mamy tego na zdjęciu, ale tamto zdarzenie sprawiło, że przez chwilę przestaliśmy oddychać mając w wyobraźni resztę życia w argentyńskim więzieniu. Długo tego nie zapomnimy.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Honduras&nbsp;– Morze Karaibskie</h3>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2580" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC05817-4.46.17-PM.jpg" alt="dsc05817-4-46-17-pm" width="830" height="553" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC05817-4.46.17-PM.jpg 830w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC05817-4.46.17-PM-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC05817-4.46.17-PM-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC05817-4.46.17-PM-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 830px) 100vw, 830px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Uwielbiam takie noclegi, kiedy możemy zaparkować na plaży. Rano otworzyć „drzwi” i wskoczyć do wody. Tutaj nocleg nad Morzem Karaibskim w Hondurasie.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Boliwia –&nbsp;nocleg na wyschniętym morzu</h3>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2581" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC00027-copy.jpg" alt="dsc00027-copy" width="830" height="553" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC00027-copy.jpg 830w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC00027-copy-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC00027-copy-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC00027-copy-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 830px) 100vw, 830px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Atmosfera panująca na Salar de Uyuni&nbsp;jest niesamowita– pusta przestrzeń po horyzont. Na wyschniętym morzu widać tylko wysepki obrośnięte kaktusami. Wielka solniczka. Tego wieczoru soliliśmy kolację sięgając po szczyptę soli z ziemi.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Patagonia – herbatka na wodzie z lodowca</h3>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2582" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC3819.jpg" alt="_dsc3819" width="830" height="553" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC3819.jpg 830w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC3819-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC3819-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC3819-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 830px) 100vw, 830px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Czasem ryzykowaliśmy i uprawialiśmy typowy tresspassing, czyli wprowadzaliśmy się na czyjąś działkę, licząc, że jako przybyszom z dalekiego kraju ujdzie nam to na sucho. Tutaj gdzieś na Carretera Austral nad rzeką, w której woda była najzimniejsza na świecie, bo płynęła prosto z lodowca.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Argentyna – w korycie wyschniętej rzeki</h3>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2583" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC2284.jpg" alt="_dsc2284" width="830" height="553" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC2284.jpg 830w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC2284-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC2284-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC2284-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 830px) 100vw, 830px" /><br />
Spośród znajomych, którzy nas odwiedzili&nbsp;Mirek najlepiej&nbsp;wyczuwał świetne miejsca do zatrzymania się z daleka. I tak trafiliśmy tutaj. Idealne miejsce na ognisko. Rano zadomowiliśmy się tak bardzo, że postanowiłam zrobić na śniadanie placki z jabłkami. Pomysł okazał się fatalny, gdy nagle znikąd pojawiły się wielkie muchy, które pawie zjadły nas żywcem. Pakowaliśmy się w pośpiechu uciekając gdzie pieprz rośnie.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Argentyna – z widokiem na Dakar</h3>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2584" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC1242-5.jpg" alt="_dsc1242-5" width="1280" height="853" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC1242-5.jpg 1280w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC1242-5-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC1242-5-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC1242-5-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC1242-5-1024x682.jpg 1024w" sizes="(max-width: 1280px) 100vw, 1280px" /><br />
Nie musieliśmy chodzić daleko, by być na bieżąco z tym, co w 2016&nbsp;roku działo się na Dakarze. Bartek gotuje ziemniaki z widokiem na uczestników rajdu wjeżdżających do Fiambali.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Peru – plaża, surfing i&nbsp;kuchnia pełną parą</h3>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2585" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC08887.jpg" alt="dsc08887" width="830" height="553" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC08887.jpg 830w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC08887-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC08887-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC08887-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 830px) 100vw, 830px" /><br />
Na chwilę zadomowiliśmy się na plaży w Lobitos na północy Peru. Była to jedna z niewielu okazji, kiedy rozłożyliśmy nasz namiot ogrodowy i wszystkie sprzęty. Odpaliliśmy też kuchnię, czyli palenisko, które ktoś tam zostawił.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Kolumbia – pustynia Tatacoa</h3>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2586" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/Tatakoa.jpg" alt="tatakoa" width="1280" height="853" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/Tatakoa.jpg 1280w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/Tatakoa-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/Tatakoa-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/Tatakoa-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/Tatakoa-1024x682.jpg 1024w" sizes="(max-width: 1280px) 100vw, 1280px" /><br />
Jeden z najpiękniejszych zachodów słońca jakie widzieliśmy. Pustynia Tatacoa&nbsp;rzekomo doskonałe miejsce do obserwacji nocnego nieba, ale w rzeczywistości zanieczyszczenie światłem uniemożliwia zobaczenie większości gwiazd. Pod tym względem znacznie lepszy jest półwypel La Guajira. Mimo to kolorowe formacje Tatacoa nie mają sobie równych.</p>
<h3 style="text-align: justify;">Boliwia&nbsp;– codziennie&nbsp;na ponad 4 000 metrów</h3>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2587" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC00742.jpg" alt="dsc00742" width="830" height="553" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC00742.jpg 830w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC00742-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC00742-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC00742-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 830px) 100vw, 830px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Najbardziej odludne miejsca, w których spaliśmy były właśnie w Boliwii. Srogi klimat altiplano dawał nam się w kość, w nocy bywało naprawdę zimno. Spaliśmy w wielu dzikich miejscach, a to jedno z nich. Z widokiem na Nevado Tres Cruces (6749 m).</p>
<h3 style="text-align: justify;">Argentyna – dzień dobry&nbsp; z tysiącami owiec</h3>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2588" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC4472.jpg" alt="_dsc4472" width="830" height="553" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC4472.jpg 830w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC4472-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC4472-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/DSC4472-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 830px) 100vw, 830px" /><br />
To był bardzo zabawny poranek, kiedy obudziliśmy się rano i właściciele miejsca (tym razem zapytaliśmy o zgodę) powiedzieli, żebyśmy szybo chowali namioty, bo zaraz przepędzą tędy 2 tysiące owiec. Był to także jeden z nielicznych słonecznych dni na Tierra del Fuego, którego mieliśmy okazję doświadczyć.</p>
<h3 style="text-align: justify;">A co, jeśli nie udało się znaleźć fajnego miejsca?</h3>
<p style="text-align: justify;"><img loading="lazy" class="aligncenter size-full wp-image-2597" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/na-skarju-drogi.jpg" alt="na-skarju-drogi" width="2048" height="1365" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/na-skarju-drogi.jpg 1280w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/na-skarju-drogi-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/na-skarju-drogi-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/na-skarju-drogi-768x512.jpg 768w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2016/10/na-skarju-drogi-1024x683.jpg 1024w" sizes="(max-width: 2048px) 100vw, 2048px" /></p>
<p style="text-align: justify;">Dość często nasze życie wyglądało po prostu tak, gdzieś w bocznej drodze ze śniadaniem na poboczu. Jak w tym wypadku, na jeden z mniejszych dróg dojazdowych do Parku Narodowego Tayrona.</p>
<p style="text-align: justify;">&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/10-noclegow-dziko-ameryki-poludniowej-ktorych-da-sie-zapomniec/">10 noclegów na dziko z Ameryki Środkowej i Południowej</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/10-noclegow-dziko-ameryki-poludniowej-ktorych-da-sie-zapomniec/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zamieszkaliśmy w aucie, by zobaczyć Ameryki</title>
		<link>https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/</link>
					<comments>https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/#comments</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Bartek]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 12 Jun 2015 03:28:03 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ameryka Północna]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Południowa]]></category>
		<category><![CDATA[Ameryka Środkowa]]></category>
		<category><![CDATA[Przewodniki]]></category>
		<category><![CDATA[Samochodowe]]></category>
		<category><![CDATA[auto]]></category>
		<category><![CDATA[samochód]]></category>
		<category><![CDATA[zakup]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://www.cyfrowinomadzi.pl/?p=756</guid>

					<description><![CDATA[<p>Wybór pojazdu, którym mieliśmy przemierzyć Ameryki był dla nas nielada dylematem. Najpierw chcieliśmy kupić motocykl, potem busa, a na koniec stwierdziliśmy, że kupimy terenówkę, bo taki mobilny dom da nam najwięcej frajdy. Sposób w jaki weszliśmy w posiadanie Toyoty Land [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/">Zamieszkaliśmy w aucie, by zobaczyć Ameryki</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<div id="fb-root"></div>
<h1 style="text-align: justify;">Wybór pojazdu, którym mieliśmy przemierzyć Ameryki był dla nas nielada dylematem. Najpierw chcieliśmy kupić motocykl, potem busa, a na koniec stwierdziliśmy, że kupimy terenówkę, bo taki mobilny dom da nam najwięcej frajdy.</h1>
<p style="text-align: justify;">Sposób w jaki weszliśmy w posiadanie Toyoty Land Crusier z 1996 roku mógłby służyć za <strong>klasyczny przykład tego, jak nie powinno się kupować samochodu</strong>.<strong> Zrobiliśmy to po ciemku, przy pomocy głuchoniemego mechnika, na placu obok małego domku, którego jeden pokój mieścił biuro dilera</strong>. Wszystko dlatego, że kończył nam się czas przeznaczony na pobyt w Kalifornii, a wypatrywanych przez nas modeli nigdzie nie było widać.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Jakiego samochodu szukaliśmy?</h2>
<p style="text-align: justify;">Po dojściu do wniosku, że damy sobie radę z wyższymi kosztami eksploatacji i wyższym zużyciem paliwa w przypadku terenówki <strong>rozważaliśmy tylko trzy modele</strong> samochodów:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li style="text-align: justify;"><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Toyota_4Runner" target="_blank" rel="noopener">Toyotę 4Runner</a> 1996 &#8211; 2002</li>
<li style="text-align: justify;"><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Mitsubishi_Pajero" target="_blank" rel="noopener">Mitsubishi Pajero/Montero</a> 1991 &#8211; 1999</li>
<li style="text-align: justify;"><a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Jeep_Grand_Cherokee" target="_blank" rel="noopener">Jeepa Grand Cherokee WJ</a> 1998 &#8211; 2004</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Wszystkie z nich <strong>miały dobre opinie, zużywały podobną ilość benzyny&nbsp;(ok. 12-15L/100km) oraz występowały w większości krajów Ameryki Centralnej i Południowej</strong>, co mogło być istotne ze względu na dostępność część i koszty napraw. Miały też tę zaletę, że ze względu na swój wiek powinny być dostępne w interesującej nas kwocie $5000.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>[Update z Panam City]: </strong>Jeżeli popularność aut w Ameryce Centralnej i Meksyku miałby być wyznacznikiem co kupić zdecydowanie optowałbym albo za Toyotą 4Runner albo Mitsubishi Pajero/Montero (także Sport). Każdego z nich widziałem po przynajmniej 200 sztuk, za to Land Crusierów 80 maksymalnie 20. Jeepów Grand Cherokee WJ nie było praktycznie w ogóle.</p>
<p style="text-align: justify;">W praniu okazało się niestety, że:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Toyot 4Runner z przebiegiem poniżej 200 000 mil praktycznie nie ma w cenie do $5000</li>
<li>Mitsubishi Montero nawet jeśli miało przebieg rzędu 150 000 mil to z reguły pochodziło z lat&nbsp;1995 &#8211; 1996 (czyli było dla nas trochę za stare) i znajdowało się 100 mil od nas</li>
<li>Jeep Grand Cherokee był zaskakująco mały w środku i w wersji V8 potrafił zużywać jakieś 20L / 100km na autostradzie</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Nie brakowało oczywiście tanich Fordów Explorerów i Expedition czy rozmaitych GMC Yukonów czy Chevroletów Suburban, ale te nie interesowały nas ze względu na potężne zużycie paliwa.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Jak to się stało, że kupiliśmy Land Crusiera?</h2>
<p style="text-align: justify;"><strong>Był to zupełny przypadek</strong>. Znalazłem gdzieś na necie Toyotę 4Runner z 1998 roku z manualną skrzynią i 120 000 mil przebiegu za $4900. Okazało się, że jej już nie ma, ale właśnie diler właśnie dostał&nbsp;Land Crusiera, którego jeszcze nie zdążył wrzucić na stronę. Przyjąłem, że on też jest z 1998 roku, a że chcieli go sprzedać za $5000 &#8211; 6000 mocno się napaliłem, jako że rynkowa cena tego modelu to około $7500. Diler nie był pewny ceny, bo auto nabył na aukcji, a z reguły handlował 4 runnerami. Nie znał też jego stanu technicznego (na aukcjach nie ma jak go sprawdzić), bo auto dosłownie 2 godziny wcześniej do niego przyjechało. Mimo to stwierdziłem, że to dobra okazja i&nbsp;po ustaleniu z dilerem, że jeśli sprzeda auto za $5000 to weźmiemy go dziś, poleciałem po mechanika, którego znali nasi znajomi. A ten jak wspomniałem był głuchoniemy. Jakby tego było mało na miejscu okazało się, że zna się tylko na hamulcach i chłodnicach.</p>
<p style="text-align: justify;">Mimo to <strong>auto kupiliśmy głównie dlatego, że Yusti miała dobre przeczucia. Ja byłem mocno sceptyczny, bo w ogóle nie potrafiłem ocenić jego stanu. Decyzji pożałowaliśmy bardzo szybko, bo już w drodze powrotnej do domu, gdy na autostradzie wyskoczyła nam pomarańczowa lampka CEL (<em>check engine light</em>). Mało co nie padliśmy na zawał.&nbsp;</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Wieczór oraz następny dzień był pełen stresu. Zastanawialiśmy się właśnie wydaliśmy kupę pieniędzy na samochód, który za chwilę się rozleci i którego nie możemy już oddać?</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Ostatecznie po zabraniu auta do innego mechanika okazało się, że nie trafiliśmy najgorzej. Lee stwierdził bowiem, że dawno nie widział używanego samochodu w tak dobrym stanie.</strong> Jedyne co wymagało naprawy to cieknąca chłodnica (kupiliśmy nową), cieknąca pompa wspomagania (przebudowaliśmy) oraz przyczyna zaświecenia się lampki kontrolnej czyli EGR &#8211; system recyrkulacji spalin (zignorowaliśmy, bo nie wpływa negatywnie na pracę silnika).</p>
<p style="text-align: justify;">Poza tym wnętrze auta, poza siedzeniami (które wymieniliśmy w Meksyku), było w prawie doskonałym stanie. Lakier na zewnątrz praktycznie bez jakichkolwiek zadrapań, dobre opony (ProComp Xtereme A/T) oraz bardzo dobre felgi.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/jak-kupic-uzywany-samochod-w-usa/" target="_blank" rel="noopener">Jeśli chcesz się uniknąć podobnych stresów i dowiedzieć jak należy kupować używane auto w USA zapraszamy tutaj.</a></p>
<div id="attachment_763" style="width: 650px" class="wp-caption aligncenter"><a href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali.jpg"><img aria-describedby="caption-attachment-763" loading="lazy" class="size-large wp-image-763" src="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali-1024x682.jpg" alt="Mobilny dom widziany od tyłu." width="640" height="426" srcset="https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali-1024x682.jpg 1024w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali-600x400.jpg 600w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali-300x200.jpg 300w, https://www.cyfrowinomadzi.pl/wp-content/uploads/2015/06/nasz_mobilny_dom_na_promie_w_Gwatemali.jpg 1280w" sizes="(max-width: 640px) 100vw, 640px" /></a><p id="caption-attachment-763" class="wp-caption-text">Tak wygląda nasz mobilny dom po zbudowaniu platformy do spania.</p></div>
<h2 style="text-align: justify;">Czy żałujemy?</h2>
<p style="text-align: justify;">Szczerze? I tak i nie. Z jednej strony <strong>auto okazało się bardzo godne zaufania, przestronne i bardzo przyjemne w prowadzeniu</strong>&nbsp;(na szutrach,&nbsp;przy 20 PSI w oponach to po prostu poezja). Z drugiej <strong>trochę dają nam się we znaki wysokie koszta</strong> (zużycie paliwa i kosmiczne ceny części zapasowych Toyoty). Czasem też żałujemy, że nie kupiliśmy busa, w którym mielibyśmy bardzo dużo więcej miejsca, a nawet moglibyśmy urządzić sobie małe biuro lub prawdziwy mobilny dom (w Toyocie jednak ciężko na dłuższą metę mieszkać). Dodatkowo od czasu do czasu nawiedza mnie także wspomnienie Toyoty 4runner z 2001 roku, z 80 000 mil przebiegu i ceną $5000 dolarów, której nie zdecydowałem się obejrzeć i kupić, bo była za daleko i wydawała się to zbyt dobrą okazją, by mogła być prawdziwa. Ale może była, a ja pozwoliłem jej przejść koło nosa?</p>
<p style="text-align: justify;">Pomijając te dywagacje, to <strong>im dłużej jej używamy, tym bardziej jesteśmy z Toyoty zadowoleni</strong>. Gdyby nie wysokie koszta związane z importem to chętnie wzięlibyśmy ją ze sobą na kolejny kontynent, po którym przyjdzie nam podróżować, gdy już dotrzemy do Ziemi Ognistej.</p>
<h2 style="text-align: justify;">Dane auta</h2>
<p style="text-align: justify;"><strong>Model</strong>: Toyota Land Cruiser FJZ 80</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Rok produkcji</strong>: 1996</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Silnik</strong>: rzędowy, 6 cylindrowy o pojemności 4500 cm3</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Przebieg w momencie zakupu</strong>: 231 000 mil / 340 000 km</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Cena</strong>: $5000</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Zużycie paliwa</strong>: 14-16 L/100 km na autostradzie, 18 &#8211; 20 w cyklu mieszanym, 20+ w offie</p>
<p style="text-align: justify;">W przeciwieństwie do większości&nbsp;<em>overlanderów</em> w aucie nie dokonaliśmy prawie żadnych przeróbek. No, prócz zbudowania platformy do spania i kilku innych malutkich ulepszeń. Nie mamy ani blokady dyferencjałów, ani podniesionego zawieszenia, ani orurowania ani bagażnika dachowego. Ale ze to mamy bagażnik rowerowy i deskę surfingową na dachu <img src="https://s.w.org/images/core/emoji/13.0.1/72x72/1f642.png" alt="🙂" class="wp-smiley" style="height: 1em; max-height: 1em;" /></p>
<!-- Shortcode does not match the conditions -->
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/">Zamieszkaliśmy w aucie, by zobaczyć Ameryki</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://www.cyfrowinomadzi.pl">Cyfrowi Nomadzi</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://www.cyfrowinomadzi.pl/mobilny-dom-nasz-land-cruiser/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>6</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
